• facebook
  • rss
  • Gorliwość godna naśladowania

    dodane 03.09.2015 00:00

    O liczbie stron dokumentów procesowych, papieskiej inspiracji i zachęcie do modlitwy za wstawiennictwem sługi Bożego z ks. Dariuszem Gronowskim rozmawia Krzysztof Król.

    Krzysztof Król: Bp Stefan Regmunt 9 września w Domu Biskupim zakończy diecezjalny etap procesu beatyfikacyjnego sługi Bożego bp. Wilhelma Pluty. Co to oznacza?

    Ks. Dariusz Gronowski: Zakończenie etapu diecezjalnego oznacza, że zostały już zebrane wszystkie dowody w sprawie, przesłuchani są wszyscy świadkowie, zgromadzone zostały wszystkie dokumenty, a także odbyły się wszystkie czynności końcowe w procesie, czyli tłumaczenie akt na język włoski i dokładne sprawdzenie wszystkiego. W prace procesowe zaangażowanych było ponad 20 osób. Oprócz postulatora delegat biskupa, promotor sprawiedliwości, biegli historycy, notariusze i tłumacze. Trybunał beatyfikacyjny przesłuchał 55 świadków. Komisja historyczna prowadziła poszukiwania w ponad 40 archiwach i innych miejscach. Akta liczą tysiące stron. Zamknięcie etapu diecezjalnego to bardzo ważny moment w procesie beatyfikacyjnym. Od tej pory wszystko będzie toczyło się już w Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych w Rzymie.

    To na tym rola Księdza się kończy?

    Zgodnie z prawem mandat postulatora diecezjalnego wygasa wraz z sesją końcową. Z pewnością jednak będę dalej zaangażowany w toczący się proces beatyfikacyjny sługi Bożego bp. Wilhelma Pluty.

    A w jakim charakterze?

    Czas pokaże…

    Jakie były początki procesu diecezjalnego?

    Rozpoczął się w styczniu 2002 roku. O bp. Wilhelmie Plucie od początku mówiło się jako o człowieku świętobliwym. Niektórzy nawet zaraz po jego śmierci w 1986 r. wspominali, że można byłoby rozpocząć proces beatyfikacyjny. Przełomem była wizyta papieża Jana Pawła II w Gorzowie Wlkp. w 1997 r. Słowa Jana Pawła II o biskupie Plucie, wypowiedziane podczas spotkania z wiernymi, brzmiały: „On budował niejako fundamenty Kościoła gorzowskiego w czasach bardzo trudnych dla naszego kraju. Długie lata zarządzał tym Kościołem najpierw jako administrator, a później jako pierwszy jego biskup. On tu jest dzisiaj na pewno z nami. Biskupie Wilhelmie, dziękuję ci za to, co uczyniłeś dla Kościoła na tych ziemiach. Za twój trud, odwagę i mądrość, za twoją wielką pobożność. Dziękuję ci za to, co uczyniłeś dla Kościoła w naszej Ojczyźnie”. Te słowa i późniejsza rozmowa w Domu Biskupim spowodowały, że bp Adam Dyczkowski zdecydował się rozpocząć proces beatyfikacyjny, widząc w tym wolę ojca świętego. Dzieło to z nowym zapałem kontynuował bp Stefan Regmunt.

    Etap diecezjalny trwał 13 lat. To długo?

    Początkowo wydawało mi się, że to długo, ale z czasem zorientowałem się, że sytuujemy się w środku stawki.

    Są już jakieś świadectwa o cudzie?

    Jest wiele różnych świadectw o łaskach otrzymanych za wstawiennictwem sługi Bożego bp. Wilhelma Pluty. Nie ma jednak w tej chwili świadectwa o takim zdarzeniu, które pozwoliłoby rozpocząć dochodzenie w sprawie cudu, a orzeczenie cudu jest konieczne do beatyfikacji. Zdecydowanie trzeba i warto modlić się o cud za wstawiennictwem sługi Bożego. W wielu parafiach rozprowadzane są obrazki z modlitwą o beatyfikację bp. Wilhelma Pluty. Można o nie pytać kapłanów.

    Na koniec zapytam – co ta posługa postulatora wniosła w Księdza ży- cie?

    Przeczytałem mnóstwo budujących świadectw i dokumentów. To na pewno wpłynęło na lepsze i głębsze przeżywanie mojej posługi kapłańskiej. Najbardziej poruszyło mnie to, że on przez całe swoje życie miał taki zmysł, który kazał mu ciągle myśleć, co by tu zrobić, aby duszpasterstwo było jeszcze lepsze. Stąd jego inicjatywy, które niejednokrotnie były pionierskie w Polsce. Stąd także jego błyskawiczne reagowanie na różne wskazówki Stolicy Apostolskiej i nauczanie Soboru Watykańskiego II. On brał to bardzo na serio i jak najprędzej starał się przełożyć na życie diecezji. W tym był niezmiernie gorliwy i to mi bardzo imponuje. Oczywiście niektóre propozycje sprzed pół wieku, gdyby chcieć je teraz wprowadzić w życie, mogłyby okazać się przestarzałe. Ale bez wątpienia jego gorliwość duszpasterska to coś, czego warto się uczyć i co trzeba naśladować w każdym kapłańskim pokoleniu.

    Kończy się etap diecezjalny, więc co teraz?

    Po ostatniej sesji zawiozę dokumenty do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych do Rzymu i rozpocznie się etap rzymski procesu beatyfikacyjnego. Mówiąc ogólnie, najpierw kongregacja sprawdzi poprawność przeprowadzenia dochodzenia diecezjalnego, a później rozpocznie się praca nad opracowaniem positio, tzn. takiego zbioru dokumentacji na podstawie dostarczonego materiału, który będzie służył kongregacji do orzeczenia heroiczności cnót. W wyniku tego bp Pluta może zostać ogłoszony czcigodnym sługą Bożym. Jeżeli oprócz tego pojawi się cud i również dochodzenie w sprawie cudu zostanie zakończone pozytywnie, wtedy będzie beatyfikacja. Dlatego odważnie prośmy Boga o łaski za wstawiennictwem bp. Wilhelma Pluty. Wierzę, że wstawi się za nami do Boga.•

    Zaproszenie

    W gorzowskiej katedrze, 9 września o 18.00, odbędzie się Msza św. na zakończenie procesu diecezjalnego.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół