• facebook
  • rss
  • Mamy skrzydła

    dodane 09.06.2016 00:00

    Lubow Derdziak, wykładowczyni teologii w Instytucie Teologicznym im. św. J. Bilczewskiego we Lwowie, prelegentka konferencji „Chrześcijaństwo. Tożsamość. Naród”, mówi o życiu Ewangelią na serio.

    Ks. Marcin Siewruk: Dlaczego nowe życie, jakie daje nam chrzest, trzeba brać na poważnie?


    Lubow Derdziak: Chrzest święty jest prezentem od Pana Boga. Dostajemy pudełko z ogromną kokardą, przynosimy je do domu i stawiamy na szafę. Tak dzieje się często z naszym chrztem świętym. Dostaliśmy prezent, rodzice przynieśli nas do domu, i do I Komunii św. cenny podarek stoi na szafie. Dlatego pierwszymi, którzy powinni zacząć rozpakowywać kolorowe pudełko, są rodzice. Mama i tata powinni nauczyć dziecko modlitwy, relacji wobec żywego Boga. Niestety, dla wielu osób Bóg to „takie coś”, to nie jest osoba, z którą mogę rozmawiać, do której mogę się przytulić, przy kim mogę się wypłakać. Dla nas, chrześcijan, niezwykle pożyteczne byłoby uświadomienie sobie, że pierwszą i najważniejszą osobą dla mnie jest Pan Bóg. On mnie stworzył, wie, dlaczego mam taką, a nie inną konstytucję psychiczną, posturę, wagę; to właśnie Bóg najlepiej wie, jak mi pomóc w różnych doświadczeniach. Problem polega na tym, że nie żyjemy ubogaceni podarunkiem chrztu św., rodzice nie rozpakowują pudełka i nie wyciągają z niego wiary, nadziei i miłości. 


    Jak uczyć wiary, nadziei i miłości?


    Wierzę w Kogo, Komu wierzę? W słowie Bożym Bóg konkretnie przemawia do mnie; warto w to uwierzyć i żyć Słowem na co dzień. Tymczasem dziecko, naśladując swoich rodziców, nie wie, jak można wierzyć Panu Bogu, wierzyć, że to, co Pan Bóg mówi, jest prawdą. Liczy się tylko tu i teraz, to są nasze realia. Chcemy jak najwygodniej się urządzić, zyskać najlepsze wykształcenie, dobrze zarabiać. Rodzice dbają, żeby dzieci dostały się na prestiżową uczelnię, bo wtedy jest szansa na karierę. A nasza nadzieja nie jest tutaj, ona jest złożona w Bogu na wieczność. Rodzice prawdziwie żyjący nadzieją pokażą dziecku, że jesteśmy ukierunkowani na wieczność. Nasze korzenie są na ziemi, to oczywiste, jesteśmy utworzeni z pyłu, ale mamy skrzydła, mamy ducha, musimy się unosić. Miłość jest ponad wszystko! Jak można kochać kogoś, kto nie jest osobą, jak można żyć słowem Bożym, jeśli nie wiem, że to jest list miłosny napisany do mnie?


    Gdzie weryfikuje się wiara?


    Życie Ewangelią i chrztem potwierdza się w rodzinie. Jeżeli nie troszczymy się o rodziców w podeszłym wieku, jeżeli brat zabiłby brata dla zdobycia spadku? Podobne tendencje rysują się w społeczeństwie, ciągle toczy się rywalizacja, a nie liczy się to, że ktoś jest słaby i potrzebuje pomocy. Ten prąd wdziera się do Kościoła i każdy żyje dla siebie. A przecież chrzest to nowe życie! •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół