• facebook
  • rss
  • Związani, ale nie uwiązani

    dodane 06.07.2017 00:00

    Jak co roku podczas wakacji nie brakuje propozycji dla małżonków. W ich trakcie mogą liczyć na strawę dla ducha, a także na odpoczynek w gronie rodziny.

    Na rodzinnej mapie rekolekcyjnej, jak co roku, nie brakuje sanktuarium w Rokitnie, gdzie chętnie rekolekcje organizuje Domowy Kościół czyli gałąź rodzinna Ruchu Światło–Życie. Od 24 czerwca do 1 lipca odbyła się tu Oaza Rekolekcyjna Animatorów Rodzin (ORAR) I stopnia. Rekolekcje poprowadził ks. Arkadiusz Cygański wraz parą moderatorską – Lidią i Ryszardem Tężyckimi z Zielonej Góry.

    To rekolekcje, które pogłębiają rozumienie istoty, celu, duchowości, a także metody Domowego Kościoła. W oazie wzięło udział 15 małżeństw z różnych części Polski, które na co dzień formują się we wspólnocie Domowego Kościoła. Wśród nich nie zabrakło też naszych diecezjan. – Przyjechaliśmy pogłębić naszą wiarę i relacje małżeńskie. Jesteśmy w Domowym Kościele od 9 lat. Przez ten czas przemieniło się nasze życie i polecamy każdemu formację w tej wspólnocie. Jeśli komuś zależy na pięknym małżeństwie i szczęśliwej rodzinie, to na pewno jest to miejsce dla nich – mówią Dorota i Łukasz Smolińscy z Konotopu. – Ta wspólnota pomaga małżeństwom otworzyć się. Dla nas zaletą wielką zaletą Domowego Kościoła jest dialog małżeński. Bez szczerej rozmowy nie można nic budować – przyznają Marta i Andrzej Pietrus z Kamionki k. Zielonej Góry. W podobnym czasie, bo od 25 czerwca do 2 lipca odbyły się rekolekcje „Związani” w domu rekolekcyjnym Lubuski Nazaret w Kęszycy Leśnej. To z kolei propozycja dla małżonków nie tylko z Ruchu Światło–Życie. W rekolekcjach wzięli udział Gosia Plutecka-Kozak i Bartłomiej Kozak z Sulechowa. – Uznaliśmy, że to połączenie przyjemnego z pożytecznym. Chcieliśmy rodzinnie spędzić urlop, a przy okazji popracować nad naszą relacją małżeńską – mówią zgodnie małżonkowie. Rekolekcje poprowadził Domowy Kościół we współpracy ze stowarzyszeniem Spotkań Małżeńskich. Dlaczego „Związani”? – Małżeństwo to związek, a skoro związek, to relacja. W sposób wolny zgadzam się z kimś związać i to oczywiście zakłada pewne ograniczania, ale małżeństwo to jednak nie więzienie czy kajdany. Małżeństwo można porównać do zabawy, w której dwie osoby muszą biec ze związanymi nogami. Na początku nie jest to łatwe i można się nawet wywrócić, ale wystarczy się synchronizować, aby wspólnie razem dojść do celu – zauważa ks. Mariusz Dudka, diecezjalny duszpasterz rodzin. – Aby tak się stało, nie powiem tu nic odkrywczego, ważna jest komunikacja. Istotną sprawą jest więc mówienie małżonkowi, co przeżywam, jakie mam potrzeby i co czuję, ale także, a może przede wszystkim, słuchanie drugiej osoby – dodaje.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół