• facebook
  • rss
  • Joannici ze Słońska

    dodane 08.10.2015 00:00

    Mistrz wziął od rycerza miecz, uniósł go w górę i trzykrotnie uderzył młodego rycerza w ramię, mówiąc: „Lepiej być rycerzem niż giermkiem” – tak opisywał Wilhelm von Possadowsky ceremonię pasowania na rycerza nowo przyjętych kandydatów zakonu Joannitów.

    Pamiętnik podróżnika, który zwiedzając Europę, dotarł również do Słońska, jest dla nas początkiem podróży nie tylko do Słońska. Będziemy jeszcze w Jerozolimie, na wyspach Morza Śródziemnego, Cyprze, Malcie i Rodos, w Holandii oraz czeka nas transatlantycka wyprawa do Brazylii.

    Rycerskie zwyczaje

    Opisując odwiedzane w Europie miasta, Wilhelm von Possadowsky relacjonuje pod datą 24 czerwca (wspomnienie św. Jana Chrzciciela) 1693 r. uroczyste pasowanie rycerzy zakonu joannitów w słońskim kościele. Possadowsky zaznacza, że odwiedzając Słońsk, warto zobaczyć zamek (pisał to w XVII w.!), zwłaszcza wspaniałą salę, wybudowany przez mistrza świętego zakonu joannitów, księcia Moritza von Nassau, zwanego „Brazylijczykiem”. Pasowanie musiało zainteresować i poruszyć podróżnika, bo zdaje czytelnikom bardzo szczegółową relację: „Nowi rycerze w pełnym porządku przez kilku komturów i innych starszych rycerzy doprowadzeni zostali z zamku do kościoła i dalej do zakrystii, która znajduje się w podziemiu. Mistrz zaś, bądź ktoś przez niego wyznaczony do ceremonii, zasiadał naprzeciw ołtarza na przygotowanym tutaj krześle, a jeden ze starszych wyznaczonych rycerzy ustawiał się z mieczem zakonnym po prawej stronie. Zanim ceremonia się rozpoczęła, najpierw duchowny odczytywał modlitwę, a następnie dwaj spośród starych rycerzy, którzy siedzą także obok mistrza na ławkach, udają się do zakrystii i przywodzą jednego z nowych rycerzy na górę i przy dźwiękach muzyki doprowadzają go do ołtarza, przed którym ten przyklęka. Po krótkiej chwili wstaje i podchodzi do mistrza, po czym klęka przed jego krzesłem. Ten zaś zapytuje go, z jaką sprawą przybywa, a po jego odpowiedzi kanclerz odczytuje mu przysięgę. Kiedy już zostanie zaprzysiężony, ponownie klęka przed ołtarzem, a mistrz podnosi się, bierze miecz od starego rycerza, unosi go i trzykrotnie uderza młodego w ramię, za każdym razem wypowiadając słowa: lepiej być rycerzem niż giermkiem. Następnie mistrz wraca na swoje miejsce, gdzie nakłada podążającemu za nim nowemu rycerzowi ornat, przekazuje skromnie złocony i biało emaliowany krzyż oraz długi, czarno haftowany płaszcz, który na lewym ramieniu ma biały krzyż. Z kolei dwaj rycerze odprowadzają go do zakrystii i wprowadzają następnego, z którym postępuje się tak samo. Kiedy już wszyscy zostali pasowani, wzywa się ich ponownie przed ołtarz i kanclerz odczytuje reguły zakonu. Potem starzy rycerze im gratulują. Następnie idą oni w uprzednim porządku znów do zamku, po drodze zaś rzucają pieniądze między ubogich. Na zamku w wielkiej sali spożywa się posiłek i na tym kończy się cała ceremonia”.

    niezależny baliwat

    Początki Zakonu Rycerzy Szpitala Jerozolimskiego św. Jana sięgają XI w., ich głównym zadaniem była opieka nad chorymi i obrona pielgrzymów w Ziemi Świętej. Po upadku Królestwa Jerozolimskiego zakon przeniósł siedzibę na Cypr, następnie na Rodos i ostatecznie na Maltę. Zakon rycerzy szpitalników w Słońsku pojawił się 20 czerwca1426 roku. Na podstawie umowy podpisanej w Berlinie przez elektora brandenburskiego Fryderyka I Hohenzollerna i jego syna Jana Słońsk został oddany joannitom najpierw w zastaw za 900 kop groszy czeskich. Rok później margrabia Jan podpisał ostatecznie akt sprzedaży. Niewielka miejscowość stała się stolicą baliwatu brandenburskiego, któremu podlegały komandorie m. in. w: Sulęcinie, Łagowie, Rurce, Chwarszczanach, Czaplinku, Leśnicy. Od początku istnienia baliwat joannicki w Brandenburgii z siedzibą w Słońsku posiadał sporą autonomię, którą zakonnicy wykupili od podprzeora prowincji niemieckiej za 2400 guldenów. Mieli prawo wyboru własnego mistrza. Niezależność baliwatu wyrażała się w wybudowaniu w Słońsku okazałej siedziby, kościoła i kolegium kapłańskiego. Podczas wojny trzydziestoletniej (1618–1648) Słońsk i siedziba joannitów zostały mocno zniszczone, jednak nowo mianowany mistrz zakonu, holenderski książę Johann Moritz von Nassau-Siegen, doprowadził Słońsk, jako siedzibę zakonu, do nowej świetności. Możemy się o tym dzisiaj przekonać, zwiedzając kościół pw. Matki Bożej Częstochowskiej. Mistrz ze Słońska był prawdziwym rycerzem, który swoje umiejętności wojskowe potwierdził, służąc jako marszałek polowy w armii holenderskiej. W 1836 r. został mianowany generałem gubernatorem holenderskiej Zachodnioindyjskiej Kompanii w Brazylii, gdzie spotkał polskiego konkwistadora, admirała floty holenderskiej Krzysztofa Arciszewskiego. Obaj panowie nie wspominali z przyjemnością tej znajomości, ale to już całkiem inna historia. Wyglądając przez okno zrujnowanego zamku joannitów, patrzymy na kościół i przypominamy sobie słowa pierwszego mistrza zakonnego z Jerozolimy, bł. Gerarda: „Nasze bractwo nie przeminie, ponieważ glebą, na której rośnie, jest cierpienie świata. A jeśli Bóg zechce, zawsze znajdą się ludzie, którzy swoją pracą będą chcieli zmniejszyć ten ból i uczynić cierpienie łatwiejszym do zniesienia”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół