• facebook
  • rss
  • Droga zmieni każdego

    dodane 29.06.2017 00:00

    Wrocławski krawiec zamknął zakład i z przyjacielem pieszo pokonał trasę do Santiago de Compostela w Hiszpanii. Wszystko jest możliwe.

    Naszych rozmówców łączy jedno. Należą do Bractwa Jakubowego. Zanim zdecydowali się udać na Camino, wszyscy pielgrzymowali do Jakubowa. I tam to się zaczęło. – To mój mąż zaczął sympatyzować ze św. Jakubem. Dwa razy doszedł do Santiago de Compostela – drogą starofrancuską i portugalską.

    W 2014 r. planowaliśmy, że wspólnie wyruszymy w drogę, ale niestety mój mąż zmarł. Do grobu św. Jakuba poszłam z koleżankami, które o św. Jakubie dowiedziały się podczas pogrzebu małżonka – opowiada Alicja Szewczyk-Kulczyńska z Polkowic. Poszły bardzo trudnym szlakiem Primitivo. – Ta pierwsza droga była moją żałobą. Wędrówka niezwykle trudna, pogoda zróżnicowana, z deszczem, wiatrem, słońcem. Ale jeśli ktoś ma intencję, to nie czuje drogi, zmęczenia, ciężkiego plecaka. W tym roku wędrowałam od 15 do 24 maja szlakiem portugalskim. Piękna i łatwiejsza droga, pogoda była wspaniała, nie padał po drodze deszcz. Tym razem szłam z moją córką. Podczas drogi widzimy się w różnych sytuacjach, droga przemienia – mówi pani Alicja. Pielgrzym podejmuje ogromne wyzwanie – trud przejścia setek czy tysięcy kilometrów. Nigdy nie ma pewności, że wróci do domu, dlatego przed wyjściem do grobu św. Jakuba Starszego powinien pożegnać się z bliskimi.

    Tożsamość Europy

    Trakty, którymi wędrowali pątnicy z całej Europy, uformowały się w sieć nazywaną do dzisiaj Szlakiem św. Jakuba. Do grobu św. Jakuba w Santiago de Compostela, a następnie na przylądek Finisterre, jak przypomniał św. Jan Paweł II w „Akcie Europejskim”, „pielgrzymowali wędrowcy z Francji, Włoch, z Europy Środkowej, ze Skandynawii i krajów słowiańskich. Chrześcijanie różnych stanów, od królów po najskromniejszych wieśniaków, chrześcijanie wszelkich poziomów duchowych: od świętych jak Franciszek z Asyżu czy Brygida Szwedzka (nie mówiąc o tylu innych świętych hiszpańskich), aż po publicznych grzeszników czyniących pokutę. Cała Europa odnalazła się wokół tej pamiątki św. Jakuba, w tych samych wiekach, w których budowała się jako kontynent jednorodny i zjednoczony duchowo. Dlatego Goethe stwierdził, że świadomość europejska zrodziła się w pielgrzymowaniu”.

    W gronie „prawdziwych” pielgrzymów

    Nie każdy może wyruszyć na trwającą kilka miesięcy pielgrzymkę. Wielu pątników dzieli więc trasę na kilka lub kilkanaście odcinków. W jednym roku przechodzą np. etap czeski. W następnym roku zaczynają w punkcie, w którym skończyli i tak do skutku, aż dotrą do Santiago de Compostela. Wśród jakubowych pątników spotkamy różnych ludzi, każdy ma własną historię, ale łączy ich jedno – nie mogli oprzeć się wołaniu apostoła Jakuba i ruszyli na pielgrzymi szlak. – Muszę przyznać, że to, co działo się wokół powstania sanktuarium w Jakubowie i Szlaku św. Jakuba, bardzo silnie związało się z moim osobistym losem. W tym czasie zachorowałem i był to bardzo dramatyczny moment mojego życia. Oczywiście łaskę życia zawdzięczam miłosierdziu Bożemu, ale również modlitwie mojej rodziny i osób z Bractwa Jakubowego – mówi Waldemar Hass z Głogowa. – To jest dla mnie żywe doświadczenie wiary, a jednocześnie potwierdzenie przeżyć tysięcy ludzi, którzy przez wieki, z różnych motywów również szli tą drogą. Wielu z nich nie doszło do celu, co widać na cmentarzach położonych przy pielgrzymim szlaku. To wyraźny komunikat – droga naszego życia nie jest łatwa i dopiero śmierć jest przejściem do prawdziwego życia. Pozornie jest to takie oczywiste, ale każdy dochodzi do tego inaczej. Zobaczyłem, że w trudzie pielgrzymowania jest sens, o wiele głębszy niż tylko przejście pewnego odcinka drogi. Św. Jakub Apostoł jest dla mnie inspiracją, żeby żyć jak on. Jak to zrobić? Gdy przyszedł kat, św. Jakub miał w sobie siłę, aby go ucałować. Jak do tego dojrzeć? – pyta pan Waldemar. W wielu miejscach czujne pielgrzymie oko dostrzeże symbol muszli św. Jakuba, znak pątniczego szlaku wiodącego siecią lokalnych dróżek, często znanych nam z codziennych wędrówek, a prowadzących również do Santiago de Compostela. Dla Elżbiety Otockiej z Ośna Lubuskiego przygoda z pielgrzymowaniem nie rozpoczęła się na szlaku św. Jakuba, ale 10 lat temu od pielgrzymek „powołaniowych” do Paradyża i Rokitna. Zdarzało się, że szła tylko z dziećmi, mąż asekurował pątników, jadąc za nimi samochodem. Elżbieta nie ukrywa, że było to trudne doświadczenie, ale wtedy liczyła się wierność i odpowiedzialność w modlitwie o powołania kapłańskie. Z perspektywy 10 lat wspólnego pielgrzymowania jest przekonana, że na pielgrzymim szlaku kształtowały się charaktery dzieci, budowały relacje. – Jesteśmy rodziną zastępczą, w domu często zmagaliśmy się i walczyliśmy o Boga, o wartości. Natomiast na pielgrzymim szlaku zacieśniały się więzi. A później, pielgrzymując na Szlaku Jakubowym z bractwem uświadomiłam sobie, że właściwie wszyscy jesteśmy pielgrzymami. Wędrówka pozwala odkryć inną przestrzeń. Wychodząc, zostawiasz jakąś cząstkę trudów za sobą i nabierasz nowych sił, żeby się z nimi na nowo zmierzyć, i na pewno odnajdujesz nadzieję. Widzisz innych ludzi, którzy również zmagają się ze swoim trudem. A jednocześnie podziwiasz piękny świat, naszą ojczyznę, której uroku, na co dzień często nie dostrzegamy – opowiada pani Elżbieta. Święty Jakub jest dla rodziny z Ośna Lubuskiego patronem do nieustannego odkrywania. Na Ziemię Lubuską przyjechali z Częstochowy, ich małżeństwo zaczęło się u św. Jakuba, wszystkie sakramenty były u św. Jakuba i w Ośnie też są u św. Jakuba. Małżonkowie mają teraz czas na eksplorowanie szlaków jakubowych i pogłębianie duchowej więzi z apostołem. Mąż pani Elżbiety jest po wypadku, w przeszłości był zaangażowany w jeździectwo. – Mąż ma marzenie, aby przejechać konno fragment szlaku św. Jakuba, ostatnie 200 km do Santiago de Compostela. Teraz przyszedł dla nas czas pielgrzymowania, dającego wolność od tego, co było i co będzie, odkrywania tu i teraz – mówi Elżbieta Otocka. Nie każdy wybiera się na Szlak Jakubowy z dokładnie sprecyzowanym celem, ale ta droga nikogo nie pozostawia obojętnym. Ktokolwiek usłyszał o Santiago de Compostela, prędzej czy później trafia na pielgrzymią drogę. Czesława Skowrońska z Głogowa, planując wyjazd do Santiago de Compostela, wcale nie myślała o pielgrzymce. Jak wspomina, jedyną pielgrzymkę i do tego autokarową, odbyła przed maturą na Jasną Górę. Nastawiła się na miły wyjazd do Hiszpanii, z sympatycznymi przyjaciółkami. – Jak spakowałam plecak, który swoje ważył, pomyślałam – bez duchowego wsparcia nie da się przejść tej trasy. I w końcu wyruszyłyśmy, każda ze swymi intencjami. Na zakończenie wędrówki w katedrze św. Jakuba, podczas Mszy św. usłyszałam modlitwę „Ojcze nasz” prawie we wszystkich językach. Obok stali pielgrzymi z całego świata, a mnie ciarki przechodziły po plecach. Chociaż bardzo dużo czytałam na temat Szlaku Jakubowego, nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo jednoczy ludzi, którzy pragną dotrzeć do celu – wspominała Czesława Skowrońska.

    Pole gwiazdy

    Tradycja pielgrzymowania do grobu św. Jakuba Starszego Apostoła w Santiago de Compostela sięga początków IX wieku. W tym czasie galicyjskiemu pustelnikowi Pelayo w mistycznym widzeniu zostało ukazane miejsce pochówku św. Jakuba Apostoła, jednego z najbliższych uczniów Jezusa. Grobowiec męczennika otwarto w obecności bp. Teodomiro (ordynariusza diecezji Iria Flavia). W 834 r. władca Asturii król Alfons II Czysty nakazał wzniesienie świątyni nad grobowcem. W ten sposób powstał ośrodek kultu św. Jakuba i zaczęło tworzyć się miasto Santiago de Compostela („Sant Iago” – św. Jakub, „campus stelae” – pole gwiazdy). W następnych stuleciach Santiago de Compostela, po Jerozolimie i Rzymie, stało się jednym z najpopularniejszych celów pielgrzymich wędrówek. Ciekawe, że kult św. Jakuba Apostoła jest od wieków nierozerwalnie związany z Hiszpanią, której jest patronem. Od stuleci żywa jest tradycja, podkreślająca misję głoszenia Ewangelii przez apostoła na Półwyspie Iberyjskim, ale również to, że po męczeńskiej śmierci w Jerozolimie szczątki ucznia Chrystusa zostały przetransportowane statkiem przez Atanazego i Teodora do galicyjskiego Iria Flavia. Ciało św. Jakuba zostało pochowane w lesie Libredon. Wykopaliska archeologiczne potwierdzają tradycyjne przekazy i z dokładnością lokalizują szczątki apostoła i jego dwóch uczniów.

    Dolnośląska Droga św. Jakuba

    24 lipca 2005 r. otwarto 160-kilometrowy odcinek Szlaku św. Jakuba prowadzący z kolegiaty w Głogowie przez sanktuarium św. Jakuba Apostoła w Jakubowie do granicy polsko- -niemieckiej w Zgorzelcu-Görlitz, gdzie przez most Staromiejski łączy się z Ekumeniczną Drogą Pątniczą i prowadzi dalej przez Saksonię i Turyngię. Dolnośląska Droga św. Jakuba jest pierwszym odtworzonym w Polsce fragmentem Drogi św. Jakuba – europejskiej sieci szlaków pielgrzymich prowadzących do grobu św. Jakuba w Santiago de Compostela. Już w średniowieczu pielgrzymi ze Śląska Czech, Moraw i Francji wędrowali do Źródła Jakuba w Jakubowie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół