• facebook
  • rss
  • Taka zdarza się raz na 100 lat

    dodane 22.12.2016 00:00

    Miała w tym roku pojechać do Pekinu, a trafiła do Winnego Grodu. To prawdopodobnie największa szopka na świecie.

    Święty Florian, św. Stanisław, biskup i męczennik, św. Jacek, św. królowa Jadwiga, św. Jan Kanty, św. Szymon z Lipnicy, św. Stanisław Kaźmierczyk, św. Faustyna Kowalska, św. Brat Albert, św. Jan Paweł II – to święci, których wizerunki znajdziemy na witrażach szopki mającej 501 cm wysokości, 275 cm szerokości i 111 cm głębokości.

    Jak wyliczyli jej autorzy, Marek Markowski, Renata Markowska, Edward Markowski i Marek Markowski junior, jej zbudowanie wymagało ok. 10 tys. godzin pracy. W 2010 roku kolorowa budowla zajęła I miejsce w Konkursie Szopek Krakowskich. – To najwyższa szopka, jaką do tej pory pokazano w konkursie, choć nie to oczywiście było naszym celem – tłumaczy Marek Markowski i dodaje: – Każda z szopek krakowskich składa się z elementów architektury miasta. W śródmieściu jest 21 kościołów i zależało nam, aby w naszej szopce znalazł się element każdego z nich. To się udało, ale wiązało się z koniecznością rozbudowy szopki i stąd te rozmiary. Szopki krakowskie rządzą się swoimi prawami. – Jak w każdej szopce, w centrum jest scena Bożego narodzenia, ale próżno tu szukać ubogiej szopy z Betlejem. Mamy tu nieistniejący w rzeczywistości pałacyk stworzony z elementów architektury Krakowa. Dlaczego? Być może nasi pradziadowie chcieli wynagrodzić Panu Jezusowi to, że przyszedł na świat w skromnych warunkach – uśmiecha się pan Marek. – W szopce znajdziemy także Smoka Wawelskiego czy lajkonika, bo jak wiadomo, Kraków to także miasto wielu pięknych legend – dodaje. Wystawa krakowskich szopek w kościele pw. Ducha Świętego odbywa się już po raz czwarty. Pomysł zrodził się w Finlandii. – Z żoną byliśmy w 2000 roku w Helsinkach i zobaczyliśmy tłumy kierujące się w stronę katedry. Byliśmy zaskoczeni, że w kraju, gdzie nie ma zbyt wielu katolików, tylu ludzi idzie do kościoła. Wchodzimy do środka, a tam wystawa szopek krakowskich. Pomyśleliśmy sobie: a czemu takich szopek nie sprowadzić do Zielonej Góry… – wyjaśnia Sławomir Ronowicz, prezes Stowarzyszenia Pro Cultura et Musica im. Edyty Stein. – O tegorocznej szopce mówi się, że taka zdarza się raz na 100 lat. W zeszłym roku była w katedrze Notre Dame w Paryżu, gdzie zobaczyły ją 2 miliony osób. W tym roku szopka miała jechać do Pekinu, ale pan Marek zrezygnował z tej propozycji, bo bał się, że zostanie uszkodzona. Dzięki temu mogła trafić do nas – dodaje. Zielonogórskie stowarzyszenie działające przy parafii nie poprzestało jednak tylko na wystawie. Co roku odbywa się też konkurs na najlepszą szopkę dla dzieci i młodzieży. – Chcemy przypomnieć o istocie tego czasu w życiu chrześcijanina. Dziś niestety już nawet przestaje się używać nazwy „Boże Narodzenie”, a mówi się tylko „święto” lub „Gwiazdka”. Świeckość wchodzi w nasze życie bardzo mocno. Dlatego my na spokojnie chcemy zadbać o piękną polską tradycję – mówi proboszcz ks. Andrzej Ignatowicz.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół