Miejsce obozu jest nieprzypadkowe. To tutaj w 1939 roku o. Maksymilian wraz z braćmi z Niepokalanowa przebywał w namiotowym obozie jenieckim – Stalag III B Amtitz. – W trakcie weekendu, po pierwsze, chcemy poznać historię tego miejsca, czyli nawiązać relację z o. Maksymilianem; po drugie, dać ojcom i synom szansę na nawiązanie głębszej relacji poprzez trzy misje do wykonania; i po trzecie, poprzez modlitwę, adorację Najświętszego Sakramentu i Mszę św. dać okazję do budowania relacji z Bogiem Ojcem – wyjaśnia ks. Piotr Wadowski, opiekun duchowy Katolickiego Stowarzyszenia „Ojcostwo Powołaniem”.
Na wygody nie ma co tu liczyć. Jak na prawdziwy obóz przystało, ojcowie z synami spędzą dwie noce w namiotach, a wszelkie posiłki będą przygotowywać wyłącznie na ognisku. – Każdy wyjazd niesie ze sobą wiele nowych przeżyć. Ten wyjazd dotyka relacji, historii, wiary, tego co istotne w naszej codzienności. Jest to więc okazja, by czegoś nowego doświadczyć, coś odkryć i coś przyjąć – zauważa ks. Piotr.
O. Maksymilian do Amtitz (dzisiejszych Gębic) trafił 24 września 1939 roku. Razem z nim przywieziono tu innych franciszkanów tu z Niepokalanowa, w sumie 36 osób, wśród nich był także o. Pius Bartosik (beatyfikowany w 1999 roku). Do obozu trafiło także 11 gości, którzy akurat przebywali w Niepokalanowie. Wszyscy przebywali tam dokładnie 47 dni, do 9 listopada.
Św. Maksymilian, jak podkreśla duchowy opiekun stowarzyszenia, może wiele nauczyć współczesnych ojców. Chociażby tego, że ojcostwo to piękne powołanie, ale też wymagający dar i zobowiązujący. – Przez przykład własnego ojca wiedział, jak ważną rolę odgrywa w rodzinie tata. W czasach kryzysu wartości ukazuje, że ojcostwo powinno być nastawione na gotowość do całkowitego daru z siebie. Wzywa ojców, by byli duchowym wzorem miłości Boga, rodziny i Ojczyzny – podkreśla ks. Piotr.








