• facebook
  • rss
  • Historia jednego powstańca

    dodane 30.03.2017 00:00

    Swojego dziadka Ignacego znała krótko, bo zmarł, gdy miała sześć lat. Ale pani Małgorzacie nie przeszkodziło to jednak w poznaniu jego historii. A jest co poznawać.

    Dziadek był bardzo serdecznym, ciepłym i miłym człowiekiem. Pamiętam, że grał pięknie na skrzypcach, śpiewał, opowiadał. Wiedzieliśmy też, że był powstańcem wielkopolskim, ale nigdy z nami na ten temat nie rozmawiał. Jednak zawsze w naszej rodzinie tego ducha patriotycznego się czuło – przyznaje Małgorzata Lachowicz-Murawska z Nowej Soli.

    W powstaniu wielkopolskim

    Ignacy Zygfryd Pawlicki, dziadek pani Małgorzaty, urodził się 29 stycznia 1902 roku w Berlinie. Jego ojciec był robotnikiem, a matka dietetykiem szpitalnym. Ignacy Zygfryd ukończył niemiecką szkołę powszechną, a jesienią 1918 roku wraz z rodzicami, rodzeństwem, bratem Czesławem i siostra Marią, zamieszkał w Inowrocławiu, gdzie osiedliła się także najbliższa rodzina ze strony ojca i matki. – Dziadek nie był jeszcze pełnoletni, gdy 2 stycznia 1919 roku wstąpił na ochotnika w szeregi powstańcze. I brał czynny udział, z bronią w ręku, w oswobodzeniu Inowrocławia i okolicy, m.in. gmachu urzędu pocztowego i Komendy Powiatowej Uzupełnień. Natomiast od 10 do 12 stycznia 1919 roku uczestniczył w walkach o Złotniki Kujawskie. Następnie walczył na różnych odcinkach frontu kujawskiego: Nowa Wieś, Brześć, Tarkowo, Bąbolin, Kaczkowo, Rynarzewo, w potyczkach z Niemcami pod dowództwem por. Słabędzkiego – wyjaśnia wnuczka Małgorzata Lachowicz-Murawska.

    Odmowa podpisania folkslisty

    Gdy powstanie zakończyło się zwycięstwem, dziadek pani Małgorzaty podjął pracę telegrafisty na kolei w Inowrocławiu. W 1926 roku ożenił się z Mieczysławą Gazińską z Gębic, z którą mieli sześcioro dzieci: Bogdana, Stanisławę, Henrykę, Halinę, Zenona i Józefa. – Dziadek do końca sierpnia 1939 roku mieszkał w Inowrocławiu przy ul. Królowej Jadwigi, na Jacewie i przy Rynku. Na wieść o zbliżającej się agresji niemieckiej z kolegą Tomaszewskim, który zajmował się transportem rzecznym, postanowił przewieźć rodzinę barką, tzw. berlinką, kanałami na zachód Europy. Niemcy zatrzymali barkę na jeziorze Gopło, a rodzina dostała nakaz osiedlenia się w Barcinie. Wtedy cierpieli straszny głód i bardzo ciężko im się żyło – opowiada rodzinną historię pani Małgorzata. Ignacy Zygfryd Pawlicki całą wojnę pracował w nastawni kolejowej w Inowrocławiu. Rodzina wielokrotnie przeżywała rewizje, jako represje za udział w powstaniu i wielokrotną odmowę podpisania folkslisty. Ostateczną represją było aresztowanie najstarszego 11-letniego syna Bogdana i wysłanie go na roboty do fabryki zbrojeniowej w Hamburgu oraz skierowanie córki Stanisławy do pracy w gospodarstwie rolnym niemieckiego osadnika. Po zakończeniu wojny pan Ignacy na stałe osiedlił się z rodziną w Nowej Soli. Kontynuował pracę na kolei, ale już w 1946 roku został przeniesiony na emeryturę. 19 lipca 1960 roku odznaczono go Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym. Trzy lata później zmarł. – W jego pogrzebie uczestniczyło mnóstwo ludzi. Dziadek był lubiany i szanowany – podkreśla wnuczka.

    Powstańców nie ma, ale są rodziny

    Pani Małgorzata nie tylko poznała historię swoje dziadka, ale także pomaga w kultywowaniu pamięci o innych powstańcach. Od 2011 roku działa w Towarzystwie Pamięci Powstania Wielkopolskiego. Jest członkiem koła w Nowej Sol, pełni także funkcję skarbnika zarządu oddziału lubuskiego. – Całym sercem wspieram wszystkie inicjatywy budowania tych trwałych śladów pamięci. Powstańców oczywiście już nie ma, ale są rodziny i nawiązujemy kontakty. Szczególnie zaangażowałam się w działalność na terenie powiatu nowosolskiego. Dokumentujemy mogiły powstańcze na tym terenie. W samej Nowej Soli na cmentarzu komunalnym jest 29 takich grobów, które odwiedzamy dwa razy w roku: w uroczystość Wszystkich Świętych i w każdą rocznicę wybuchu powstania wielkopolskiego. Stawiamy wtedy znicze z emblematem naszego Towarzystwa. Dwa lata temu postawiliśmy też obelisk upamiętniający pochowanych tam powstańców. A teraz podejmujemy kolejną akcję i będziemy odznaczać te powstańcze mogiły medalem, oczywiście wszystko za zgodą rodzin. Po prostu staramy się, aby nie zanikła pamięć o powstańcach, ale też o powstaniu wielkopolskim.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół