• facebook
  • rss
  • W obronie domu

    dodane 09.06.2016 00:00

    – Wydarzenia Zielonogórskie odbiły się echem w całej Polsce. Pokazały komunistom, że Kościół jest silny i stoi za nim społeczeństwo – wyjaśnia historyk ks. Dariusz Śmierzchalski-Wachocz.

    Wtym roku mija 56. rocznica antykomunistycznego zrywu w obronie Domu Katolickiego w Zielonej Górze. 30 maja odbyły się obchody Wydarzeń Zielonogórskich. – Jakbym miała jeszcze raz bronić Domu Katolickiego, to zrobiłabym to bez mrugnięcia okiem – przyznaje Stanisława Bilińska-Tomaczak, uczestniczka tamtych wydarzeń.


    Zielonogórzanie przeciw MO i ZOMO


    Zielonogórski Dom Katolicki od początku był solą w oku komunistów. – Ówczesny proboszcz ks. Kazimierz Michalski zorganizował w nim dwie stołówki dla biednych, przedszkole, magazyn Caritas, świetlice dla młodzieży – wylicza Marek Budniak, historyk i radny miejski. 
W sali widowiskowej ćwiczyła orkiestra symfoniczna, odbywały się spektakle teatralne. W domu swoją siedzibę miały liczne organizacje katolickie. Po usunięciu religii ze szkół katechizowano tu także młodzież. W szczytowym momencie było to ok. 3 tys. uczniów. 
– To wszystko nie podobało się komunistycznej władzy. Tym bardziej, że ks. Michalski stał się niekwestionowanym autorytetem i bardzo ważną dla mieszkańców osobą w Zielonej Górze. Komuniści nie chcieli na to pozwolić. Zdesperowani parafianie postanowili bronić tak ważnego dla ich wspólnoty miejsca. Odbierali to jako atak na ich samych. Można powiedzieć, że Dom Katolicki stał się symbolem ich niezależności i wolności. Gdy zapadła decyzja o przejęciu dobra kościelnego, ulice Zielonej Góry stały miejscem protestów i walk 5 tys. zielonogórzan ze zorganizowanymi siłami Milicji Obywatelskiej i ZOMO – opowiada Marek Budniak.
Gdy milicja stłumiła uliczne wystąpienia, rozpoczęły się aresztowania, represje, procesy i wieloletnie wyroki więzienia. – 125 osób zostało skazanych na ciężkie więzienia od kilku miesięcy do pięciu lat, a dziesiątki osób miało kolegia do spraw wykroczeń. Ale na tym nie skończyła się ich krzywda. Władza ludowa miała taki zwyczaj, że jak raz kogoś skazała to miał on zniszczone całe życie – opowiada Marek Budniak. – Ks. Michalskiego, pomimo najróżniejszych szykan i poniżeń, nie udało się skazać na karę więzienia. Ludzie bronili go i nie chcieli zeznawać przeciwko księdzu. Został za to skazany na dożywotnią banicję. Umarł w Poznaniu w 1975 roku. Dopiero 13 lutego 2010 jego doczesne szczątki zostały sprowadzone do Zielonej Góry i spoczęły przy konkatedrze – dodaje.


    Stanęli w obronie Kościoła


    Uroczystości upamiętniające wydarzenia sprzed ponad pół wieku rozpoczęły się Mszą św. w zielonogórskiej konkatedrze pod przewodnictwem bp. Pawła Sochy. Potem była modlitwa przy grobie ks. Michalskiego, złożenie kwiatów przy pomniku Wydarzeń Zielonogórskich, otwarcie wystawy „30 maja w 1960 roku w Zielonej Górze. W obronie Domu Katolickiego” w Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej, projekcja filmu Rafała Kotomskiego pt. „Trzydziestego maja, sześćdziesiątego roku” i na koniec dyskusja panelowa pod hasłem: „Rola Wydarzeń Zielonogórskich w walce o suwerenność Polaków”. 
– To był pierwszy protest w obronie wiary na taką skalę w Polsce – zauważa ks. Śmierzchalski-Wachocz, historyk Kościoła. – I trzeba dodać, tak specyficznego miasta, jakim było głęboko zindoktrynowane społeczeństwo zielonogórskie. Przecież zawsze powszechnie mówiono: „Czerwona Góra”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół