Zaproszenie do domu św. Józefa

Krzysztof Król

|

Gość Zielonogórsko-Gorzowski 23/2019

dodane 06.06.2019 00:00

Beata i Tomasz Puśleccy zapraszają małżeństwa na rekolekcje wakacyjne, podczas których można zbliżyć się do Boga, wypocząć całą rodziną i odkryć wartość bycia chrześcijaninem.

▲	Państwo Puśleccy z Zielonej Góry prowadzą własną firmę, a w Domowym Kościele – gałęzi rodzinnej Ruchu Światło–Życie – są od 2000 roku. ▲ Państwo Puśleccy z Zielonej Góry prowadzą własną firmę, a w Domowym Kościele – gałęzi rodzinnej Ruchu Światło–Życie – są od 2000 roku.
Krzysztof Król /Foto Gość

Krzysztof Król: Wakacje tuż-tuż. Co proponuje Domowy Kościół na ten czas?

Beata Puślecka: Proponuje konkretną formację duchową i wypoczynek w gronie rodziny. Większość rekolekcji jest skierowana do członków Ruchu Światło–Życie, ale jest też ciekawa propozycja otwarta dla wszystkich małżonków sakramentalnych, którzy nie należą do żadnej wspólnoty. Od 22 do 29 czerwca zapraszamy całe rodziny na rekolekcje ewangelizacyjne do Domu Zakonnego Ojców Paulinów w Łukęcinie nad morzem, a także od 7 do 13 lipca do naszego diecezjalnego ośrodka Lubuski Nazaret w Kęszycy Leśnej nad jeziorem. W tym samym ośrodku, od 8 do 13 września, mamy propozycję dla seniorów oraz wdów i wdowców.

A szerzej…?

Tomasz Puślecki: To propozycja dla ludzi, którzy szukają w Kościele czegoś więcej! Często przychodzimy na niedzielną Mszę św., ale czujemy, że to tylko odhaczanie jednego z wielu obowiązków. Tutaj każdy ma szansę spotkać żywego Boga, poznać ludzi żyjących wiarą na co dzień, znaleźć swoje miejsce w Kościele, a jednocześnie pogłębić relację ze swoją żoną i dziećmi. My akurat, wraz z ks. Mariuszem Dudką, poprowadzimy w Łukęcinie rekolekcje pod hasłem „W domu Józefa”. Ten pomysł zrodził się w trakcie diecezjalnej peregrynacji obrazu z sanktuarium w Kaliszu. Chcemy w trakcie tego czasu przyjrzeć się małżeństwu i rodzinie z perspektywy człowieka, który nie wypowiedział na kartach Pisma Świętego ani jednego słowa, ale za to swoim życiem pokazał, na czym polega życie Ewangelią. Beata: Pokazał, że w małżeństwie idzie się do Boga razem, a nie osobno. Często tak się zdarza, że jedna osoba bardziej angażuje się w Kościół i zostawia z tyłu tę drugą, ale przecież przysięgaliśmy Bogu razem, a nie osobno.

A jak wygląda rekolekcyjny dzień?

Beata: Przedpołudnie to czas modlitwy, konferencji, spotkań i Eucharystii. Wtedy dziećmi zajmuje się diakonia wychowawcza, aby rodzice mogli spokojnie uczestniczyć w zajęciach. Popołudnie to czas dla rodziny, a wieczór – okazja do integracji. W czasie całych rekolekcji można więc zadbać o relacje w wielu wymiarach: o relację ze współmałżonkiem, o relacje z dziećmi i oczywiście relację z Bogiem. To okazja, aby przyjrzeć się swojemu małżeństwu i rodzinie jakby w lustrze. Zobaczyć, co zaniedbaliśmy, co możemy robić lepiej, a co powinniśmy kontynuować. Tomasz: Na rekolekcje przyjeżdżają ludzie w różnym wieku i różnych profesji, ale piękne jest to, że tam każdy jest równy i każdy każdego jest w stanie ubogacić świadectwem swojego życia. Dobrze to oddaje myśl sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego: „Równi służą równym”.

A więc warto poświęcić trochę urlopu?

Tomasz: Słowo „poświęcić” mi tu nie pasuje. Jako facet nie lubię się poświęcać! (śmiech). Dla mnie to bardziej inwestycja w małżeństwo i rodzinę. Człowiekowi, a zwłaszcza facetowi, potrzebny jest jakiś azymut, aby mógł zawsze wrócić na właściwą drogę. Poza tym dzięki Domowemu Kościołowi i rekolekcjom nauczyłem się otwartości na Kościół i rozmowy na każdy temat. Na rekolekcjach, we wspólnocie można swobodnie rozmawiać o wszystkim: o pieniądzach, komunikacji małżeńskiej czy seksie. Małżeństwo i rodzina to olbrzymi „mechanizm” i trzeba nauczyć się go obsługiwać. A my zamiast poznać jak to działa, dość często poddajemy się przy pierwszych większych kłopotach. A wiele z nich wynika chociażby z braku dialogu czy zrozumienia różnic pomiędzy mężczyzną i kobietą. Tutaj na rekolekcjach o tym mówimy. Beata: Rekolekcje to niesamowity czas, w którym można zapomnieć zupełnie o codziennych obowiązkach i skupić się na tym, co najważniejsze! Na Bogu, małżeństwie i rodzinie. I jeszcze jedno: dzisiejszy świat próbuje wmówić nam, że chrześcijaństwo to przeżytek i ciemnogród, a tu można odkryć wartość bycia chrześcijaninem.

Czy trudno Wam dawać świadectwo we współczesnym świecie?

Tomasz: Już nie! Kiedyś było mi trudno przemóc się, by pójść w marszu dla życia, bo „co ludzie pomyślą”... Trudno było dawać świadectwo. My mamy masę znajomych w różnych środowiskach i o bardzo różnych poglądach. Jednak okazuje się, że z każdym można porozmawiać o Bogu i Kościele, może nie każdego przekonać, ale rozmawiać na pewno. Beata: Autentyczne świadectwo zawsze działa i trzeba robić swoje. Nie jesteśmy, oczywiście, święci i długa droga przed nami, ale idziemy!

Więcej: www.dkzg.pl (zakładka rekolekcje).