• facebook
  • rss
  • Boża przygoda

    dodane 04.05.2017 00:00

    Z Jackiem Jelonkiem rozmawia Krzysztof Król

    Krzysztof Król: Wyrusza Pan z sanktuarium Matki Bożej Królowej Pokoju w Otyniu do Jerozolimy. Dobrze słyszałem?

    Jacek Jelonek: Tak (uśmiech). Pieszo to 3 tys. kilometrów. Idę przez Medjugorje do Aten, stamtąd promem do Turcji, potem promem na Cypr i stamtąd samolotem do Hajfy, a potem już na piechotę do Jerozolimy. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, powinienem dojść 6 sierpnia.

    To pielgrzymka czy wyzwanie?

    To zdecydowanie pielgrzymka. Idea modlitwy o pokój zrodziła się wiele lat temu, kiedy byłem po raz pierwszy z ks. Zbyszkiem w Ziemi Świętej. Mam świadomość, że ten pokój rodzi się przede wszystkim w naszych sercach i wtedy może promieniować na rodziny, kraj i cały świat. O tym będę mówił po drodze, bo chcę głosić Chrystusa zmartwychwstałego. Przecież hasło tego roku to: „Idźcie i głoście”.

    Nie obawia się Pan niczego?

    Mam doświadczenie z dłuższymi pielgrzymkami w samotności, więc trochę domyślam się, co może mnie spotkać po drodze. Przeszedłem już prawie 1 tys. km z Lourdes do Santiago de Compostella w 2012 roku i 1,5 tys. km w 2014 roku z Jasnej Góry do Rzymu na kanonizację Jana Pawła II. Oczywiście obawy są, bo jestem tylko człowiekiem, a taka pielgrzymka to przecież konkretny wysiłek. Wszystko zawierzam Bogu.

    Poznaniak wychodzi z małego Otynia?

    Jest kilka powodów. Na wszystkie moje dotychczasowe pielgrzymki wychodziłem z sanktuariów maryjnych. Otyń to dla mnie szczególne miejsce z dwóch powodów. Po pierwsze należę do Zespołu Ewangelizacyjnego „Syjon”, który posługuje w tutejszym sanktuarium m.in. na Mszy św. z modlitwą o uzdrowienie. Po drugie, to jest piękne sanktuarium Matki Bożej Królowej Pokoju, a ja przecież idę w intencji pokoju na świecie.

    Co Pana tak pociąga w pielgrzymkach?

    To niesamowita możliwość codziennego bycia blisko Pana Boga i doświadczania Jego miłości. To coś pięknego. Człowiek codziennie wychodzi i nie wie, gdzie dojdzie, kogo spotka i gdzie będzie spał. To doświadczenie, że Pan Bóg jest, czuwa i cały czas troszczy się o mnie. Po prostu Boża przygoda. Człowiek uświadamia sobie tak naprawdę, że jest tylko pielgrzymem na ziemi, a jego ojczyzna jest w niebie.• krzysztof.krol@gosc.pl

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół