Nowy numer 16/2018 Archiwum

Nasamprzód była modlitwa

– Co jest najważniejsze w Wigilię? Dla mnie spotkanie i Pasterka – odpowiada Eugeniusz Niparko, Poleszuk z Białkowa k. Cybinki, i dodaje żartobliwie: – Oczywiście, czekałem też na powrót z Pasterki, aby spróbować swojskiej kiełbasy z wędzarni.

Wigilia Narodów nad Wartą to już tradycja. W tym roku odbyła się po raz jedenasty. 10 grudnia w Miejskim Centrum Kultury w Gorzowie Wlkp. przy suto zastawionych stołach zasiedli m.in. Łemkowie, Cyganie, Niemcy, Bośniacy, Poleszucy, Wilniucy i Górale Czadeccy. Spotkanie od początku organizuje Stowarzyszenie Twórców i Przyjaciół Kultury Cygańskiej im. Papuszy w Gorzowie Wlkp.

Nie jest to tylko prezentacja świątecznych smakołyków z różnych stron. – Dlaczego to robimy? Trzeba dbać o tę tradycję. Teraz ludzie zaczynają o tym wszystkim zapominać, a najbardziej młodzież. Jeśli nie przekażemy im tych tradycji, to zostaną zaprzepaszczone – wyjaśnia Edward Dębicki. Jak co roku, przy stole nie zabrakło Górali Czadeckich. – Wigilia i Boże Narodzenie to dla nas było zawsze wielkie święto, do którego przygotowywaliśmy się cztery tygodnie. Oczywiście w Wigilię był post i od rana wszystko się szykowało. Jak pierwsza gwiazdka zaświeciła, nasamprzód była modlitwa, potem dzielenie się opłatkiem. Następnie brało się czosnek, mówiąc: „Nie łupim cię do żywego, ale strzeż mnie od wszystkiego złego”. Ten ząbek czosnku brało się w łupince i trzeba było go zjeść, a łupinę wyrzucić. Pierwszą potrawą była pszenica i do dzisiaj tak jest. Potem kolejne: zupy grochowa, fasolowa, ryby, pierogi z kapustą i grzybami, grzyby, bób i różne inne potrawy. Oczywiście wszystkich było dwanaście – wspomina pani Marta Najdek, która urodziła się w 1936 r. na Bukowinie. Do wspólnego stołu zasiedli też przedstawiciele prawosławnego Chóru „Sotiria” w Gorzowie Wlkp., którzy Wigilię mają 13 dni później niż katolicy korzystający z kalendarza gregoriańskiego. – Kiedyś z domu do domu wchodziło się z kolędą. Szkoda, że ten zwyczaj tutaj zanika – zauważa Irena Politowska. – Tradycja wigilijna ma zwyczaje i poważne, i żartobliwe. Poważne to chociażby tradycja dzielenia się w wielu regionach prosforą. Były też zwyczaje bardziej dowcipne. Pamiętam na przykład, jak po kolacji wstawiało się łyżki do miski z kutią i mówiło się, że czyja łyżka się przewróci, to ta osoba już nie dożyje do następnej Wigilii. Albo też dzieci wchodziły pod stół i wydawały różne odgłosy zwierząt, aby zwierzęta były zdrowe i było hojnie w gospodarstwie. Wszyscy uczestnicy Wigilii Narodów bez względu na korzenie przyznają, że w tym wszystkim chodzi o spotkanie. – Każdy z nas reprezentuje element tej mieszanki kulturowej obecnej tutaj, na zachodzie. Przyjeżdżamy, bo czujemy się tu dobrze. Przyjeżdżamy jak do swoich – przyznaje Eugeniusz Niparko.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma