• facebook
  • rss
  • Nie chowajmy chrzcielnicy

    dodane 16.06.2016 00:00

    Z bp. Tadeuszem Lityńskim rozmawia Krzysztof Król.

    Krzysztof Król: Przed nami diecezjalne obchody 1050. rocznicy chrztu Polski. Ktoś powiedziałby, że wystarczą ogólnopolskie obchody, dlaczego świętujemy jeszcze w diecezji?

    Bp. Tadeusz Lityński: Żyjemy i tworzymy Kościół w konkretnym czasie i miejscu. Przy tej okazji warto uświadomić sobie, że nasza diecezja ma mocne korzenie historyczne. To tutaj w 1003 roku oddali swoje życie za wiarę Pierwsi Męczennicy Polski, którzy są patronami naszej diecezji. Dlatego wybraliśmy na świętowanie Międzyrzecz, który jest położony w pobliżu duchowej stolicy naszej diecezji, czyli sanktuarium Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej w Rokitnie, oraz miejsca szczególnej troski o powołania, czyli Wyższego Seminarium Duchownego w Paradyżu. Patrząc na historię, ale także na współczesność potrzebujemy tego dziękczynienia, aby wyrazić naszą radość we wspólnocie diecezjalnej za dar wiary. W tym wydarzeniu wezmą udział także przedstawiciele władz, bo chcemy podkreślić, że chrzest Mieszka I przed 1050 laty miał charakter państwowotwórczy. Dziś jesteśmy dumnym polskim narodem. Jesteśmy dumni także z naszej małej zielonogórsko-gorzowskiej ojczyzny.

    Diecezjalne obchody to chyba dobra okazja, żeby przypomnieć sobie o własnym chrzcie.

    Chrzest to nie jest jakieś ab- strakcyjne wydarzenie, ale fundamentalny moment dla każdego chrześcijanina, w którym wszystko się zaczyna. Dzięki niemu zostaliśmy wszczepieni w Kościół i staliśmy się uczestnikami jego posłania. Dzięki łasce chrztu staliśmy się mieszkaniem i świątynią Boga. Warto sobie zadać dziś pytanie, jak to mieszkanie wygląda? Czy jest w nim Bóg? I jakie miejsce w nim zajmuje? Jaką rolę w nim pełni? Czy jest Panem i Zbawicielem mojego życia, czy raczej sporadycznym gościem?

    Co robić, aby przypominać wiernym o istocie chrztu?

    Takim czytelnym znakiem, do którego dzisiaj Kościół potrzebuje na nowo powrócić, jest chrzcielnica. Wszystko przecież zaczyna się właśnie przy niej. Niestety zauważam w parafiach praktykę związaną z tym, aby wszystko usprawnić, także od strony czasowej i praktycznej, dlatego chrzcielnicy przy udzielaniu tego sakramentu często nie widać. W wielu kościołach jest ona nawet schowana, a tymczasem powinna być zauważona, a nawet wyeksponowana. Chrzest dziecka powinien odbywać się przy chrzcielnicy. Ona powinna być w zasięgu wzroku wiernych, bo od źródła chrzcielnego przechodzimy do ambony i stołu eucharystycznego. Dlatego postanowiłem przy okazji bierzmowania uwypuklić jej znaczenie. W tym roku z racji 1050. rocznicy chrztu Polski tuż przed udzieleniem sakramentu bierzmowania odbywa się odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych. Najpierw rodzice bierzmowanych w dzbanach przynoszą do ołtarza wodę, którą następnie biskup udzielający sakramentu wlewa do chrzcielnicy i święci. Później młodzież podchodzi indywidualnie i czyni znak krzyża. Chodzi nam o to, żeby młodzi, ale też ich rodzice i bliscy, dokonali wyrzeczenia się zła i wyznania wiary właśnie przy chrzcielnicy, aby zatrzymali się przy źródle. Dlatego niezwykle ważnym zadaniem duszpasterzy jest przypominanie wiernym o źródle ich życia chrześcijańskiego. Chociażby poprzez obrzęd poświęcenia wody i pokropienia wiernych podczas niedzielnej Mszy świętej, który zastępuje akt pokutny. Ten obrzęd przypomina nam właśnie przyjęty chrzest i naszą przynależność do Jezusa, która wymaga nieustannej odnowy.

    Diecezjalne dziękczynienie to okazja do modlitwy za dzieci, których jesteśmy rodzicami chrzestnymi.

    Rolą rodziców chrzestnych jest wesprzeć dziecko modlitwą i własnym przykładem życia chrześcijańskiego. Trzeba mieć świadomość, że od strony duchowej jesteśmy odpowiedzialni za tego człowieka, który ciągle dorasta i zmienia się. Zachęcam rodziców chrzestnych do praktyki modlitwy za dzieci, które zostały im powierzone w czasie chrztu.

    Chrzest to także zobowiązanie do świadectwa.

    Rok Miłosierdzia i jubileuszowy rok chrztu Polski ma przełożyć się też na naszą postawę. Jesteśmy wszczepieni w Chrystusa i mamy upodabniać się do Chrystusa. Jeśli upodobnić się, to w słowie i czynie. To powinno przełożyć się na wiele postaw, inicjatyw i dzieł w konkretnej wspólnocie parafialnej. Począwszy od modlitwy, a skończywszy na dziełach duszpasterskich. Nie możemy stać bezczynnie, powinniśmy do ludzi zobojętniałych religijnie dotrzeć z Dobrą Nowiną! To dotyczy zarówno duszpasterzy, jak i wiernych świeckich, którzy na mocy kapłaństwa powszechnego i sakramentu bierzmowania są do tego zobowiązani. To po prostu naturalna konsekwencja owocowania łaski chrzcielnej. Trzeba pozwolić, aby Duch Święty w nas działał i nas prowadził.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół