• facebook
  • rss
  • Wyostrz oczy wiary

    dodane 09.02.2017 00:00

    Msza św. nie jest dla nich nudna! Dlaczego? Bo nie są tylko biernymi widzami, ale podejmują wyzwanie i odkrywają liturgię.

    Te rekolekcje są po to, aby młodzież odkryła, czym jest liturgia. Aby zobaczyła, że jest piękna i inspirująca, a później przełożyła to na swoje codzienne życie – wyjaśnia ks. Tomasz Sałatka, moderator diecezjalnej diakonii liturgicznej.

    W liturgii nie ma przypadku

    Podczas Kursu Oazowego dla Animatorów Liturgii, który trwał od 28 stycznia do 5 lutego w Diecezjalnym Domu Rekolekcyjnym i Pomocy Charytatywnej w Żarach-Kunicach, młodzież zgłębiała tajniki Eucharystii. W największym skrócie: to rekolekcje przeznaczone dla wszystkich tych, którzy chcą lepiej poznać liturgię, aby potem posługiwać w swoich parafiach jako ceremoniarz, który czuwa nad służbą liturgiczną, i precentorka, która odpowiada za posługi wykonywane poza prezbiterium. Dlatego nie brakuje tu teoretycznej wiedzy, elementów formacji duchowej oraz praktycznych ćwiczeń. – Ten czas ma pomóc zrozumieć i doświadczyć, czym jest liturgia, oczywiście w duchu Soboru Watykańskiego II, ponieważ wciąż mamy problem z realizacją postulatów soborowych, które zakładają świadome, czynne i owocne uczestnictwo we Mszy św. całego ludu Bożego, a nie tylko kapłanów. Uczestnictwo świeckich nie może ograniczać się tylko do biernej obecności. Liturgia to aktywność naszego umysłu, serca i ciała – wyjaśnia ks. Tomasz Sałatka. I przekonuje, że wszyscy jesteśmy wezwani do świętości, a jej szczególnym źródłem jest Eucharystia. To tutaj spotykamy przecież żywego Chrystusa. Tak jak dwa tysiące lat temu chodził po ziemi, tak dzisiaj Jezus jest obecny z nami w liturgii. – Ludzie mówią często: „Chciałbym zobaczyć Chrystusa”. Jak ktoś nie widzi Go we Mszy św., to pewnie nie rozpoznałby Go dwa tysiące lat temu. Oczy wiary muszą być wyostrzone, żeby zobaczyć prawdziwego Boga. Uczymy ich widzieć i dostrzegać Pana Boga pod znakami liturgicznymi – tłumaczy ks. Sałatka. Wiedzą o tym dobrze animatorzy, którzy dziś formują innych. – Na tych rekolekcjach coraz bardziej odkrywałem piękno liturgii i doceniałem to, co dzieje się na ołtarzu i wokół niego. Wcześniej chodziłem na Mszę św., bo tak… wypadało. Dziś dla mnie Msza św. jest chwilą wytchnienia i źródłem radości życia – przyznaje Piotr Michalski z Jasienia. – Czuję w niej wielką miłość Boga do mnie. Zanim zaangażowałem się diakonię liturgiczną, chodziłem na Mszę św. głównie z przyzwyczajenia, a teraz – naprawdę z wielkiej potrzeby serca – kontynuuje Mateusz Caruk z Gorzowa Wlkp. – Dla mnie Eucharystia to po prostu miejsce spotkania z Bogiem. Nie ma w niej przypadku. Każdy najmniejszy znak jest nośnikiem informacji o Panu Bogu. Chociażby gest znaku pokoju – podając komuś rękę, dajemy mu pokój. To coś niesamowitego. Sam moment przekazywania znaku pokoju jest nieprzypadkowy, tuż przed Komunią, jakby Chrystus chciał nam powiedzieć, żebyśmy najpierw się pojednali, a dopiero potem przyszli na spotkanie z Nim – dodaje Mateusz Kowalik z Zielonej Góry.

    Chcę być bliżej Boga

    Na KODAL-u są też dziewczyny. Nie służą jednak w komżach przy ołtarzu. – Dużo osób myśli, że ta sfera liturgiczna jest przeznaczona tylko dla mężczyzn. Ale my, kobiety, możemy spełniać się w inny sposób – chociażby pisać komentarze i modlitwę wiernych, a potem ją odczytywać, a także przygotować procesję z darami czy zajmować się służbą ładu podczas Mszy św. To może mało widoczna posługa, ale bardzo ważna – wyjaśnia Julia Frankowska z Lubomyśla k. Żar. Dzień na rekolekcjach zaczyna się jutrznią, a po śniadaniu odbywają się pierwsze zajęcia. – Najpierw jest szkoła posług liturgicznych. Tutaj dzielimy się na grupę mniej i bardziej doświadczoną, która zgłębia tajniki Eucharystii. I tak dla przykładu: panowie poznają mszał, panie – piszą modlitwę powszechną. Później mamy syntezę liturgiczną. To zajęcia wspólne dla chłopaków i dziewczyn, na których w tym roku omawiamy sakramenty – wyjaśnia Julia Frankowska. W samo południe jest Msza św., potem obiad, namiot spotkania, katecheza, nieszpory, spotkania w grupach i kolacja. – Oczywiście jest pogodny wieczór, na którym bawimy się, tańczymy i gramy w różne gry. Dzień kończymy adoracją Najświętszego Sakramentu. W tym roku trafiła nam się taka grupa, że możemy siedzieć nawet godzinę w kaplicy i wszyscy są zachwyceni – opowiada Julia. KODAL to przede wszystkim rekolekcje. – Przyjechałam znowu spotkać Pana Boga. Jestem teraz w klasie maturalnej, muszę się więcej uczyć. Ale postanowiłam trochę zwolnić i odpocząć właśnie z Bogiem, we wspólnocie. Spotykam tu wielu fajnych ludzi, ich uśmiech i radość są dla mnie bardzo cenne – mówi Agnieszka Gorzelana z Zielonej Góry. – Oczywiście tutaj też uczę się być precentorką, żeby móc pomagać innym przeżywać liturgię, abyśmy razem mogli jeszcze lepiej odkrywać Pana Boga. Te rekolekcje pozwalają mi odkrywać Mszę Świętą. Chociażby pisząc komentarz do czytań, trzeba najpierw przeczytać słowo Boże na dany dzień. To wszystko, czego się tutaj uczę, wykorzystuję dalej w posłudze w parafii. Na Mszę św. chodzę nie tylko w niedzielę. Ten czas poświęcony Panu Bogu pomaga mi mierzyć się z wyzwaniami codziennego dnia, ale też daje dużo radości. Po prostu chcę być bliżej Pana Boga – dodaje.

    Miłość to służba

    Diecezjalna Diakonia Liturgiczna ma już 25 lat. Jubileusz będzie świętowany 12 sierpnia w Wyższym Seminarium Duchownym w Paradyżu. – Chcemy zaprosić tych wszystkich, którzy przez lata byli zaangażowani w to dzieło. Około 2 tys. ludzi wzięło udział w rekolekcjach organizowanych przez diakonię. To ma oczywiście konkretne przełożenie na parafie. Poza tym diakonia angażuje się w też w uroczystości diecezjalne. Nie można także zapomnieć o wielu powołaniach do kapłaństwa z diakonii liturgicznej – przypomina ks. Tomasz Sałatka. – Wciąż chcemy się rozwijać. Od 2018 roku planujemy zrobić krok dalej i zorganizować KODAL dla osób dorosłych i rodzin – dodaje. A to naprawdę przydaje się w dorosłym życiu. – Dzięki diakonii inaczej przeżywam Eucharystię. Wszystko jest jasne i czytelne, wszystkie gesty i symbole. Liturgia jest dla mnie spotkaniem z Chrystusem. To miejsce i czas, gdzie mogę się karmić Jego Ciałem i nabrać sił do codziennego życia – tłumaczy Aleksandra Wiertelak, animatorka na tegorocznych rekolekcjach, a na co dzień pielęgniarka. Zapału odkrywania nie brakuje także tym, którzy po raz pierwszy czy drugi przyjechali na rekolekcje. – To mój pierwszy KODAL. Przyjechałem tu spotkać się z Panem Bogiem, przeżyć rekolekcje, a przy okazji odbyć szkolenie i zostać ceremoniarzem – wyjaśnia Jan Pietkiewicz z Skąpego k. Świebodzina, a Wiktoria Dmitruk dodaje: – Na tych rekolekcjach odkrywam, że nasze życie powinno opierać się na służbie Panu Bogu i bliźnim. Tak naprawdę miłość, do której jesteśmy wezwani, to służba.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół