• facebook
  • rss
  • Maryja nas ocaliła

    dodane 25.08.2016 00:00

    – Mama i tata nauczyli mnie mówić pacierz oraz szanować drugiego człowieka. To największy skarb, jaki dostałam od rodziców. Wiara jest dla mnie najważniejsza – podkreśla Stanisława Holota z Gościmia, która należy do parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Trzebiczu.

    Po II wojnie światowej pani Stanisława nigdy już nie była w swojej rodzinnej miejscowości. Mowa o Tuligłowach położonych na wschód od Lwowa k. Komarna. Mimo upływu lat w głowie pozostały jej wszystkie obrazy z lat dziecięcych i młodzieńczych. – Niedaleko nas były okopy wojsk króla Jana III Sobieskiego. Nawet zagraniczni redaktorzy przyjeżdżali je zobaczyć. Kilometr za tymi okopami było miasteczko Komarno, a za nim płynęła rzeka Wereszyca, która wpadała do Dniestru. Pod Komarnem Jan Sobieski 10 października 1672 r. pokonał Tatarów. Na pamiątkę tego zwycięstwa postawiono tam kamienny obelisk z napisem: „Mors mea, vita tua” („Śmierć moja, życie twoje”). Byłam tam, oczywiście. To było 9 km od nas – opowiada pani Stanisława.

    Było ubogo, ale wesoło

    Wróćmy jednak do Tuligłów, których historia sięga średniowiecza. Jak legenda głosi, nazwa miejscowości wzięła się z tego, że mieszkańcy uciekający przed Turkami przepływali przez wody stawu i kryjąc się przed strzałami, tulili do siebie głowy. To właśnie w tej miejscowości – skąd pochodził malarz Julian Fałat i gdzie na początku XIX w. swój majątek miał Jacek Fredro, ojciec komediopisarza Aleksandra, przed 90 laty urodziła się pani Stanisława. – To była duża miejscowość. Ponad 600 numerów. Nasza wioska ciągnęła się pięć kilometrów. Na zachodzie swoje włości miał pan Bal, a na wschodzie hrabina Lanckorońska. Nasza wioska była cała polska – wspomina pani Stanisława, która oprócz języka polskiego zna także ukraiński, rosyjski i niemiecki. – Rodzice mieli duże gospodarstwo z dziada pradziada. Uprawiali, co się dało. Łatwo nie było, bo wszystko robiło się rękoma. Wtedy maszyn nie było. Mieliśmy, oczywiście, też zwierzęta, wszystko, co na gospodarce: koń, krowy, świnie, kury. Bardzo ciężko było, ale jakoś przeżyliśmy. Żyliśmy ubogo, ale wesoło – dodaje. Spokojne życie najpierw przerwała śmierć matki. Zmarła, gdy pani Stanisława miała 10 lat, i została pochowana na cmentarzu w Tuligłowach. A później kolejne ciężkie doświadczenie i wojna. – Jedni oprawcy odchodzili, a drudzy przychodzili. Było bardzo ciężko, ale dzięki Matce Bożej przeżyliśmy – wspomina pani Stanisława. – Jak przyszli Niemcy, to wzięli stryja i tatę do więzienia. Stryjcio brał też udział w Cudzie nad Wisłą w Warszawie i obsługiwał działko. Opowiadała nam o tym, a myśmy słuchali tego jak bajki. Pamiętam to do dzisiaj – dodaje.

    Buty wyczyszczone już w sobotę

    Pani Stanisława wyciąga fotografie. – To szkoła, w której się uczyłam. A to kościół, który stoi do dzisiaj. Tam przyjęłam chrzest i Pierwszą Komunię. Wtedy wszyscy do kościoła chodzili, a święto to było święto. Buty musiały być wyczyszczone już w sobotę. Niedziela to był dzień święty – opowiada mieszkanka Gościmia. – Wtedy ludzie byli bardzo wierzący. Teraz się nosi korale na szyi, a kiedyś dziewczęta nosiły różańce. Taka prawda! Do Pierwszej Komunii św. przygotowywaliśmy się już od małego. Tak że proboszcz nie musiał nas uczyć modlitw i przykazań. A proboszczem był ks. Antoni Baszak, który wyjechał z nami z Tuligłów po II wojnie światowej – dodaje. W 1945 r. trzeba było opuścić rodzinne strony. – Mieszkańcy naszej wsi wyjechali w siedmiu transportach. Wieźli nas w wagonach bydlęcych siedem tygodni. Było bardzo ciężko – opowiada pani Stanisława, która przyjechała na Ziemie Zachodnie jako 17-latka. – Mieszkańcy zabrali ze sobą obraz Matki Bożej Bolesnej, który ma 400 lat. To ona nas ochroniła w czasie okupacji. Teraz znajduje się w Łozinie k. Trzebnicy – dodaje. Tuligłowianie właśnie Maryi przypisywali fakt, że podczas napadów wszechobecnych banderowców ich miejscowość ocalała. W 2000 r. kard. Henryk Gulbinowicz ustanowił w Łozinach lokalne sanktuarium Matki Bożej Bolesnej.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół