• facebook
  • rss
  • Otwarty ksiądz zawsze pociągnie innych

    dodane 20.07.2017 00:00

    Ks. Dariusz Mazurkiewicz, rektor WSD, mówi, kto i z jakimi motywacjami trafia dziś do seminarium.

    Krzysztof Król: W tym roku wyświęconych zostało dziewięciu diakonów, ale w przyszłym będzie ich o połowę mniej. Trzeba bić na alarm?

    Ks. Dariusz Mazurkiewicz: Po latach tłustych muszą nastąpić lata chude. Oczywiście mówimy tutaj o Polsce i w jeszcze większym stopniu o Europie Zachodniej. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele. Młodych ludzi cechuje dzisiaj mniejsza dojrzałość, nieumiejętność podejmowania decyzji, brak zdolności do wyrzeczeń. Natomiast znaczny wzrost powołań następuje w wielu lokalnych Kościołach w Azji i Afryce. To tam zaczyna bić serce Kościoła, zresztą widać to po nominacjach kardynalskich papieża Franciszka. Może trzeba przyzwyczajać się do tego, że w naszych parafiach za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat będą pracowali kapłani innych narodowości.

    Dziś w badaniu prestiżu zawodów ksiądz nie plasuje się na wysokim miejscu, a sutanna coraz częściej jest przedmiotem drwin. To też ma wpływ na liczbę powołań?

    Nie jestem przekonany, że żyjemy w trudnych czasach, w których sutanna jest jakimś szczególnym obiektem drwin. Historia Kościoła w Europie zna czasy, gdy prześladowania duchownych i w ogóle chrześcijan były rzeczywiste i prowadziły aż do męczeństwa. Dzisiaj obserwowany jest raczej upadek wszelkich autorytetów, a zatem i ksiądz nie może już domagać się posłuchu tylko i wyłącznie dlatego, że włoży sutannę i przemawia w imieniu instytucji Kościoła. Za to wielu duchownych cieszy się autorytetem, bo potrafią odważnie i z poświęceniem służyć innym. Ubogi i otwarty ksiądz zawsze będzie pociągał za sobą innych. A że sutanna jest czasami obiektem drwin? No cóż, może trzeba uderzyć się we własne piersi…

    Seminarium to też czas na rozeznanie powołania?

    Oczywiście. Dla jednych sześcioletni, dla innych nieco dłuższy. Czas ten jest po to, żeby oczyścić swoją motywację do bycia księdzem i dojrzeć zarówno w tym wymiarze czysto ludzkim, jak i duchowym.

    Kleryk, jak każdy student, ma wykłady, zaliczenia i egzaminy, ale jego życie jest zupełnie inne od życia zwykłego żaka. Czy alumni po sześciu latach rozumieją ten świat, do którego są posłani?

    To nie jest tak, że klerycy żyją pod kloszem, chociaż pewnie w niektórych sprawach jest im łatwiej niż studentom na innych uczelniach. Spędzają dużo czasu poza seminarium na różnych praktykach. Mają także ferie i wakacje, podczas których przebywają z najbliższymi. Zresztą współczesne środki komunikacji, z których klerycy korzystają, nie pozwalają już na całkowite zamknięcie. Im lepiej teraz zrozumieją świat, w którym przyjdzie im pracować, tym skuteczniej trafią do ludzi z orędziem Ewangelii. Mogę obiecać, że zrobimy wszystko, żeby nie wyobcowali się z rzeczywistości.

    Jak wygląda wychowanie dorosłych ludzi? Czy da się „wychować” 25-, 30- czy 35-latka, bo pewnie nie tylko świeżo upieczony maturzysta chce zostać księdzem?

    Od pewnego czasu można zaobserwować zjawisko tak zwanych późniejszych powołań. Oczywiście im człowiek starszy, tym trudniejszy jest proces jego formowania, bo ma więcej ugruntowanych przyzwyczajeń i przekonań, które nie zawsze idą w parze z dorastaniem do bycia dobrym księdzem. Jeżeli jednak człowiek jest otwarty na propozycje wychowawcze i stara się współpracować, to rozwój jest możliwy w każdym wieku. Warto spróbować, nawet jeżeli ma się 30 i więcej lat.

    Minął rok, jak został Ksiądz rektorem. Coś zmieniło się w seminarium, a może coś się zmieni?

    Seminarium to taka instytucja, która lepiej znosi ewolucje niż rewolucje. I nie wszystko zależy od rektora. Pierwszym odpowiedzialnym za seminarium jest biskup diecezji, są także wychowawcy, ojcowie duchowni, proboszczowie i wikariusze na parafiach. Każdy coś wnosi w koloryt życia seminaryjnego. Oczywiście zmiany następują, ale są one odpowiedzią na szybko zmieniającą się rzeczywistość. Metody wychowawcze, które były właściwe kilkanaście lat temu, dzisiaj mogą budzić zdziwienie, albo po prostu być nieskuteczne. Także więc w sposobie formacji trzeba odczytywać znaki czasu i wystrzegać się myślenia: „Zawsze tak było”.

    Ten rok jest szczególny dla Wyższego Seminarium Duchownego w Paradyżu. Ma już 70 lat...

    Jesteśmy najstarszą uczelnią na Ziemi Lubuskiej. 26 października 1947 roku kard. August Hlond dokonał poświęcenia gmachu Wyższego Seminarium Duchownego w Gorzowie Wlkp. Dokładnie tego samego dnia, 26 października tego roku, będziemy przeżywać uroczystą inaugurację roku akademickiego. Jubileusz jest zawsze czasem podsumowań, ale też przyjrzenia się, czy zmierzamy we właściwym kierunku. Wszyscy chcielibyśmy, by ten jubileusz był ważnym wydarzeniem w życiu naszej diecezji. I oczywiście najlepszym prezentem dla jubilata będzie liczny pierwszy rocznik alumnów. • Informacje o zgłoszeniach do seminarium: www.paradisus.pl, tel. 68 381 10 21 lub w parafii. krzysztof.krol@gosc.pl

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół