Muzyka też poza rajem

Krzysztof Król

|

Gość Zielonogórsko-Gorzowski 31/2019

publikacja 01.08.2019 00:00

Cezary Zych podkreśla, że tutaj nie przyjeżdża się ze snobizmu, ale ze szczerego zainteresowania tą dziedziną sztuki.

Prezes Fundacji „Canor”, pomysłodawca, autor programu i dyrektor wydarzenia. Prezes Fundacji „Canor”, pomysłodawca, autor programu i dyrektor wydarzenia.
Krzysztof Król /Foto Gość

Krzysztof Król: Od 9 do 24 sierpnia odbędzie się 17. edycja Muzyki w Raju w pocysterskim klasztorze w Paradyżu. To festiwal inny niż wszystkie…

Cezary Zych: W największym skrócie można powiedzieć, że Muzyka w Raju to międzynarodowy festiwal poświęcony muzyce dawnej, a więc muzyce powstającej od średniowiecza do końca XVIII wieku, chociaż w historii festiwalu mieliśmy koncerty muzyki współczesnej, improwizowanej, jazzowej i takiej, którą trudno zaszufladkować.

Naszą intencją jest, by w ramach bardzo ograniczonych budżetów prezentować najnowsze tendencje w wykonawstwie muzyki dawnej i przyczyniać się, na ile to możliwe, do kreowania takich tendencji. Można tutaj usłyszeć utwory bardzo popularne, ale też takie, których nikt od stuleci nie wykonywał. Staramy się, by na imprezie pojawiali się muzycy w Polsce mniej znani, którzy w naszym głębokim przekonaniu mają do powiedzenia coś wyjątkowego, często ciekawszego niż ich bardziej utytułowani koledzy. Muzyka w Raju to też bardzo szczególna atmosfera, pozbawiona patosu, pełna nieformalności i bezpośredniości. Nie przyjeżdża się tu ze snobizmu, ale ze szczerego zainteresowania muzyką, kulturą w ogóle i przekonaniem, że słuchanie na żywo w otoczeniu innych melomanów pozwala doświadczyć czegoś niepowtarzalnego.

Zawsze jednak Muzyka w Raju rozbrzmiewała tylko w paradyskich murach, a w tym roku wyruszacie także w inne miejsca. Dlaczego?

Nigdy, chociaż może to zabrzmieć dziwnie, nie był to projekt czysto muzyczny, który ograniczał się do kilkudziesięciu koncertów odbywających się w ciągu dziesięciu dni w Paradyżu. Zawsze stawialiśmy sobie jakieś dodatkowe cele i one z biegiem lat się zmieniały. Najpierw zależało nam na tym, żeby wspierać młodych polskich muzyków w doganianiu świata, co poszło nam zresztą dużo szybciej, niż myśleliśmy. Później wspieraliśmy rozwój młodych artystów z różnych części Europy i pomagaliśmy im osiągać pozycję, jaką dzisiaj zajmują na międzynarodowej scenie muzycznej. Najlepszym tego przykładem są choćby Alexis Kossenko i jego orkiestra Les Ambassadeurs, Viva Biancaluna Biffi, a ostatnio, na przykład, Teodoro Bau. W ramach tego nurtu mieszczą się również niezliczone nagrania radiowe, rejestracje wideo oraz kilka sesji fonograficznych. Cały czas korciło nas też, żeby rozszerzyć oddziaływanie festiwalu i dotrzeć do słuchaczy, którzy do Paradyża raczej nigdy by się nie wybrali. Z tej filozofii narodziły się cykle koncertowe Przedsionek Raju, Nasz Telemann, a ostatnio Filharmonia bez Filharmonii. Wszystkie bardzo mocno osadzone w realiach społecznych i kulturowych ziemi lubuskiej. I to jest bezpośredni powód, dla którego, począwszy od tego roku, festiwal częściowo wyrusza poza mury paradyskiego klasztoru. W ciągu ostatnich lat, wędrując po ziemi lubuskiej i prezentując w różnych jej miejscach muzykę dawną, przypomnieliśmy sobie, jak piękny, interesujący i wciąż mało znany jest to region. Poznaliśmy wspaniałych ludzi i z wieloma z nich się zaprzyjaźniliśmy. Stąd, jak łatwo się domyślić, był już tylko krok do pomysłu, by w wybranych miejscowościach zrobić coś poważniejszego niż tylko okazjonalne koncerty. Przygotowywaliśmy się do tego stopniowo i w końcu uznaliśmy, że nie ma co dłużej czekać.

Melomani spotkają w Paradyżu starych znajomych czy nowe twarze?

Częścią naszej filozofii jest to, by łączyć w programie festiwalu wykonawców już znanych publiczności z artystami, którzy pojawiają się po raz pierwszy. Zachęcam do odwiedzenia naszej strony internetowej, by poznać ich wszystkich bliżej. Tutaj wspomnę o kilku debiutantach, a są to na przykład: trio Les Timbres, consort fletów prostych Brouillamini, klawesyniści Julien Wolfs i Andrea Bouccarella, śpiewaczka Mailys de Viloutreys, kornecista Rodrigo Calveyra czy organista Christophe Delignes.

A w jaką muzyczną podróż zabieracie słuchaczy w tym roku?

Program festiwalu jest niezwykle różnorodny. Usłyszymy tak słynne dzieła, jak „Msza Notre Dame” Guilleaume’a de Machaut, „Wariacje Goldbergowskie” i koncerty skrzypcowe Jana Sebastiana Bacha, „Cztery pory roku” Antonio Vivaldiego, ale jednocześnie dziesiątki utworów, których większość melomanów prawdopodobnie nigdy jeszcze nie słyszała. • Więcej: www.muzykawraju.pl