• facebook
  • rss
  • Tożsamość odzyskał 
po latach

    Katarzyna Buganik


    |

    Zielonogórsko-Gorzowski 03/2016

    dodane 14.01.2016 00:00

    Dzień Dialogu z Judaizmem. – O swoim pochodzeniu dowiedziałem się, gdy umierała moja katolicka mama. 
Kiedy to do mnie dotarło, Chciałem krzyczeć na ulicy: Jestem Żydem! – opowiada Jachol Zeman, 
Żyd z Zielonej Góry.


    O swoim żydowskim pochodzeniu dowiedział się wiele lat po wojnie, kiedy był już dorosłym człowiekiem. Wtedy też poznał losy swoich rodziców. Przez lata próbował uporać się z tym, co stało się w czasie wojny, i jak mówi, przeszedł szkołę życia, która bardzo go wzmocniła.


    Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • ikk
      19.01.2016 08:34
      Jestem wstrząśnięta tym tekstem. Otóż GN drukuje świadectwo apostaty, a że dzieje się to w okolicy dnia judaizmu, ten tekst ma mieć jednoznaczne pozytywny wydźwięk. Czyli w sumie to wszystko jedno w co wierzysz. Chociaż nie, katolicyzm jest tożsamością fałszywą a judaizm prawdziwą.
      Proponuję w następnej kolejności wywiad z Palikotem, o tym jak pięknie jest być ateistą.On tez pozbył się fałszywej tożsamości katolickiej.
    • ikk
      19.01.2016 09:01
      A w ogóle proponuję zmienić tytuł: "Tożsamość odzyskał 
po latach, czyli jak uwolnił się z katolicyzmu".
    • Gość
      19.01.2016 10:49
      I co? Miał życie w Chrystusie i teraz jest w lepszej religii? Św. Paweł mówił, że zbawienie jest w Chrystusie a nie w judaizmie! Ten artykuł oceniam jako tendencyjny.
    • Gość
      22.01.2016 00:41
      Zmienić wyznanie, np. z jakiegoś afrykańskiego, na katolickie to dobrze, ale już zmienić z katolickiego na żydowskie to źle? Naprawdę nie przeszkadza Wam "przebieranie" w wyznaniach gdy chodzi o katolicyzm? To też jest "przebieranie" między religiami. Ten pan zmienił swoją wiarę bo tak odczuwał, takie ma prawo. To jego wewnętrze przekonanie i potrzeba. Jednego dnia może wierzyć w Buddę, a drugiego w Myszkę Miki. Myślę, że w jego przypadku nie była to decyzja podjęta w przypływie chwili, tylko dojrzały, przemyślany wybór. Dla jednej osoby słowa św. Pawła będą miały znaczenie, dla drugiej już nie. Należy to uszanować. Abstrahując nieco od głównego wątku, niepokoi mnie raczej odchodzenie chrześcijaństwa (zwłaszcza katolicyzmu, zdecydowanie mniej protestantyzmu) od Biblii hebrajskiej. Teksty starotestamentowe (część składowa najważniejszej księgi chrześcijaństwa!) traktowane są przez tę religię jako mus, który należy odfajkować, odbębnić, nad którym nikt się nie zastanawia, nie analizuje, nie interpretuje i prawdę mówiąc, poza bardzo krótkimi czytaniami podczas nabożeństw - najczęściej w ogóle nie czyta i absolutnie nie bierze nawet do ręki. Jeżeli zapytać przeciętnego Chrześcijanina o znajomość Biblii, nawet nie Starego Testamentu, tylko Nowego (nie jeden protestant może tu akurat pozytywnie zadziwić), okaże się że po pierwsze ma śladową wiedzę na temat jego treści, a po drugie, że nie sięga po tę lekturę wcale, tudzież rzadko. Ten pan w momencie konwersji był już dojrzałym mężczyzną, z pewnym dorobkiem, spojrzeniem na świat. Kult książki, który w Judaizmie jest pielęgnowany jak w żadnej innej religii, mógł go przyciągnąć i utwierdzić w przekonaniu, że to właściwa ścieżka.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół