Ważne detale

ks. Marcin Siewruk

|

Gość Zielonogórsko-Gorzowski 19/2019

dodane 09.05.2019 00:00

Wędrując ze św. Józefem albo za nim, można pokusić się o odkrywanie śladów Opiekuna Świętej Rodziny, które zostały dyskretnie utrwalone – nie tylko na obrazach, w figurach czy polichromiach, ale również w książkach.

„Tam gdzie są Jezus, Maryja i Józef, tam jest niebo”. „Tam gdzie są Jezus, Maryja i Józef, tam jest niebo”.
ks. Marcin Siewruk /Foto Gość

O ciekawej książce, wydanej w 1694 r. w Glatz, możemy dowiedzieć się, wysoko podnosząc głowę w klasztornym kościele pw. św. Józefa Oblubieńca NMP we Wschowie. Fascynująca i namalowana z rozmachem polichromia świątyni przykuwa uwagę, a każdy detal, wpisujący się w całość, otwiera nieograniczoną przestrzeń interpretacji.

Głogowski ślad

Skupmy się dzisiaj na jednej scenie utrwalonej przez głogowskiego artystę Joachima Enggelfeldnera w narożniku południowo-wschodnim nawy, w 1746 r. W lunecie dostrzeżemy zakonnika przekazującego książkę św. Józefowi. Mnichem jest gwardian Maswet Grabowski, zleceniodawca polichromii, a księgą? Trzeba się dokładnie przyjrzeć, zadzierając głowę, żeby odczytać tytuł dzieła – „Joseph Buch”.

W takim razie możemy rozpocząć nasze poszukiwanie w bezkresnych księgozbiorach. Okazuje się, że nie jest to wcale tak banalnie proste. Może jakaś podpowiedź, wskazówka? W sukurs przychodzi nam analiza historyków sztuki, którzy zauważyli, że scena przekazania księgi przez inicjatora polichromii w kościele we Wschowie, wyraźnie nawiązuje do malowidła Michaela Wilmanna z kościoła pw. św. Józefa w Krzeszowie, gdzie opat cysterski Bernard Rosa wręcza św. Józefowi napisaną przez siebie księgę zatytułowaną „Grüssauisches Joseph Buch”.

Wiemy już, jak nazywał się autor, spróbujmy więc dowiedzieć się o nim czegoś więcej. Bernard Rosa – Jan Krzysztof Rosa – urodził się 24 czerwca 1624 r. w Głogowie. W czasie gdy bp Karol Ferdynand Waza urzędował we Wrocławiu, młody głogowianin rozpoczął w 1641 r. na wrocławskim uniwersytecie studia z retoryki. Naukę kontynuował w Nysie, studiując teologię, a w kolejnych latach filozofię w Kolonii, gdzie obronił doktorat. W Monachium podjął kolejne studia teologiczne, a po ich zakończeniu – co zbiegło się z końcem wojny trzydziestoletniej – wstąpił w Henrykowie do zakonu cystersów, pełnił funkcję przeora, a w 1660 r. został ustanowiony 41. opatem w Krzeszowie.

Ożywić wiarę

Opat Bernard Rosa był zaangażowany w odbudowę i ożywienie życia religijnego i umacnianie wyznania rzymskokatolickiego, przede wszystkim w zakresie teologicznym, duszpasterskim i kulturalnym, w okresie kontrreformacji. Bernard Rosa był gorliwym propagatorem kultu tajemnicy Trójedynego Boga, Trójcy „Stworzonej – Ziemskiej” oraz Gorejącego Serca Jezusa.

19 marca 1669 r. z inicjatywy krzeszowskiego opata powstało Bractwo św. Józefa, którego głównym celem była odnowa życia religijnego katolików.

Do Bractwa należały wybitne osobistości, m.in.: biskup wrocławski Sebastian Rostock, mistyk Angeles Silesius i malarz Michael Willlman. Na potrzeby Bractwa św. Józefa Bernard Rosa napisał m.in. odnalezioną przez nas na polichromii we wschowskiej świątyni książkę, modlitewnik ku czci Błogosławionej Stworzonej Trójcy Jezusa, Maryi i Józefa, przeznaczony dla członków Bractwa św. Józefa w Krzeszowie.

Tam jest niebo

Lektura książki cysterskiego opata „Joseph Buch” pozwala dostrzec bogactwo intelektualnej i duchowej refleksji autora, wyrażającej się m.in. w rozumieniu Trójcy Stworzonej, gdzie Maryja i Józef odgrywają ogromną rolę w tajemnicy wcielenia, będącej formą objawienia istoty Boga w Trójcy Świętej. Maryja reprezentuje postawę kobiecą, uczuciową i subiektywną, natomiast Józef bardzo męską i obiektywną, wyrażającą pragnienie połączenia z Bogiem, unicestwienia się w Bogu. Bernard Rosa subtelnie łączy te postawy, pokazując, jak się harmonijnie uzupełniają, umożliwiając realizację powołania chrześcijańskiego, czyli powrotu do Boga, który jest wiecznie, i dzięki Niemu jesteśmy sobą w Słowie, Jezusie Chrystusie.

Opat Bernard Rosa pisał: „Tam gdzie są Jezus, Maryja i Józef, tam jest niebo...” Jeszcze raz podnieśmy wysoko głowę we wschowskim kościele, spójrzmy uważnie na polichromię. Jest Chrystus trzymany w ramionach przez Matkę Bożą, i Józef, czyli jest niebo.