Nowy Numer 8/2018 Archiwum

Łaski nie można zatrzymać

Jak zmieniać świat na lepsze? Najlepiej zacząć od siebie i własnego otoczenia. A jeśli jeszcze robi się to z Panem Bogiem, wtedy mogą dziać się cuda.

Na początku października bp Tadeusz Lityński wręczył osobom angażującym się szczególnie w służbę na rzecz diecezjalnego Kościoła odznaczenia „Zasłużony dla Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej”. Wśród nich był Edward Chmura z Gorzowa Wlkp.

To nie pierwsze jego odznaczenie. Wcześniej w 2011 roku otrzymał medal przewodniczącego zespołu KEP ds. trzeźwości bp. Tadeusza Bronakowskiego „za świadectwo miłości bliźniego oraz troskę o życie narodu”. – Oczywiście nigdy nie robiłem tego dla nagród i laurów, ale to miłe, że ktoś zauważył pracę człowieka. Zawsze wychodziłem z założenia – darmo otrzymaliście, darmo dawajcie. Dziś już zdrowie nie to, ale staram się angażować na tyle, na ile mogę – wyjaśnia gorzowianin.

Pomoc z potrzeby serca

Pan Edward urodził się w 1949 r. w Gliniku. Z żoną Ewą, którą poślubił w 1974 roku, mają dwójkę dorosłych dzieci – Magdalenę i Pawła. Emerytowany przedsiębiorca budowlany zawsze szukał w swoim życiu Boga i drugiego człowieka. Małżeństwo Chmurów należało do wspólnoty Domowego Kościoła. – Tam przeżyliśmy formację duchową, która nauczyła nas, jak wspólnie iść przez życie z Bogiem – wyjaśnia pan Edward. Później gorzowianin zaangażował w diecezjalne struktury Stowarzyszenia Rodzin Katolickich, gdzie pełnił chociażby funkcję skarbnika środków na codzienną działalność. – Wtedy Caritas jeszcze nie działał tak jak teraz. Organizowaliśmy paczki żywnościowe dla biednych rodzin, pomagaliśmy świetlicom środowiskowym dla dzieci, fundowaliśmy zdolnym uczniom stypendia, czy pomagaliśmy w załatwieniu mieszkania. Robiliśmy to wszystko z potrzeby serca – wyjaśnia pan Edward. – Jednego razu z żoną zorganizowaliśmy zakup mleka dla dzieci na diecie bezglutenowej oraz transport napoju do Grodna. Udało się wtedy kupić półtora tony mleka – dodaje.

To świadoma decyzja

Gorzowianin angażował się w prowadzenie rodzin uzależnionych, współpracował z diecezjalnym duszpasterzem trzeźwości ks. Henrykiem Grządko, a nawet swego czasu organizował Bale Bezalkoholowe. Pan Edward był inicjatorem rekolekcji trzeźwościowych, które do dziś odbywają się w sanktuarium Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej w Rokitnie. Zanim jednak do tego doszło, sam w swoim życiu podjął ważną decyzję, podpisując Krucjatę Wyzwolenia Człowieka zainicjowaną przez sługę Bożego ks. Franciszka Blachnickiego. Chodzi o dobrowolne zobowiązanie do modlitwy i całkowitą abstynencję od alkoholu. – Oczywiście zaraz zaczęły się pytania podczas spotkań ze znajomymi: „Nie pijesz?”, „Dlaczego nie pijesz?”, „Chory jesteś?”. Nie wstydziłem się tego i mówiłem, że to świadoma decyzja, a abstynencja to forma postu w intencji ludzi, którzy mają problemy z alkoholem lub innym uzależnieniem – wyjaśnia pan Edward. – Potem wyczytałem w Piśmie Świętym, że łaski nie można zatrzymać dla siebie, ale trzeba się nią dzielić. Dlatego zaangażowałem się w duszpasterstwo trzeźwości. Wtedy w Rokitnie odbywały się rekolekcje dla różnych grup społecznych i wyszedłem z propozycją rekolekcji trzeźwościowych. Pamiętam, że za pierwszym razem wysłałem 500 zaproszeń, na które odpowiedziało 100 osób. Od początku wspierał nas ówczesny biskup, Józef Michalik, który przyjechał na pierwsze rekolekcje z bp. Pawłem Sochą – dodaje.

Będziesz się modlił?

Pan Edward wiele razy w swoim życiu doświadczył działania Boga. – Miałem kolegę, który nadużywał alkoholu, i starałem się mu pomóc. Kiedyś odwiedziłem go w domu. Jego żona od razu powiedziała mi, że przestaje być praczką, opiekunką, sprzątaczką, i zostawia Andrzeja. Wszedł Andrzej. Był w stanie mocno wskazującym i do tego biały jak bałwan, bo wpadł do dołu z wapnem. Ja stoję, patrzę i nie wiem, co mam robić. Powiedziałem mu tylko: „Andrzeju, będę się za Ciebie modlił”. A on tak stoi, patrzy na mnie i mówi: „Będziesz się modlił?”. Ja mu odpowiedziałem: „Tak, będę!”. A on: „W takim razie ostatni raz widzisz mnie pijanego”. I tak było! Nie pił do śmierci – opowiada pan Edward ze łzami w oczach. – Jeśli chce się przestać pić, to trzeba jedną ręką chwycić się grupy AA, a drugą Pana Boga – dodaje. Dla pana Edwarda ważna jest parafia Trójcy Świętej, na rzecz której posługuje, jak tylko może. Jest członkiem Parafialnej Rady Duszpasterskiej i służy przy ołtarzu. – Byłem ministrantem jako młody chłopak, ale później, jak to często bywa, miałem przerwę. Wróciłem do ołtarza już jako dorosły mężczyzna w 1983 roku. Do kościoła przychodzę nie tylko w niedzielę, ale także w każdą sobotę – wyjaśnia Edward Chmura. – Należę też do męskiej Róży Żywego Różańca. Dla mnie modlitwa różańcowa ma wielką siłę. Mam wiele intencji, wśród nich jest modlitwa za osoby uzależnione, które w godzinie śmierci nie były trzeźwe, aby zyskały życie wieczne. Modlę się również za nieprzyjaciół – dodaje.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy