Gość Bielsko-Żywiecki 08/2018 Archiwum

Najtrudniejszy pierwszy krok

Wzruszonych i utrudzonych drogą pątników diecezji zielonogórsko-gorzowskiej na jasnogórskich wałach przywitał bp Paweł Socha.

Grupy pielgrzymkowe z Głogowa, Gorzowa Wlkp., Zielonej Góry i nauczycielskich Warsztatów w Drodze pokłoniły się 12 sierpnia Czarnej Madonnie, dziękując za łaski doświadczone na pielgrzymim szlaku. Dla wielu osób wędrówka była bardzo ciężkim doświadczeniem, ale siła wspólnoty i intencje dodawały otuchy w najtrudniejszych chwilach.

– Za każdym razem wyjście na pielgrzymkę, a byłam już sześć razy, wiąże się z ogromnym stresem. Boję się, czy dam radę. Wędrówka to wysiłek fizyczny, bywa ciężko. We wspólnocie udzielała się atmosfera i w najtrudniejszych momentach siłą rozpędu dochodziliśmy do końca etapu – mówiła Janina Retkiewicz z Sulechowa. Wspólna modlitwa i śpiewy nie pozwalały pielgrzymom koncentrować się na bólu i zmęczeniu. W czasie pielgrzymki pątnicy przeżyli wiele wzruszających momentów i doświadczyli bliskości. Dosłownie rodzinna atmo- sfera towarzyszyła pielgrzymom z gorzowskiej grupy „Brązowej”, w której do Częstochowy wędrowała wielopokoleniowa rodzina. Rodzice, dziadkowie i ciocia 4,5-letniego Karola i 15-miesięcznej Basi. Maluchy były bardzo dzielne, a Karol pięknie śpiewał pielgrzymkowe pieśni. – Wędrując z dziećmi, przestaliśmy koncentrować się na własnych trudnościach, bólu, ale głównie myśleliśmy o nich. Baliśmy się, że nie zdołamy dotrzeć do końca, ale nie chcieliśmy robić nic na siłę, bo zdrowie dzieci jest najważniejsze. Dzisiaj jesteśmy bardzo wzruszeni, że nam się udało. Sami nie dalibyśmy rady, wspaniali pielgrzymi wspierali nas fizycznie i psychicznie. Pomagali pchać wózek, rozśmieszali dzieci, kiedy już się nudziły monotonią drogi – powiedzieli Magdalena i Krzysztof Kędziorowie z Gorzowa Wlkp.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy