- Wołanie naszego Pana: "Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią" z wysokości krzyża, zamiast przekleństwa i słów buntu, jest dowodem zwycięstwa miłości - zauważył bp Tadeusz Lityński, który w Wielki Piątek trwał na modlitwie z wiernymi Kościoła pw. NMP Matki Kościoła w Kostrzynie nad Odrą.
W centrum Wielkiego Piątku w rodzinie chrześcijańskiej, jak podkreślił kaznodzieja, staje krzyż naszego Pana. - Narzędzie tortury, narzędzie wykonywania wyroku śmierci, ale też zbawienia, gdzie w szczytowym momencie miłość zwyciężyła. Nie złość i przekleństwo, ale miłość i przebaczenie - zauważył biskup. - Śmierć Jezusa przyniosła odpowiedź na pytania zadane przez Hioba: "Dlaczego zło?", "Dlaczego człowiek sprawiedliwy musi cierpieć?". Gdy ujrzeliśmy Syna Bożego zdruzgotanego na krzyżu, otrzymaliśmy odpowiedź: Bóg-Człowiek cierpi pierwszy. Zło świata uderza najpierw w Niego. Jemu przede wszystkim zadaje cierpienie - dodał.
Biskup podkreślił, że Jezus nie przyszedł jednak na ten świat, aby cierpieć. - On przyszedł, aby objawić miłość Boga. On umiera na krzyżu nie tylko po to, by spłacić dług zaciągnięty przez człowieka, lecz aby Boża miłość mogła dotrzeć do człowieka w jego odwróceniu się od Boga, w jego buncie przeciw Bogu, nawet w jego największym oddaleniu się od Boga, czyli w jego w śmierci. Odtąd również śmierć jest miejscem, w którym zamieszkała miłość Boża - przypomniał. - Może w takiej chwili spotkania z cierpiącym Jezusem należy dostrzec także cierpiących braci i cierpiące siostry, ale także nas samych - odkryć prawdę o naszej duchowej kondycji, o grzechu, który nas oszpeca. A może rani innych? - podpowiadał.
Tajemnica Golgoty najdosadniej pokazuje, do czego może doprowadzić zło i do czego prowadzi odrzucenie Bożej miłości. - Właśnie w tym najokrutniejszym momencie Bóg najpełniej pozwala nam doświadczyć swojej miłości. Wołanie naszego Pana: "Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią" z wysokości krzyża, zamiast przekleństwa i słów buntu, jest dowodem zwycięstwa miłości - zaznaczył pasterz diecezji. - Niestety, zauważamy, że świat zewnętrzny i nasze życie są poddane pokusie ulegania nienawiści, która prowadzi do zbrodni. W naszym życiu domowym, kościelnym i publicznym obecność krzyża jest wołaniem o miłość i przebaczenie na wzór naszego Pana - dodał.
Na zakończenie biskup odniósł się mającej za chwilę nastąpić adoracji krzyża. - Przez to święte drzewo przemawia do nas największa Miłość świata, bo krzyż jest mównicą Boga, jak podkreślał papież Franciszek - przypomniał. - Dzisiaj nie tylko chcemy spojrzeć, ale uszanować z pokorą i prosić, aby Jego miłość nas przepełniała, niech będzie lekarstwem na pokusę egoizmu, pychy, złości i nienawiści. Niech ten gest będzie wołaniem o miłość - zaapelował.
Liturgia Męki Pańskiej rozpoczęła się od gestu prostracji: celebrans po wejściu do kościoła w całkowitym milczeniu padł na twarz przed ołtarzem. Później miały miejsce lektura czytań biblijnych o męce Chrystusa, zwłaszcza opis męki Pańskiej wg św. Jana, modlitwa powszechna za Kościół i świat w formie dziesięciu rozbudowanych wezwań, adoracja krzyża i Komunia św. Obrzęd zakończył się przeniesieniem Najświętszego Sakramentu do tzw. grobu Pańskiego.