• facebook
  • rss
  • Kiedy trzeba, działamy

    dodane 03.11.2016 00:00

    – Pomoc nie jest trudna, trzeba tylko dostrzec drugiego człowieka i zainteresować się jego losem. Czasem, by kogoś wesprzeć, wystarczy chwila rozmowy czy drobny gest – tłumaczy wolontariuszka Wiktoria Krynicka.

    Szkolne koła Caritas pomagają w zbiórkach żywności, organizują kiermasze, włączają się w ogólnopolskie i diecezjalne akcje charytatywne Caritas, ale przede wszystkim pomagają w swoim najbliższym środowisku. Istnieją w różnych szkołach i na każdym poziomie edukacji. Wolontariuszy Caritas można spotkać zarówno w podstawówce, jak i w gimnazjum czy liceum, a nawet na uczelni wyższej.

    Żywiołowa pięćdziesiątka

    W Szkole Podstawowej nr 2 w Żarach SKC istnieje od kilku lat. Obecnie grupa liczy ponad 50 wolontariuszy, a jej opiekunem jest katecheta Wiesław Leńczuk. Wspólnota ma na swoim koncie wiele zadań zakończonych sukcesem, m.in. zbiórkę nakrętek dla chorej koleżanki, kiermasze „Zakochani dla chorych” czy „Adwentowy anioł”, pomoc przy zbiórce „Z uśmiechem do szkoły” oraz udział w akcji Pola Nadziei i kweście na cmentarzu w uroczystość Wszystkich Świętych. Uczniowie klas IV–VI uczą się w szkolnym kole Caritas, jak być wolontariuszami i na czym polega działalność charytatywna oraz jak realizować hasło „Miłosierdzie w praktyce”. – Jestem wolontariuszką już dwa lata. Chcę pomagać bezinteresownie ludziom, którzy nie mają wiele. Wolontariusz powinien być dobry, życzliwy i wyrozumiały. Musi chcieć poświęcać swój wolny czas dla innych – zauważa Julia Grochulska. – Często pomagamy chorym, bierzemy udział w zbiórkach żywności na święta. To jest wielka satysfakcja i radość, że możemy komuś pomóc. Dla mnie Caritas to bycie miłosiernym, to pomaganie innym, a nie myślenie o sobie – dodaje Klaudia Szocik. W SKC uczniowie uczą się empatii i miłości bliźniego oraz organizacji przedsięwzięć dobroczynnych i przeprowadzania konkretnych akcji, do których należą na przykład świąteczna zbiórka żywności czy szkolna kwesta. – Przez działalność w kole Caritas możemy zrobić coś dla innych, a nie tylko dla siebie. Kiedy bierzemy udział w zbiórce, nie tylko stoimy z koszem, ale opowiadamy o naszych akcjach, zachęcamy ludzi do pomocy, rozdajemy ulotki. W szkole też przeprowadzamy kwesty i do pomocy zachęcamy naszych kolegów i koleżanki – mówi Natalia Pilecka. We wszystkich akcjach wolontariuszom towarzyszy ich opiekun Wiesław Leńczuk. – Jestem na każdej akcji z moimi wolontariuszami. Angażujemy też innych nauczycieli. To jest grupa, która odpowiada na zaistniałe potrzeby. Dzielimy obowiązki i przeprowadzamy akcję. Dzieci potrafią być energiczne, śmiałe, ale i grzeczne. One wzajemnie się motywują. To taki pozytywny żywioł – wyjaśnia Wiesław Leńczuk.

    Grupa wysokich lotów

    Licealistom z zielonogórskiego „lotnika” nie trzeba tłumaczyć, czym jest wolontariat, bo oni to dobrze wiedzą. Od lat przygotowują na dużą skalę akcję Szlachetna Paczka i zbiórkę Caritas „Rodzina rodzinie”. Nieobce są im także szkolne kwesty czy kiermasze. Kiedy trzeba pomóc, po prostu to robią. – Pomaganie innym sprawia nam przyjemność. Braliśmy udział w Szlachetnej Paczce, akcji Znicz, kiedy sprzątaliśmy groby na cmentarzu, w kiermaszu szkolnym i zbiórce ubrań. Pomagaliśmy też naszemu choremu koledze, dla którego zbieraliśmy pieniądze. To, co robimy, daje dużą satysfakcję – mówią Szymon Diaczuk i Olgierd Piotrowski. Wolontariat dla uczniów nie jest jednym z dodatkowych zajęć, na które muszą chodzić. Ich udział w akcjach dobroczynnych jest dobrowolny. Dla wielu licealistów pomaganie innym jest oczywistą i naturalną sprawą. – Moi rodzice angażują się w różne akcje Caritas. To sposób okazywania dobra innym ludziom, bez względu na to, w jakiej te osoby znajdują się sytuacji, czy są to chorzy czy biedni. Satysfakcję daje nam to, że możemy podzielić się rzeczami, które mamy jako rodzina, że możemy komuś pomóc – tłumaczy Barbara Wyszyńska. – Dla mnie to, że pomagam, jest naturalne i normalne. Pomoc nie jest trudna, trzeba tylko dostrzec drugiego człowieka i zainteresować się jego losem. Największą satysfakcją jest dla mnie uśmiech osób, którym pomagam. To jest dla mnie bezcenne – dodaje Wiktoria Krynicka.

    Bijące serce szkoły

    „Słodkie poniedziałki”, wizyty w Domu Pomocy Społecznej, spotkania z niepełnosprawnymi, pomoc przy Diecezjalnym Dniu Dziecka, wizyty na oddziale dziecięcym miejscowego szpitala, zbiórki żywności pod hasłem „Kosz miłosierdzia” i cotygodniowa formacja duchowa – to tylko kilka przedsięwzięć, które podejmują uczniowie ze Szkolnego Koła Caritas w Gimnazjum nr 1 w Międzyrzeczu. Grupę ponad 30 osób, do której oprócz gimnazjalistów należą absolwenci szkoły, prowadzą Anna Zięba i Janusz Rutkowski. – Staramy się zaspokoić potrzeby lokalnego środowiska. Służymy pomocą podczas olimpiady Warsztatów Terapii Zajęciowej, spotykamy się z osobami z Towarzystwa Pomocy Głuchoniemym i mamy tam też swoich wolontariuszy, którzy są przewodnikami osób niepełnosprawnych. Organizujemy „Słodkie poniedziałki” (na przełomie września i października), czyli kiermasz ciast, z których sprzedaży udało się w tym roku kupić dwa kurniki na Madagaskar – wymienia Janusz Rutkowski. Koło spotyka się w każdy poniedziałek, ale dodatkowo, w każdy pierwszy piątek miesiąca, wolontariusze formują się w kościele św. Wojciecha, na Mszy św. i na spotkaniu. – Przed Eucharystią wystawiamy kosz, który wypełnia się różnymi produktami. Dary przynoszą wolontariusze i parafianie. Czasem jest to nawet 40 kg żywności. Pomagamy w ten sposób rodzinom wielodzietnym lub osobom samotnym – mówi opiekun koła. SKC jest grupą, która znana jest nie tylko w szkole, ale i w mieście oraz lokalnym środowisku. Oprócz zaangażowania w standardowe akcje Caritas wolontariusze są wszędzie tam, gdzie potrzebna jest pomoc. – SKC to bijące serce szkoły. To niezwykłe przedsięwzięcie. To nie tylko zbieranie rzeczy czy pieniędzy, ale także współpraca z osobami niepełnosprawnymi. Zawsze, kiedy widzę naszych wolontariuszy na jakiejś akcji, jestem bardzo wzruszona i dumna. Ten wolontariat to najlepsza szkoła życia dla naszych uczniów. To działania dla całej naszej społeczności, którymi żyje nie tylko SKC, ale cała nasza szkoła – zauważa Joanna Obrębska-Spychała, dyrektor Gimnazjum nr 1 w Międzyrzeczu. Dla gimnazjalistów zaangażowanych w SKC wolontariat jest ważnym życiowym zadaniem, ale i szansą na osobisty rozwój. To grupa, która uczy życia we wspólnocie i bezinteresownego zaangażowania w sprawy innych. – Jestem wolontariuszką od trzech lat. Jestem szczęśliwa, kiedy mogę komuś pomóc. Podczas różnych akcji nabywam umiejętności, uczę się cierpliwości i odwagi. W SKC fajne jest to, że wszyscy razem działamy i wspieramy się w tym, co robimy – przyznaje Klaudia Dynowska. – Od zawsze pomagałam innym, czy to w domu, czy w szkole, a tu w szkolnym kole Caritas, mam jeszcze więcej możliwości, by to robić. Żeby być wolontariuszem, trzeba wykazywać się empatią i nie bać się nieść pomoc innym, wykazywać się dobrocią serca. Często narzekamy na naszą codzienność, a wolontariat pokazuje, że powinniśmy doceniać to, co mamy. Tutaj uczymy się pokory i bezinteresownej pomocy – dodaje Zosia Derbich.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół