Świadek wiary żywej i odważnej

kk

publikacja 28.05.2020 00:00

Mija dokładnie 60 lat od Wydarzeń Zielonogórskich. Scenariusz obchodów rocznicy był bogaty, ale z powodu pandemii uroczystości zostały mocno ograniczone. Na szczęście pomnik legendarnego proboszcza udało się postawić.

Montaż figury odbył się 22 maja. Montaż figury odbył się 22 maja.
Krzysztof Król /Foto Gość

Przypomnijmy: 30 maja 1960 roku w Zielonej Górze społeczeństwo stanęło w obronie Domu Katolickiego i proboszcza ks. Kazimierza Michalskiego. W proteście przeciwko milicji wzięło udział ok. 5 tys. zielonogórzan. Jak podkreślają historycy, to jeden z największych protestów, jakie miały miejsce pomiędzy Poznańskim Czerwcem 1956 roku a Grudniem 1970 roku na Wybrzeżu. Walkę mieszkańców miasta z władzą komunistyczną przyjęło się nazywać Wydarzeniami Zielonogórskimi.

Kamień milowy do wolności

To określenie, jak zauważa historyk Marek Budniak, nie oddaje w pełni tego, co naprawdę zaszło tamtego historycznego dnia. – Nie można się zgodzić z tym, że wystąpienia siłowe mieszkańców w obronie Domu Katolickiego, który był integralną częścią parafii pw. św. Jadwigi, a który komuniści postanowili odebrać wspólnocie Kościoła rzymskokatolickiego, nazywamy tylko wydarzeniami, nawet jeśli piszemy je z dużej litery i liczbie mnogiej. Z historycznego punktu widzenia był to kamień milowy na drodze do odzyskania wolności wyznania i niepodległości Polski i Polaków – podkreśla zielonogórzanin. – Choć właśnie we wspólnotach parafialnych Kościoła katolickiego nigdy ich nie utraciliśmy. Dlatego w momencie, kiedy komuniści zapragnęli ograniczyć tę wolność, 5 tys. ludzi wyszło na ulice naszego miasta, aby najpierw protestować, a później walczyć w słusznej sprawie. Musimy także pamiętać, że uczestników walk sądy zielonogórskie represjonowały w skali nawet większej niż uczestników Poznańskiego Czerwca 1956 roku – dodaje.

Mówił o prawie człowieka do Boga

Ksiądz Michalski, jak podkreśla historyk, był jednym z pierwszych organizatorów życia polskiej Zielonej Góry i niekwestionowanym autorytetem dla zielonogórzan. – Będąc osobą duchowną, odpowiedzialnym kapłanem, posłusznym biskupowi diecezjalnemu, wykonywał swoje obowiązki i wcale nie nawoływał ludzi do walki ani protestów – podkreśla Marek Budniak. – Przede wszystkim rozmawiał z przedstawicielami władzy i próbował im uświadomić błędy ich decyzji, mówił o prawie człowieka do religii i Boga, dopominał się słusznych praw do realizacji życia parafialnego. Dom Katolicki obok świątyni był centrum życia parafii. Decyzja o bezprawnym jego odebraniu w drastyczny sposób ograniczała jej działalność – dodaje. Ksiądz Kazimierz Michalski, jak zauważa bp Paweł Socha, to doskonały przykład wierności Kościołowi i dobrze rozumianego patriotyzmu. – Mógłby uniknąć obozu koncentracyjnego w 1939 roku, gdyby przyjął obywatelstwo niemieckie – wyjaśnia. – Jako rodowity poznaniak oświadczył, że jest i będzie zawsze Polakiem. Po zakończeniu wojny i wyjściu z obozu koncentracyjnego podjął decyzję o pracy duszpasterskiej w najtrudniejszych warunkach, a takie były na Ziemiach Zachodnich. Nigdy nie zgodził się na złożenie obietnicy lojalności wobec władz PRL. Był bezkompromisowy wobec ideologii nazizmu i komunizmu, które traktował jako zbrodnicze. Dla diecezjan pozostanie w pamięci jako doskonały świadek wiary żywej i odważnej – dodaje.

Ks. Kazimierz Michalski

Urodził się 18 sierpnia 1898 roku w Gnieźnie. Był więźniem obozu koncentracyjnego Dachau. To pierwszy polski proboszcz w powojennej Zielonej Górze. W 1953 roku władze komunistyczne zmusiły go do opuszczenia parafii na trzy lata. W 1960 roku sprzeciwił się eksmisji Domu Katolickiego przez komunistyczne władze. W obronie domu stanęli mieszkańcy, a w mieście wybuchły walki uliczne. Ich uczestnikom władze wymierzyły surowe kary, włącznie z pozbawieniem wolności, a ks. Michalski został po raz drugi wydalony z Zielonej Góry, tym razem na stałe. Zmarł w 1975 roku w Poznaniu. W 2010 roku jego ciało sprowadzono do Zielonej Góry. Grób kapłana znajduje się przy zielonogórskiej konkatedrze.