• facebook
  • rss
  • Wymazywanie własnych win

    dodane 16.02.2017 00:00

    Zamiast pójść do więzienia, dostają od sądu szansę i są kierowani do prac społecznych. Niektórzy nawet chwytają bakcyla wolontariatu.

    Osoby skazane na prace społeczne kurator sądowy kieruje także do diecezjalnej Caritas. – W Gorzowie Wlkp. rocznie mamy ponad 20 takich osób, które pracują głównie w naszym magazynie rzeczowo-żywnościowym i pomagają parafialnym zespołom Caritas – wyjaśnia Anita Łukowiak z diecezjalnej Caritas i dodaje: – Na początku wszyscy mają pretensje, że muszą tu przychodzić, ale potem przekonują się, że warto pomagać człowiekowi w potrzebie. Oczywiście nie jest idealnie i nie wszyscy przychodzą.

    Wtedy kurator kieruje wniosek o pozbawienie wolności. 10 miesięcy prac społecznych odrobił już pan Stanisław, a 10 jeszcze przed nim. – Straciłem prawo za jazdę pod wpływem alkoholu. Mimo tego wsiadłem za kółko i złapała mnie policja. Sąd dał mi kuratora, który skierował mnie do Caritas – wyjaśnia pan Stanisław. – Na początku wkurzałem się, że muszę tu przychodzić i nie czułem się potrzebny, ale to szybko się zmieniło. Dzięki tej pracy stałem się punktualny i słowny, bo wiem, że ktoś czeka i liczy na mnie. Zanim tutaj przyszedłem, nie wiedziałem, że jest tyle potrzebujących osób i w ogóle wcześniej nie wiedziałem, że jest Caritas. Tutaj poznałem wielu ciekawych ludzi. I jak skończę swoją karę, to chciałbym być dalej wolontariuszem. Odbywać swoją karę skończył właśnie Dawid, który dostał 500 zł kary i 40 godzin prac społecznych. – Chcę być wolontariuszem, bo wiem, że w ten sposób pomagam ludziom. Kiedyś sam korzystałem z takiej pomocy, a teraz chcę robić to dla innych – zapewnia Dawid.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół