• facebook
  • rss
  • Mają powód do dumy

    Katarzyna Buganik

    |

    Zielonogórsko-Gorzowski 41/2015

    dodane 08.10.2015 00:00

    XV Dzień Papieski. Świetnie się uczą, mają niecodzienne pasje i jeszcze angażują się w działalność lokalnego Kościoła. To stypendyści Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”.

    Alicja Bezdziczek pochodzi z Gubina. Obecnie jest studentką muzykoterapii na Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu. Stypendystką Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia” jest od 2010 roku. Zanim została beneficjentką papieskiej fundacji, wcześniej już otrzymywała wsparcie z Diecezjalnego Funduszu Stypendialnego bp. Adama Dyczkowskiego, bo angażowała się w życie Kościoła, m.in. grała i śpiewała w parafialnej scholi.

    – Gdy chodziłam do szkoły, dzięki stypendium mogłam sobie np. kupić podręczniki i pomoce naukowe, a teraz na studiach czuję się bardziej niezależna, bo z tych pieniędzy sama opłacam mieszkanie – mówi Alicja. – Dzięki papieskiej fundacji poznałam wspaniałe osoby, wielu stypendystów to moi bliscy znajomi i przyjaciele. Fundacja umożliwia też pogłębienie relacji z Bogiem, m.in. poprzez angażowanie się w działania FDNT tam, gdzie aktualnie studiujemy. Obecnie organizujemy np. Dzień Papieski. Udział w nim to dla nas coś naturalnego. To okazja, by pokazać kim jesteśmy i za co dziękujemy ludziom, a także prosić ich o dalsze wsparcie. Bez darczyńców nie dostawalibyśmy tych stypendiów, nie moglibyśmy jeździć na coroczne obozy formacyjne, zwiedzać różnych zakątków Polski, do których wcześniej sami nie moglibyśmy pojechać – dodaje stypendystka.

    Skrzypce, folk-rock i Japonia

    Pasją Alicji jest muzyka. Stypendystka od 16 lat gra na skrzypcach, należy do dwóch zespołów muzycznych i studiuje muzykoterapię. – Ukończyłam Państwową Szkołę Muzyczną I st. w Gubinie, a następnie kontynuowałam naukę gry w Państwowej Szkole Muzycznej II st. w Zielonej Górze. Granie jest dla mnie jedną z najważniejszych rzeczy w moim życiu. Daje mi frajdę, ale i pozwala zarobić pieniądze – wyjaśnia Ala. – Już prawie dwa lata gram w polsko-ukraińskim folkowo-rockowym zespole Hoverla z Wrocławia. Jestem także członkiem zespołu Plus Braders, w którym nie tylko gram, ale również śpiewam na ślubach i weselach – dodaje. Muzykoterapię wybrała, szukając kierunku, który chciałaby studiować. Kiedy przeglądała ofertę Akademii Muzycznej we Wrocławiu, zaciekawił ją termin łączący zarówno muzykę, jak i medycynę. – W tym kierunku ciekawe jest to, jak muzyka może oddziaływać na nastrój pacjenta i wpływać na sprawniejsze leczenie. Zajęcia z muzykoterapii mogą przyczyniać się także do zwiększania świadomości pacjentów na muzykę. Jest to również pewnego rodzaju edukacja. Sam kontakt z muzyką na żywo, z instrumentami, może być dla pacjenta pierwszym bodźcem, aby zamiast myśleć o chorobie, skupić uwagę na muzyce, która zachęca go do walki o własne zdrowie. Dla mnie te studia są ciekawe, dają wiedzę teoretyczną i praktyczną, bo mamy kontakt z pacjentami – tłumaczy stypendystka. Alicja ma jeszcze jedną pasję. Interesuje się kulturą azjatycką. – Siedem lat temu na wycieczce w Londynie poznałam koleżankę, która opowiedziała mi nieco o anime (japońskich serialach animowanych) i o azjatyckiej muzyce. Po powrocie z wycieczki zaczęłam czytać mangi (komiksy), zainteresowała mnie również Japonia i dlatego próbowałam nawet nauczyć się języka japońskiego. Słucham też muzyki japońskiej i koreańskiej, bardzo mi się podoba – mówi Alicja.

    Lektor, harcerz, tenisista

    Adrian Portała z Międzyrzecza jest uczniem III klasy o profilu informatycznym w Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego. Działa aktywnie w Hufcu ZHP w Międzyrzeczu. Brał udział w Zlocie Betlejemskim – Betlejemskie Światło Pokoju 2014. Jego pasją jest również tenis ziemny. Adrian jest stypendystą od trzech lat. – Aby dostać materialne wsparcie, musiałem spełniać kilka warunków, m.in. mieć dobrą opinię wychowawcy i księdza proboszcza oraz posiadać średnią ocen minimum 4,75. Ja te warunki spełniałem i po złożeniu odpowiednich dokumentów przyznano mi stypendium. Dziś jestem cząstką żywego pomnika Jana Pawła II. Reprezentować taką fundację to niezwykłe uczucie. Bycie stypendystą to powód do dumy – wyjaśnia Adrian. Dzięki wsparciu papieskiej fundacji realizuje swoje marzenia. – To dzięki stypendium nauczyłem się grać w tenisa. To wspaniały sport, ale i trudna gra, bo trzeba mieć refleks, siłę, opracować technikę gry i być mocno skoncentrowanym. Ten sport nie tylko ćwiczy mięśnie, ale także umysł – przyznaje stypendysta. Dzięki stypendium ma własną rakietę tenisową, sam opłaca sobie treningi. Adrian od ośmiu lat jest harcerzem. Rok temu został drużynowym, prowadzi chłopięcą drużynę harcerską. – Ta pasja nauczyła mnie bezinteresowności w pomaganiu innym ludziom i otworzyła mnie na świat i ludzi. Jestem w klasie informatycznej i interesuję się komputerami, za pieniądze ze stypendium kupiłem sobie laptopa. Gdybym jednak nie mógł znaleźć pracy w zawodzie informatyka, to mam jeszcze inne zainteresowania. Bardzo mnie fascynuje dziennikarstwo, chciałbym zostać komentatorem sportowym. Interesuję się również siatkówką i piłką nożną – mówi stypendysta. Pomoc finansowa pozwala rozwijać pasje i usamodzielniać się, ale zobowiązuje również do aktywnego bycia we wspólnocie Kościoła. – Stypendysta musi być dobrym chrześcijaninem, człowiekiem, który potrafi przyznać się do tego, że wierzy w Boga. Bardzo lubię czytać w kościele, chociaż nie ukończyłem kursu lektorskiego. Przy ambonie znalazłem swoje miejsce – mówi Adrian. – Jan Paweł II jest dla mnie wzorem. Cieszę się, że mogę być stypendystą fundacji papieża – człowieka, który tak wiele dla innych zrobił i miał też wiele pasji – dodaje.

    Konie i komputerowe szkice

    Alicja Wolnik z Zielonej Góry jest studentką II roku informatyki na Wydziale Informatyki, Elektrotechniki i Automatyki na Uniwersytecie Zielonogórskim. Stypendystką jest od sześciu lat. – Wszystko zaczęło się dzięki ówczesnemu proboszczowi naszej parafii ks. dr. hab. Janowi Radkiewiczowi. Wiedząc o moich osiągnięciach w gimnazjum, bez większego zastanowienia wraz z moją mamą oraz panią Mirosławą Frątczak, która pomogła mi wypełnić potrzebne dokumenty, złożyli wniosek o przyznanie mi stypendium. Jestem im za to ogromnie wdzięczna. Od tamtej pory fundacja wspiera finansowo moją naukę. Stypendium umożliwiło mi pójście na studia, zakup sprzętu i książek. Kiedyś rysowałam, używając kartki i ołówka, dzisiaj przełożyłam to na tablet graficzny i komputer – opowiada Alicja. Dziewczyna ma trójkę starszego rodzeństwa. – Siostry oraz rodzice zawsze mnie wspierali i otaczali opieką. To dzięki nim potrafię docenić to, co mam, bez względu na to, ile mam – dodaje. Wielkim hobby Ali są konie. Jak sama mówi, tak było od zawsze. – Jazda konna jest dla mnie spełnieniem marzeń. Przebywanie z koniem to również odpoczynek od codzienności i zetknięcie się z harmonią, pięknem i siłą w jednym. Nie ma tutaj miejsca na strach, zmęczenie, smutek czy złość. Przyjaźń z koniem to obustronne zaufanie, którego nie można zawieść – mówi Alicja. – Bycie stypendystką to powód do dumy, bo to nie jest zwykła sprawa. Oprócz wsparcia materialnego, dzięki fundacji mogłam poznać wiele fajnych osób z całej Polski. Co roku w okresie wakacji spotykamy się na obozach organizowanych w różnych miejscowościach. Jest to czas spotkań towarzyskich, ale także duchowych rozważań. Po takim tygodniowym pobycie poza domem wracam z nową energią i zapałem, które otrzymałam od wartościowych ludzi, myślących podobnie jak ja – dodaje stypendystka.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół