• facebook
  • rss
  • Nie chowamy ucznia pod kloszem

    dodane 13.04.2017 00:00

    Z Bogną Świdzińską o odpowiedzialności, realnym życiu i stawianiu czoła wyzwaniom rozmawia Krzysztof Król.

    Krzysztof Król: Co roku przybywa uczniów w zielonogórskim Zespole Szkół Katolickich. Jaki jest Wasz pomysł na szkołę?

    Bogna Świdzińska: Nauka i wychowanie muszą iść w parze. Aczkolwiek skłaniam się do tego, obserwując współczesny świat uczestniczący w tzw. wyścigu szczurów, że podstawą jest wychowanie. Wiedzę zawsze można przyswoić, ale być człowiekiem z prawdziwego zdarzenia jest bardzo trudno. Dlatego też kładziemy na to duży nacisk, aby nasz uczeń był odpowiedzialnym człowiekiem. Takie wychowanie do odpowiedzialności opartej o wartości chrześcijańskie jest czymś, na czym nam najbardziej zależy, bo to później procentuje w dorosłym życiu.

    Dlaczego więc warto wybrać akurat Waszą szkołę?

    Wiele robi panująca tu atmosfera. Tak wyjątkowego grona pedagogicznego nie spotkałam w żadnej szkole. Poza tym wychodzę z założenia, że jeśli nauczyciel przychodzi do pracy bez stresu, jeżeli praca sprawia mu przyjemność, to przenosi się to na dzieci, którym też chce się przychodzić do szkoły. Warto przypomnieć, że to kameralna placówka, która daje możliwość dotarcia do każdego ucznia. Dzięki temu można mu pomóc rozwijać jego talenty oraz przezwyciężać trudności. Dążymy, aby każdy uczeń mógł u nas osiągnąć swój indywidualny sukces. Często powtarzam rodzicom, że dla niektórych najwyższym osiągnięciem nie musi być wcale ocena celująca, bo ta dobra – dla tego dziecka – może być na miarę „złotego medalu”.

    Ale zapewne katolickiej szkole problemów nie brakuje?

    Do naszej szkoły chodzą takie dzieci, jak wszędzie, więc to normalne, że pojawiają się mniejsze czy większe nieporozumienia. Ale takich sytuacji się nie boimy, bo z każdego takiego zdarzenia może narodzić się dobro. Naszym kluczowym narzędziem wychowawczym, choć oczywiście nie jedynym, jest rozmowa. W przypadku pojawienia się problemów chcemy, aby w dziecku dokonała się refleksja. Mamy nawet specjalny arkusz przemyśleń, w którym zadajemy konkretne pytania, np.: „Jaką zasadę złamałeś?”, „Jak czuje się druga osoba, której zrobiłeś krzywdę?”, „Jak możesz naprawić to, co się stało?”. Chcemy, aby uczeń zobaczył problem, ale też spróbował go naprawić.

    Czasem jednak pada zarzut, że szkoła katolicka wychowuje dzieci pod kloszem…

    Nic bardziej mylnego. Nie ma co się oszukiwać – nie obronimy dziecka przed światem zewnętrznym. My chcemy dać mu pewne narzędzia i predyspozycje, aby w tym świecie sobie poradził. Chowając dziecko pod kloszem i zakazując mu wszystkiego, nie pomożemy mu. Mało tego, w ten sposób tylko je ranimy i izolujemy, zamiast uczyć, że może dokonywać świadomych wyborów. Dlatego w naszej szkole nie unikamy świata zewnętrznego, ale pokazujemy przy tym Boże drogi. Chodzi o to, aby świadomie wybierać to, co dobre. • Więcej o szkole: katolik.zgora.pl.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół