• facebook
  • rss
  • To wpływa na życie

    dodane 15.10.2015 00:00

    Czy można pomóc komuś mieszkającemu tysiące kilometrów od nas? Tak! I to bardzo konkretnie. Przykład dają młodzi sulechowianie.


    Ostatnia niedziela października inauguruje Tydzień Misyjny w Kościele, który w tym roku obchodzimy pod hasłem „Od nawrócenia do misji”. W naszej diecezji na rzecz misji szczególnie angażują się koła misyjne. Jedna z takich grup działa przy parafii pw. św. Stanisława Kostki i Zespole Szkół nr 3 w Sulechowie.
Koło powstało w listopadzie 2012 roku z inicjatywy uczennic klasy V Zespołu Szkół nr 3

    . Przyczynkiem stała się opowieść s. Cecylii Bachalskiej ze Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Najświętszej Maryi Panny Królowej Afryki. 
– To uczniowie sami założyli koło. Po spotkaniu z siostrą przybiegli do mnie z pytaniem, czy nie zajęłabym się nimi. I tak się zaczęło. Zaczęliśmy od wykonywania ozdób na kiermasz – wspomina katechetka Krystyna Zamolska.
Wkrótce małych misjonarzy odwiedziła kolejna misjonarka, s. Anafrida Biro pochodząca z Tanzanii. – Ona pomogła nam wyznaczyć konkretny cel. Chodzi o pomoc sierocińcowi w Hedaru-Same w jej ojczyźnie. Wtedy zaczęliśmy organizować coraz więcej akcji, które pomogły zgromadzić pieniądze na ich utrzymanie – wyjaśniają uczniowie. Dzięki wielu różnorakim działaniom do tej pory sierociniec otrzymał ok. 7 tys. zł.
Pikniki, loterie, kawiarenki, kiermasze, misteria, jasełka – naprawdę nie sposób wymienić wszystkich akcji. – Jedna z ostatnich akcji to „Bandaż do Afryki”. Zebrane bandaże trafiły do ośrodka dla trędowatych w Indii oraz do Kenii – tłumaczy katechetka. – Wspomagamy nie tylko misje. Przykładowo pomagaliśmy Domowi Pomocy Społecznej dla Dzieci we Wschowie, który prowadzą siostry elżbietanki. Głównie były to środki medyczne, pieluchy, ubranka, zabawki, a nawet uzbieraliśmy na pionizator – dodaje.
Koło misyjne to wspaniała przygoda, która wpływa na życie. – Wolontariat rozwija i daje inne spojrzenie na świat. Człowiek dostrzega bardziej problemy innych ludzi – zauważa Marysia Bajor. – Poza tym zyskujemy przyjaciół. Nie spotykamy się tylko w szkole. Wspólnych wyjazdów jest mnóstwo. Najczęściej jeździmy do gościnnego Domu Rekolekcyjnego „Jackówka” w Paradyżu – dodaje Wiktoria Dmytruk.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół