• facebook
  • rss
  • Chodzi o miłosierdzie z głową

    dodane 14.04.2016 00:00

    – Ta wystawa o pasjach osób bezdomnych robi wrażenie! Pokazuje, że każdy człowiek ma swoja wyjątkową i niepowtarzalną historię, a stereotypowe osądzanie jest krzywdzące – zauważa licealistka Natalia Szelwach.

    Droga Krzyżowa w Domu Brata Alberta, koncert zespołu „pARTyzant” w Jazzowym Klubie pod Filarami, film „Blask Tęczy” w Kinie 60 Krzeseł, kleryckie przedstawienie „Wąż” w Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej, a na zakończenie Msza św. w schronisku – to tylko niektóry punkty programu dorocznych Dni Kultury z Bratem Albertem, które trwały od 18 marca do 10 kwietnia.

    Zazwyczaj o bezdomności mówi się więcej, gdy za oknem trzaskający mróz. W Gorzowie Wlkp. sporo na ten temat jest jednak wiosną i to w kulturalnym wydaniu. – Chcemy gorzowianom przybliżyć działalność naszej placówki i przypomnieć, że nasze towarzystwo istnieje i działa w mieście. Żeby każdy wiedział, że jest Dom Brata Alberta, który zajmuje się profesjonalną pomocą osobom bezdomnym – wyjaśnia Piotr Kuś- mider, psycholog, wiceprezes gorzowskiego koła Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta. – Dlaczego wybraliśmy przekaz poprzez sztukę? Po prostu dlatego, że nasz patron był też artystą. Zanim został bratem Albertem był znanym malarzem Albertem Chmielowskim – dodaje. „Niewykluczeni. Odcienie szarości” – to tytuł wystawy, jaka zagościła w IV Liceum Ogólnokształcącym w ramach Dni Kultury. Przedstawia ona pasje osób bezdomnych. – Za każdym bezdomnym człowiekiem idzie jakaś konkretna historia. Obecnie żyjemy w takich czasach, gdy granica między posiadaniem domu a bezdomnością jest bardzo wąska. Tak naprawdę jedna zła decyzja kredytowa i każdy z nas może stać się osobą bezdomną – zauważa Piotr Kuśmider. – Gdy w 1994 roku zaczynałem pracę w Towarzystwie im. św. Brata Alberta, w schronisku mieszkało 30 bezdomnych i była tylko jedna osoba z wykształceniem średnim. Obecnie mieszkają tam ludzie po studiach. Chodzi o to, żeby w tej osobie bezdomnej, która leży na ławce w parku czy żebrze pod kościołem, dostrzec człowieka. Nie dawać jej pieniędzy, ale pomagać mądrze i kierować do takich placówek jak nasza, które zrobią to profesjonalnie. Chodzi o to, aby było to miłosierdzie z głową – dodaje.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół