Modlić się, poznać, posłuchać

jk

|

Gość Zielonogórsko-Gorzowski 3/2019

dodane 17.01.2019 00:00

Mimo sporej odległości, na Światowych Dniach Młodzieży nie zabraknie naszej młodzieży. Dlaczego chcą tam być?

▲	– Czego oczekuję? Na pewno radości płynącej ze spotkania młodych z papieżem – mówi Ola Górka ze Zbąszynka. ▲ – Czego oczekuję? Na pewno radości płynącej ze spotkania młodych z papieżem – mówi Ola Górka ze Zbąszynka.
Joanna Król /Foto Gość

Na polskich ŚDM nie była, ale do Panamy wybiera. – Miałam być na ŚDM w Krakowie wraz z grupą z mojej parafii. Niestety, plany pokrzyżował pobyt w szpitalu. Wówczas rodzice obiecali, że dołożą wszelkich starań, abym pojechała na następne ŚDM bez względu na to, gdzie się odbędą. I udało się! – opowiada z uśmiechem Ola Górka ze Zbąszynka.

Ola leci 20 stycznia wraz z grupą KARP, czyli duszpasterską wspólnotą młodzieżową działającą przy klasztorze benedyktynów w Tyńcu. Trochę się obawia – to przecież drugi koniec świata i w dodatku jej pierwszy lot samolotem, a do tego jeszcze zmiana czasu i zupełnie inna kultura. Ale największa przeszkoda już pokonana. Chodzi oczywiście o pieniądze na wyjazd. – Udało się zorganizować kiermasz w Tyńcu, a także w Zbąszynku. Część zebranych pieniędzy przeznaczyliśmy na ubezpieczenie grupy. Oczywiście wsparcie i pomoc rodziny były najcenniejsze – przyznaje Ola. Do Panamy leci też Izabela Wojciech ze Sławy, ale jako wolontariuszka. Na ŚDM w Krakowie pojechała jako pielgrzym. – Było to wspaniałe doświadczenie. Mogłam zobaczyć ludzi z całego świata, którzy śpiewali, tańczyli na chwałę Pana, modlili się wspólnie i byli po prostu szczęśliwi. Papież Franciszek wypowiedział wiele pięknych kazań, a zwłaszcza to, abyśmy „wstali z kanapy” i zaczęli działać – wyjaśnia Izabela. – Pomyślałam sobie w duchu, że zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby wziąć udział w następnych ŚDM, gdziekolwiek one będą – dodaje. Jak pomyślała, tak zrobiła. Do Panamy wybiera się na własną rękę. – Dlaczego? Bo trzeba uczyć się zaradności i samodzielności życiowej. Pieniądze odłożyłam ze stypendium, pracowałam w wakacje – wyjaśnia Izabela. A czego oczekuje? – Pragnę, by to piękne wydarzenie dało mi więcej pokory – mówi.