Nie masz czasu? To idź!

Krzysztof Król

|

Gość Zielonogórsko-Gorzowski 49/2019

publikacja 05.12.2019 00:00

Ksiądz Andrzej Oczachowski zachęca, by w pierwsze soboty miesiąca odkrywać Boży świat razem z Matką Bożą.

▲	Kapłan jest przewodnikiem duchowym pielgrzymki. ▲ Kapłan jest przewodnikiem duchowym pielgrzymki.
zdjęcia Krzysztof Król /Foto Gość

Krzysztof Król: Niedawno powstał Fatimski Apostolat Niepokalanego Serca Maryi. Co to takiego?

Ks. Andrzej Oczachowski: To po prostu wspólnota, która od 10 lat pielgrzymuje do Rokitna w każdą pierwszą sobotę miesiąca. To nasza odpowiedź na wezwanie Maryi, która w czasie objawień fatimskich powiedziała, że Pan Jezus chce ustanowić na świecie nabożeństwo do Jej Niepokalanego Serca, aby ludzie Ją lepiej poznali i pokochali, a tym, którzy będą z wiarą praktykowali to nabożeństwo, obiecała zbawienie. Wypełniamy wszystko według wskazań z Fatimy: spowiedź św., Komunia św., medytacja, Różaniec. Po tych 10 latach praktyki doszliśmy do przekonania, że to jest forma pobożności, którą chcemy szerzyć wśród innych.

Potrzeba aż stowarzyszenia?

Zastanawialiśmy się, czy nie wystarczy, żebyśmy po prostu chodzili w pielgrzymce i do pewnego czasu tak to było, ale teraz uważamy, że we współczesnym świecie warto utożsamiać się z czymś konkretnym, aby można było to zjawisko łatwiej nazwać, do niego się odwołać i szerzyć wśród innych. 7 grudnia w sanktuarium Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej w obecności księdza biskupa chcemy zawierzyć to stowarzyszenie Maryi.

A jakie cele sobie stawiacie?

Mamy bardzo prosty statut, który wyraża się w stwierdzeniu, że jest to pielgrzymowanie w duchu wynagrodzenia Niepokalanemu Sercu Maryi, o czym jest mowa w objawieniu fatimskim. Chcemy wynagradzać za pięć zniewag uczynionych Maryi, czyli za obelgi przeciwko Niepokalanemu Poczęciu; przeciwko Jej Dziewictwu; przeciwko Jej Bożemu Macierzyństwu; za wszystkie te obelgi, przez które usiłuje się otwarcie wpoić w serca dzieci obojętność, wzgardę, a nawet nienawiść wobec tej nieskalanej Matki; za bluźnierstwa, które bezpośrednio Ją znieważają w Jej świętych wizerunkach, co w ostatnich miesiącach ma miejsce także i w Polsce.

Proszę przypomnieć, jak to się wszystko zaczęło?

Zaczęło się dwutorowo. Z jednej strony bp Stefan Regmunt, który przed 10 laty zainicjował pierwsze soboty miesiąca dla poszczególnych dekanatów, poprosił mnie o przygotowanie modlitewnika. A z drugiej, zupełnie oddolnie: grupa ludzi z Łagowa i Świebodzina zaczęła w pierwsze soboty miesiąca chodzić w pielgrzymkach do Rokitna. I te dwie drogi się spotkały. Zaczęło się od kilku osób, ale z każdą kolejną pielgrzymką przybywało uczestników. Po kilku latach bp Tadeusz Lityński ponowił inicjatywę spotkań kolejnych dekanatów w pierwsze soboty miesiąca, a w tym roku w sierpniu, po prośbie o sformalizowanie naszej grupy, polecił wydrukować materiały i rozesłać do wszystkich parafii. Mają one służyć jako pomoc w informowaniu o tym stowarzyszeniu, aby każdy mógł włączyć się w to dzieło. Myślimy też o rekolekcjach fatimskich w maju przyszłego roku.

Dla kogo jest ta pielgrzymka? W sobotę niełatwo znaleźć czas!

Powiem przewrotnie, że dla ludzi, którzy nie mają czasu! Jeden z uczestników powiedział mi, że zaprosił na naszą pielgrzymkę swojego sąsiada, a ten powiedział mu, że jak będzie miał czas, to przyjedzie. Na to pielgrzym – „Nie przyjeżdżaj! Bogu nie daje się z tego, co zbywa, ale z tego, co dla nas jest drogocenne”. Ale tak naprawdę wartość wędrowania można odkryć, kiedy ktoś nie ma czasu i uczestniczy w tej pielgrzymce. Kiedy odkrywasz, że pośród wielu obowiązków i zadań, jakie wszyscy mamy do spełnienia, mogę coś Bogu dać – ma to wtedy wartość. Najczęściej jednak dajemy Bogu czy Maryi tylko z tego, co nam zostaje. Tymczasem trzeba dać to, co jest dla mnie drogie, cenne. To nie mogą być ochłapy, a każdy sobotni czas jest przecież dla nas bardzo cenny.

Pewnie owoców tego pielgrzymowania jest wiele…

Jako duszpasterz zauważam, że coraz trudniej w ludziach wykrzesać prawdziwą pobożność, która wynika z rozmiłowania w sprawach Bożych. Nasza pobożność często ogranicza się spełnienia niedzielnego obowiązku Mszy św. i spowiedzi raz na kiedyś. A przecież w tym wszystkim potrzebny jest duch. Uczestnicząc w tych pielgrzymkach i nabożeństwach co miesiąc, co roku, widzę jak kobiety i mężczyźni fascynują się odkrywaniem razem z Maryją tego Bożego świata. Jestem zbudowany tym, że pomimo chłodu, deszczu, zimna, spiekoty idą co miesiąc do Rokitna, aby potem jeszcze długo trwać na modlitwie.• Aktualności: http://wpierwszesoboty.pl