• facebook
  • rss
  • Odwdzięczam się za to, co dostałam

    dodane 02.02.2017 00:00

    Gdy kochamy Boga, nie ma rzeczy niemożliwych. Można nawet wyjechać do pracy w sierocińcu w Jerozolimie.

    Smutek, pustka i absolutna bezradność opanowały panią Danutę po śmierci męża. – Byłam zaradną i odważna kobietą, ale gdy zmarł mój mąż, stałam się niedołężna. Miałam 64 lata, chodziłam do pracy, musiałam sobie radzić z wieloma problemami. Dostawałam ataków duszności, podnosiło mi się ciśnienie. Wydawało mi się, że umieram i wtedy wzywałam pogotowie. Przez te ataki ciągle ktoś musiał być przy mnie, najpierw córka, potem teściowa – opowiada Danuta Preisner.

    Dostępne jest 7% treści. Chcesz więcej? Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół