• facebook
  • rss
  • Słuchamy, co Bóg do nas mówi

    dodane 20.07.2017 00:00

    Ćwiczenia z fonetyki, lekcje muzyki liturgicznej, szkoła Biblii, próby z mikrofonem – to tylko kilka zajęć dla kandydatów na lektorów.

    Do Wyższego Seminarium Duchownym w Paradyżu przyjechało 44 ministrantów, którzy od 10 do 21 lipca uczestniczyli w oazie lektorskiej. – W trakcie tych rekolekcji chcemy pokazać chłopakom, że bycie lektorem nie ogranicza się tylko do czytania na Mszy św. Słowem Bożym trzeba też żyć na co dzień. Zrobiliśmy takie połączenie kursu lektorskiego z Oazą Nowej Drogi. Uczymy się medytacji nad Słowem Bożym i słuchamy, co Bóg do nas mówi. Oczywiście do tego dochodzi przygotowanie, żeby Słowo Boże jak najlepiej proklamować w trakcie liturgii, a więc zajęcia z fonetyki, praktyka czytania, nauka śpiewu czy zajęcia z liturgii – wyjaśnia prowadzący rekolekcje ks. Tomasz Sałatka.

    Wśród ministrantów, którzy przyjechali niemal z każdego zakątka diecezji, był Bartosz Łazarczyk ze Szprotawy. Ministrantem został sześć lat temu. – Ministranci to fajna wspólnota. W naszej parafii mamy świetną ekipę. Nie tylko służmy przy ołtarzu, ale robimy też wspólnie wiele innych rzeczy np. gramy w piłkę, oglądamy mecze i gramy na konsoli. A tutaj przyjechałem, bo chcę czytać ludziom Słowo Boże na Mszy św. – tłumaczy Bartek. Jedni do funkcji lektora dopiero się przygotowują, a inni już nimi są. Tak jak Piotr Mazurek z Górzykowa (parafia Cigacice). – Przyjechałem do Paradyża, żeby się jeszcze podszkolić. Odkąd jestem blisko ołtarza, na pewno lepiej przeżywam Eucharystię – przyznał Piotrek. Bycie ministrantem wpływa nie tylko na pogłębienie wiary, ale na codzienne życie. – Oczywiście to przede wszystkim służba dla Pana Boga i drugiego człowieka. Ministrantura na pewno też rozwija osobowość. Uczy systematyczności, pracowitości, zaangażowania, a także współpracy z ludźmi. Uczy też występów publicznych, bo człowiek czytając, nabiera odwagi i pewności siebie – mówi ks. Sałatka. Ministranci i lektorzy podpisują się pod tym obiema rękami. – Dzięki służbie przy ołtarzu stałem się dojrzalszym człowiekiem. Czasami spotykam się z docinkami ze strony kolegów, że jestem ministrantem, ale nie przejmuję się tym, bo robię to dla Pana Boga – przyznaje Sebastian Kosałka z parafii pw. św. Józefa w Żarach, który po raz pierwszy posługuje jako animator.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół