• facebook
  • rss
  • Pobyć trochę bliżej nieba

    dodane 21.09.2017 00:00

    Parafialna Grupa Rozrywkowa może wydawać się dość swobodną nazwą w odniesieniu do scholi. Ale z drugiej strony – czy chrześcijanin nie powinien być normalnym człowiekiem, który znajduje czas na i modlitwę, i na rozrywkę?

    Czym jest Parafialna Grupa Rozrywkowa? To po prostu schola przy parafii pw. Nawiedzenia NMP w Lubusku. – Schola z mniejszymi i dłuższymi przerwami działa od dawna, ale od pięciu lat istnieje właśnie pod nazwą PGR – wyjaśnia Ewa Nowak-Sachar, a mąż Stanisław dorzuca: – PGR to nazwa, która powstała 20 lat temu na pieszej pielgrzymce. Wtedy ten skrót znaczył: Pielgrzymkowa Grupa Rozrywkowa. Ale pielgrzymka się skończyła i nazwa poszła w zapomnienie. Teraz, po latach, przypomnieliśmy sobie o niej i okazało się, że w tym przypadku lepiej pasuje słowo: parafialna.

    Śpiewają razem z nami

    Grupę prowadzą małżeństwo Ewa Nowak-Sachar z mężem Stanisławem oraz Małgorzata Chrenowicz. Ewa jest nauczycielką matematyki w szkole, Stanisław nadzoruje prace urządzeń w oczyszczalni ścieków, a Gosia jest instruktorem kulturalno-oświatowym w Domu Pomocy Społecznej. Łączy ich przyjaźń, zamiłowanie do muzyki i chęć chwalenia śpiewem Pana Boga. – Mamy talenty, coś potrafimy i chcemy się tym dzielić. Nie chcemy naszych umiejętności zatrzymywać dla siebie – podkreśla Stanisław. PGR ma jeden główny cel: modlitwa śpiewem oraz oprawa muzyczna liturgii. – Przecież Kościół zachęca nas do świadomego, pełnego i aktywnego uczestnictwa we Mszy św. Na kartach Pisma Świętego znajdujemy wiele wersetów mówiących o śpiewie na chwałę Boga. Na przykład św. Paweł pisze: „Słowo Chrystusa niech w was przebywa z całym swym bogactwem: z wszelką mądrością nauczajcie i napominajcie samych siebie przez psalmy, hymny, pieśni pełne ducha, pod wpływem łaski śpiewając Bogu w waszych sercach”. A więc posługa śpiewem w liturgii jest konkretnym sposobem wcielania w życie słowa Bożego, uwielbienia Pana oraz budowania komunii z Nim i naszymi braćmi w wierze, którzy przychodzą do świątyni – zauważa Małgorzata, a Ewa dodaje: – Staramy się oczywiście pomagać ludziom w śpiewie, a nie przeszkadzać. Śpiew na Mszy św. nie może być popisem muzycznym i trzeba dobierać takie pieśni, aby każdy je mógł zaśpiewać. I chyba nam się to udaje bo ludzie śpiewają razem z nami.

    Wyjazd w Boże miejsce

    W kilkunastoosobowej grupie, gdzie przeważa młodzież, oczywiście nie brakuje też kapłana. To wikariusz ks. Łukasz Mielnik. – Naszym zadaniem jest przede wszystkim oprawa muzyczna liturgii. Nie tylko w niedzielę, ale też podczas innych uroczystości. Oprócz śpiewu pieśni młodzież czyta też komentarze i czytania, a także śpiewa psalmy. Poza tym są mocno zaangażowani w prowadzenie adoracji np. podczas kursów przedmałżeńskich czy spotkań młodzieżowych – wyjaśnia ks. Łukasz. – Na pewno są świadectwem dla parafian, ale przede wszystkim dla swoich kolegów w szkole. Oni nie wstydzą się swojej wiary, potrafią mówić o Bogu i tym się dzielić. Wielki szacunek za to dla nich. Podoba mi się nazwa PGR. Może wydaje się luźna, ale pokazuje, że chrześcijanin to normalny człowiek. Ma czas i na modlitwę, i na rozrywkę – dodaje. PGR podejmuje też wiele innych inicjatyw. Odwiedzają chociażby miejscowy DPS, gdzie prowadzą Drogę Krzyżową. – W okresie Bożego Narodzenia organizujemy też „Rodzinny koncert kolęd” – opowiada Ewa, a Małgorzata dodaje: – Od jakiegoś czasu śpiewamy także na ślubach. To wyszło spontanicznie. Raz kolega Staszka nas poprosił, a potem powiedzieli innym, a inni jeszcze innym. Oczywiście nie robimy tego dla zarobku. Zawsze jak młodzi nas proszą na ślub i pytają o cenę, to mówimy: „Co łaska!”. Dla nas to przyjemność, a wszystko, co zarobimy, przeznaczamy na rozwój scholi czy wspólne spędzanie czasu. Są wyjazdy w góry, gra w kręgle, wyjścia na pizzę, andrzejki czy sylwester. Na zakończenie roku szkolnego byliśmy na Ślęży, a potem we wrocławskim zoo. Już mamy kolejne plany na większy wyjazd w Boże miejsce, ale to niespodzianka.

    Śpiewanie daje radość

    Warto poświęcić swój czas dla wspólnoty i Boga. To przynosi konkretne owoce. – Jeśli pragnie się poznać ludzi, zdobyć nowe umiejętności, oderwać się od rzeczywistości, pobyć trochę bliżej nieba, warto znajdować czas dla Pana Boga. Poza tym stały kontakt z ludźmi pomaga rozwijać naturalny system wsparcia, stanowiący doskonałą ochronę przed stresem i przygnębieniem – podkreśla Małgorzata Chrenowicz. Wspólnota wpływa na codzienne życie. Potwierdzają to najbardziej zainteresowani. – Najpierw należały do niej moje starsze siostry. Potem chodziłam na korepetycje do pani Ewy, a ona namawiała mnie, namawiała i w końcu zdecydowałam się. Spodobało mi się i zostałam. Teraz jestem już piąty rok. To chwila relaksu, radości i przygody – wyjaśnia Julia Lachowicz, a jej chłopak Maksymilian Wójcik dodaje: – Przyprowadziła mnie moja dziewczyna i zostałem. Dzięki tej grupie bardziej zbliżam się do Boga.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół