• facebook
  • rss
  • Patriotyzm po głogowsku

    Katarzyna Buganik


    |

    Zielonogórsko-Gorzowski 47/2015

    dodane 19.11.2015 00:00

    Służba Ojczyźnie. – Naszym zadaniem jest to, by jak najwięcej osób poznawało prawdziwą historię, by zapomniani bohaterowie odzyskiwali swoją godność, żeby ludzie wiedzieli, kim był Generał „Nil” czy „Inka”, by znali ich twarze 
– mówią.


    Comiesięczna „Godzina dla Polski”, zbiórka żywności dla Polaków na Kresach, inscenizacja powstania warszawskiego, marsze pamięci, zmiana nazw rond i ulic, pomnik Polski Walczącej – to tylko kilka dokonań Stowarzyszenia „Patriotyczny Głogów”.


    Pytali, 
czy zrobimy coś jeszcze


    Na początku, w 2013 roku, było tylko 6 osób – mała grupa kolegów, kibiców klubu piłkarskiego „Chrobry Głogów”, którzy chcieli rozmawiać o Polsce i zrobić coś dobrego dla swojego miasta – Głogowa. Dziś ta grupa jest stowarzyszeniem i liczy 54 członków. Są to ludzie z różnych środowisk, zawodów i w różnym wieku, ale łączy ich to, że myślą podobnie i wyznają te same wartości, a co najważniejsze, naprawdę kochają ojczyznę.
– W marcu 2013 roku pierwszy raz w historii naszego miasta, wspólnie z Klubem Gazety Polskiej w Głogowie, zorganizowaliśmy Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Przyszły setki głogowian, było mnóstwo biało-czerwonych flag…Od tamtej pory ludzie pytali nas czy zrobimy coś jeszcze. I tak to się zaczęło – wspomina Marcin Marciszak, prezes stowarzyszenia „Patriotyczny Głogów”.
– Uznaliśmy, że należy coś robić, bo dzieje się źle. Nie podobała nam się rzeczywistość, w której żyliśmy, przede wszystkim brak prawdy w mediach i władzy. Każdy z nas miał dużo energii i chcieliśmy działać – przybliżać historię i przywracać pamięć prawdziwym bohaterom – dodaje Marcin Berestowski, należący do stowarzyszenia. 
Zainspirowani książką Rafała Ziemkiewicza „Myśli Nowoczesnego Endeka” zaproponowali głogowianom comiesięczne spotkania pod nazwą „Godzina dla Polski”. Zaoferowali fantastyczną dawkę historii, np. spotkania z wyjątkowymi gośćmi, m.in. z prof. Krzysztofem Szwagrzykiem, Tadeuszem Płużańskim, Leszkiem Żebrowskim czy kombatantami: kpt. Weroniką Sebastianowicz i płk. Janem Podhorskim, Msze Święte, marsze pamięci, koncerty, pokazy filmowe i akcje charytatywne. 


    Ściska gardło, 
serce bije mocniej


    Grupa od początku swego istnienia współpracuje również z wrocławskim stowarzyszeniem „Odra–Niemen” i włącza się m.in. w akcję „Rodacy Bohaterom”, która polega na zbiórce żywności dla Polaków na Kresach. – Dla nas zaszczytem jest poznanie tych ludzi. Chcemy im podziękować za ich walkę i działalność. Dla Polaków na Kresach, którzy często są bardzo skromnymi ludźmi, najważniejszy jest kontakt z nami i to, że w Polsce ktoś o nich myśli. Ważna jest pamięć, a pragnienie polskości jest tam naprawdę bardzo silne. Te spotkania inspirują nas do dalszej działalności, dają radość i motywują do czynienia dobra – mówi Marcin Berestowski.
Członkowie stowarzyszenia pomagają również w remontach cmentarzy na Kresach. – Byłem w Dubiczach na Litwie, gdzie odnawialiśmy zapomniane cmentarze polskich żołnierzy. Wrażenia z tego pobytu są niesamowite. Najbardziej cieszy, że my dziś dla tych cichych bohaterów możemy zrobić kwaterę, postawić nowy krzyż czy pomnik… – tłumaczy M. Berestowski.
Spotykają się też z kombatantami w całej Polsce, zapraszają ich do Głogowa, by opowiedzieli o swoich przeżyciach, wojnie i umiłowaniu ojczyzny.
– Podczas spotkań ze świadkami historii często wzruszenie ściska nam gardło, a serce zaczyna mocniej bić. To ogromna radość, że możemy takiemu człowiekowi uścisnąć rękę. Łakniemy słów naszych bohaterów, bo oni często uczą nas, jak żyć – tłumaczy Mariusz Jabłoński ze stowarzyszenia „Patriotyczny Głogów”.
– W spotkaniach z kombatantami często są wzruszenia. To, co oni opowiadają, motywuje nas do działania, dlatego walczymy o pamięć i organizujemy różne akcje – dodaje Robert Kita, należący do stowarzyszenia.
– Historia nie jest pokazywana przez władze i media tak, jakby tego wymagała, i tak, jak sobie na to zasłużyła. Zajmujemy się tym, co dla Polaków jest ważne i tym, co powinno ich inspirować do działania. Przypominamy o powstańcach i postawie żołnierzy bezkompromisowo walczących o wolną Polskę – wyjaśnia M. Berestowski.


    Walczymy o młode pokolenie


    Podczas marszów pamięci wychodzą na ulice z banerami przedstawiającymi bohaterów, by ludzie znali twarze i wiedzieli, kim byli m.in. Pilecki czy Fieldorf-„Nil”. Promują idee patriotyzmu gdzie tylko się da. Edukują przechodniów, mieszkańców miasta, ale także dzieci i młodzież, bo prowadzą specjalne lekcje historii w szkołach. 
– O młodzież trzeba dziś walczyć i my próbujemy odciągnąć ją od komputerów, organizując różne akcje, m.in. konkursy plastyczne i turnieje strzeleckie. Odwiedzamy szkoły, przybliżamy uczniom np. powstanie warszawskie, śpiewamy wspólnie pieśni patriotyczne, przychodzimy w mundurach powstańczych lub strojach cywilnych z epoki, pokazujemy filmy historyczne i widzimy, że to dzieci i młodzież interesuje, że tego potrzebują i są skupieni podczas tych spotkań – zauważa Mariusz Jabłoński. 
– Nasze główne hasło brzmi: „W walce o prawdę i pamięć”. Często dla tej prawdy właśnie i pamięci muszę odłożyć prywatne plany na bok, bo uczestniczenie w naszych akcjach jest dla mnie bardzo ważne. Sam się podczas takich wydarzeń uczę pokory i współpracy oraz otwartości na ludzi – dodaje.


    Tego kamienia już nie ma


    Patrioci nazywają ulice Głogowa nazwiskami bohaterów. Dzięki ich inicjatywie istniej też rondo imienia Żołnierzy Wyklętych. W listopadzie na skwerze przy Wałach Chrobrego postawili Pomnik Podziemia Niepodległościowego. 
– To dla naszego młodego stowarzyszenia naprawdę ogromny sukces. Pomnik stanął tam, gdzie jeszcze do niedawna był kamień poświęcony funkcjonariuszom MO i SB, na którym widniał napis: „utrwalaczom władzy ludowej” – cieszy się Marcin Marciniak. 
– Chcieliśmy oddać hołd wszystkim pokoleniom, które walczyły o Polskę w różnym czasie, ale zawsze za ojczyznę. Pomnik Podziemia Niepodległościowego obejmuje okres od powstania styczniowego do Solidarności. To miejsce ma mówić o bohaterach. Jest to skwer pokryty zielenią, na uboczu, ale zarazem blisko starego miasta. Każdy, kto chce oddać cześć bohaterom, musi do nich specjalnie przyjść. W otoczeniu pomnika w przyszłym roku chcemy postawić cztery popiersia bohaterów osadzone na postumentach wraz z tablicami informacyjnymi: Danuta Siedzikówna ps. „Inka”, Emil Fieldorf ps. „Nil”, Witold Pilecki ps. „Witold”, Zygmunt Szendzielorz ps. „Łupaszka” – dodaje Marcin Berestowski. 


    Nie tylko 
dla Pana Franciszka


    Po kilkunastu miesiącach pracy i zaangażowania w sprawy historii lokalnej i narodowej patrioci są rozpoznawani przez mieszkańców, a ich działalność przez wielu jest pozytywnie odbierana.
– Czujemy, że dokonaliśmy czegoś niezwykłego. Goście, którzy przyjechali do Głogowa na nasze zaproszenie, dali mieszkańcom miasta ogromną dawkę historii, nadziei na lepszą Polskę. Obserwujemy wypełnione sale na naszych spotkaniach, widzimy wzruszenie ludzi. Czujemy, że naprawdę zmieniamy głogowian. Ludzie dopytują się o kolejne spotkania, zadają mnóstwo pytań – tłumaczy Marcin Marciszak. 
– Po jednym z naszych spotkań podszedł do nas Franciszek Kamiński, człowiek głogowskiej Solidarności lat 80. XX wieku, inwigilowany za swą działalność opozycyjną na terenie Głogowa, wielokrotnie aresztowany. Dzisiaj skromny, ideowy i, jak większość, zawiedziony tym, co się stało z Solidarnością. Powiedział: „Dziękuję wam chłopaki. Dzięki Wam, znów chce mi się stawać na barykadzie”. Jeżeli kiedyś projekt pt. „Głogowska Godzina dla Polski” przestanie istnieć, to już dzisiaj wiemy, że choćby dla tych słów pana Franciszka było warto – mówi Marcin Marciszak.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół