Z Rokitna pod codzienny krzyż

kk

|

Gość Zielonogórsko-Gorzowski 11/2019

dodane 14.03.2019 00:00

Najdłuższy odcinek w tym roku ma aż 109 km. Ale wcale nie chodzi o bicie rekordów!

▲	Pamiętaj, że osoba wybierająca się na EDK przyjmuje na siebie wszelkie ryzyko związane z przejściem drogi. ▲ Pamiętaj, że osoba wybierająca się na EDK przyjmuje na siebie wszelkie ryzyko związane z przejściem drogi.
Krzysztof Król /Foto Gość

Dlaczego Ekstremalna Droga Krzyżowa tak się nazywa? „Ekstremalna, bo trzeba pokonać trasę minimum 40 km w nocy. Samotnie lub w skupieniu. Bez rozmów i pikników. Musi boleć, byś opuścił swoją strefę komfortu i powiedział Bogu: jestem tutaj nie dlatego, że masz coś dla mnie zrobić, jestem, bo chcę się z Tobą spotkać” – czytamy na stronie organizatorów EDK. A kto raz spróbował, ten wie, że coś w tym jest!

Nie zakładajmy ograniczeń

Pomysł na wyznaczenie trasy z Rokitna do Zielonej Góry dojrzewał od dwóch lat. Inspiracją były doświadczenia autora trasy z Krakowa na Wiktorówki w Tatrach. – Okazało się bowiem, że zalecenie wyznaczania tras 40-kilometrowych to tylko minimalne wskazanie. Długość powinny wyznaczać wyłącznie nasze możliwości. Tak naprawdę zaś nie powinniśmy zakładać żadnych ograniczeń – zauważa Kamil Hypki. – Wymyśliłem zatem trasę łączącą Zieloną Górę z najważniejszym miejscem dla każdej osoby wierzącej w naszej diecezji, czyli sanktuarium Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej w Rokitnie.

Później pojawił się pomysł, by iść w odwrotną stronę. Nie przekonują mnie bowiem opinie, że celem trasy EDK powinno być jakieś szczególne miejsce, typu sanktuarium, pomnik itp. EDK nie jest przecież pielgrzymką. Nagrodą za trud nie ma być w tym przypadku „sukces” w postaci dotarcia do ważnego punktu. Tym ważnym miejscem powinien być tylko krzyż – dodaje 

Dla szukających czegoś więcej

Kamil nie zaczął wytyczania trasy od założenia jakiejś konkretnej liczby kilometrów do przejścia. Chciał jedynie, aby była ona dłuższa niż dotychczasowe w regionie. – Być może bowiem ktoś z uczestników EDK potrzebuje jeszcze większego wysiłku? Jeszcze większych wyzwań? Jeszcze większych trudności? Zdaję sobie sprawę, że będzie to raczej propozycja dla kilku lub kilkunastu osób. Wcale jednak nie chodzi o żaden „elitaryzm”, lecz poszerzenie oferty EDK – wyjaśnia zielonogórzanin. – Stukilometrowe trasy w innych diecezjach sprawdziły się i pozostają na mapie. We Wrocławiu są to 144 kilometry, w Krakowie 133, a w Rzeszowie 102. Warto zatem, by podobnie było i u nas. Od razu dodam, że trasa jest inna niż dotychczasowe i to nie tylko ze względu na długość. To propozycja dla osób, które są przekonane, że potrzebują czegoś więcej. Dla tych, którzy nie wymagają perfekcyjnej organizacji. Dla tych, dla których dotychczasowe trasy EDK nie były celem samym w sobie, ale etapem na jeszcze dłuższej wędrówce – dodaje.

Dostaniesz tylko mapkę

Kamil uczestniczył we wszystkich edycjach EDK w naszym regionie. – Trasa do Świebodzina była pierwsza i chyba dzięki temu najtrudniejsza pod względem doświadczeń duchowych. Trasa na Górę św. Anny była najtrudniejsza pod względem kondycyjnym, „Droga do Jerozolimy” z kolei najdłuższa, ale i najpiękniejsza. Dziś jestem przekonany, że żadna trasa EDK nie jest trudna. Ból fizyczny mija. Podobnie jak złe doświadczenia. Cała reszta zostaje w tobie – podkreśla zielonogórzanin. – Założeniem EDK jest przekraczanie zarówno ograniczeń fizycznych, jak i barier duchowych. Jestem przekonany, że decydując się na udział, masz potrzebę połączenia tych dwóch aspektów. Nie wyobrażam sobie, by do EDK podchodzić jak do treningu. Jeśli masz takie podejście, to przebiegnij maraton – stwierdza. – Zrezygnowałem ze szczegółowego opisu trasy. Jeśli zdecydowałeś się – nie poprowadzę cię po sznurku. Dostaniesz jedynie mapkę oraz orientacyjne wskazania, gdzie znajdziesz kolejne stacje. Wyjdziemy z Rokitna. Pójdziemy przez Święty Wojciech, Kęszycę, Lubrzę, Cigacice. Po drodze będzie wyznaczonych kilka miejsc, gdzie będzie można zakończyć trasę w przypadku nieprzewidzianych okoliczności (okolice Międzyrzecza, Świebodzina i Sulechowa). 

Najważniejsze zasady EDK

Każdy uczestnik idzie na własną odpowiedzialność! W czasie wędrówki obowiązuje reguła milczenia. Wyjątkiem od tej zasady jest odczytanie rozważań na głos i modlitwa przy każdej stacji. Sztab organizuje jedynie Mszę Świętą oraz przygotowuje materiały umożliwiające właściwe przeżycie tego wydarzenia. Należy pamiętać o przestrzeganiu przepisów i zachowaniu bezpieczeństwa. Chociaż nie jest to obowiązkowe, warto zabrać ze sobą własny drewniany krzyż (najlepiej zrobiony przez siebie).