• facebook
  • rss
  • Każda pieśń jest modlitwą

    dodane 08.06.2017 00:00

    Bene Vestri to znaczy: "Dobrze, że jesteś". Zespół pod taką właśnie nazwą działa w parafii pw. św. Henryka w Sulęcinie.

    Ale wszystko zaczęło się w innym miejscu – w Rokitnie. – Ponad pięć lat temu powstał pomysł, aby na czas trwającego tam Kursu Animatorów Muzycznych Oazy (KAMUZO) zaprosić dawnych uczestników. Pojechałem z drżeniem serca, czy jeszcze ktoś mnie tam pamięta. Ale na miejscu okazało się, że znów znalazłem się wśród swoich – uśmiecha się opiekun zespołu Jarosław Derewlany. – Ten trzydniowy pobyt w Rokitnie sprawił, że otworzyłem oczy. Dzięki Matce z Rokitna, u której stóp przed laty uczyłem się śpiewu i poznawałem zasady muzyki liturgicznej, uwierzyłem, że również w moim mieście jest młodzież, która kocha śpiew i Boga. Tam, przed obrazem Matki Bożej, postanowiłem, że po powrocie zrobię to, czego chce ode mnie Matka – dodaje.

    Zadbała Mateczka z Rokitna

    Dalsze wypadki potoczyły się bardzo szybko. Niemal na drugi dzień pan Jarosław spotkał swojego dawnego sąsiada Łukasza Łyczkowskiego, któremu opowiedział, co mu się przytrafiło w Rokitnie. – A on powiedział, że od dawna nosił się z myślą, aby zebrać młodzież i założyć zespół. Już wtedy byłem pewien, że zadbała o to sama Mateczka z Rokitna. Dosłownie w ciągu tygodnia znaleźli się chętni – podkreśla Jarosław Derewlany. – Dołączył do nas Łukasz Linkiewicz, który z ogromną radością przyjął na siebie ciężar lidera sekcji muzycznej zespołu. W bardzo krótkim czasie było nas ponad 30 osób. Na początku było trudno. Próby, próby i jeszcze raz próby. Nasz proboszcz ks. Piotr Mazurek (opiekun duchowy), widząc, co się dzieje, zaprosił do nas dyrygenta i kompozytora Huberta Kowalskiego, aby ten poprowadził warsztaty liturgiczno-muzyczne.

    Czy próżnowaliśmy?

    W tym wszystkim rodziła się muzyka, a w niej kształtowały się charaktery młodych ludzi. – Zaczęliśmy śpiewać i grać na Mszach św. dla młodzieży przygotowującej się do sakramentu bierzmowania. Z każdym tygodniem to nasze wspólne muzykowanie wychodziło coraz lepiej. Pewnego dnia w czasie rekolekcji w Rokitnie, na których byłem wraz z kilkoma osobami, ksiądz prowadzący zaproponował nam, abyśmy zagrali koncert w Rokitnie w czasie odpustu. Proszę sobie wyobrazić moją radość. Czułem, że historia zatoczyła koło i Matka Rokitniańska chce sprawdzić, czy nie próżnujemy w Sulęcinie – uśmiecha się Jarosław Derewlany. – No i zagraliśmy koncert. Można go zobaczyć w internecie. W serwisie YouTube wystarczy wpisać hasło „Bene Vestri Rokitno”. Czy próżnowaliśmy? Niech każdy sam osądzi. Obecnie, po upływie pięciu lat, niemal cały skład zespołu się zmienił. Wciąż grają na Mszach św. w prawie każdą niedzielę dla młodzieży przygotowującej się do sakramentu bierzmowania. – Chcemy dalej grać i śpiewać na chwałę Bożą – podkreśla Jarosław Derewlany.

    Śpiewanie daje wolność

    Od prawie dwóch lat w Bene Vestri śpiewa Klaudia Lachowska. – Przy okazji szkolnego występu na 11 Listopada pani nauczycielka, która zbierała osoby do przedstawienia, powiedziała, że zaśpiewa też zespół, a uczniowie mogą pomóc w śpiewie. Zaczęłam przychodzić na próby. Któregoś dnia prowadzący zapytał, czy chciałabym do nich dołączyć. Zgodziłam się. Śpiewam nie tylko dla siebie, ale dla innych ludzi, a przede wszystkim dla Boga. To sprawia, że jestem szczęśliwa, i daje mi to wolność, bo gdy śpiewam, zapominam o problemach. Śpiewając, po prostu wielbię Boga, co sprawia mi ogromną radość – przyznaje Klaudia. Bene Vestri to miejsce dla ludzi w każdym wieku. – Jarek spytał, czy nie chciałabym spróbować pośpiewać z młodzieżą, i już tak zostało. Młodzi zaakceptowali starszą koleżankę i dogadujemy się. Wspólnie staramy się, aby nie była to jedynie pięknie brzmiąca melodia, ale modlitwa. Nie jest to proste, trzeba przestać się dąsać i postawić Boga na pierwszym miejscu, poczuć sercem, że On jest najważniejszy – tłumaczy Joanna Brudnowska i dodaje: – Boga można wielbić na różne sposoby i w życiu mamy do tego wiele okazji. Śpiewam od zawsze, kiedy wstaję – śpiewam, gdy idę spać – śpiewam i to jest takie moje uwielbienie Stwórcy. Tak Mu dziękuję za Jego miłość. Śpiewanie otwiera na Boga i ludzi, pozwala wyrazić siebie. To więcej niż same słowa, to modlitwa prosto z głębi człowieka. Do śpiewania w zespole przed Bożym Ciałem w ubiegłym roku została zaproszona Anna Wnuk. – Śpiew był zawsze moim marzeniem, czasem realizowanym, a czasem lekko uśpionym. Bardzo ucieszyło mnie zaproszenie, lecz szłam z obawą, że nie podołam wyzwaniu w młodym zespole. Przyjęto mnie bardzo ciepło. Nadal tam jestem i staram się rozwijać – wyjaśnia Anna. – Śpiew jest dla mnie światłem i drogowskazem, gdy się zagubię w codziennym życiu. Odnajduję w nim wszystko, co Bóg chce mi powiedzieć. Każda pieśń jest modlitwą – dodaje.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół