Prezentem bliskość Jezusa

kk

|

Gość Zielonogórsko-Gorzowski 23/2020

publikacja 04.06.2020 00:00

Zgodnie z diecezjalnym programem duszpasterskim na czas epidemii możliwe jest indywidualne lub w małych grupach przygotowanie dzieci do Pierwszej  Komunii św. I część rodziców decyduje się właśnie na takie rozwiązanie.

▲	Pani Dorota z mężem Robertem, synem Stasiem (10 lat) i córką Zosią (15 lat). ▲ Pani Dorota z mężem Robertem, synem Stasiem (10 lat) i córką Zosią (15 lat).
Krzysztof Król /Foto Gość

W niektórych parafiach naszej diecezji uroczystość Pierwszej Komunii Świętej dla jednej lub grupy osób odbędzie się w czerwcu. – Takie indywidualne przygotowanie można rozpocząć na wyraźną prośbę rodziców.

Oczywiście nie wszyscy się na to zdecydują, ale wiele osób tak. To wyjście ku rodzicom, a przede wszystkim dzieciom, aby mogły już przyjmować Pana Jezusa i w pełni uczestniczyć w Eucharystii – zauważa ks. Robert Patro, dyrektor Wydziału Duszpasterskiego kurii biskupiej. W czerwcu Pierwszą Komunię Świętą przyjmie syn Doroty Konstanty-Zaremby z Chociul (parafia Ołobok). – Od początku roku szkolnego przygotowywałam się razem z moim dzieckiem do tego święta. Modliłam się, aby Staś przyjął godnie Pana Jezusa do swego serduszka – podkreśla pani Dorota.

– Nie miałam pojęcia, tak jak my wszyscy, że zaistnieją takie okoliczności, jakie mamy dzisiaj. Słyszałam o indywidualnej Komunii Świętej od rodziców innych dzieci, ale nie myślałam o tym. Modliłam się o koniec pandemii i o to, aby syn mógł przystąpić do Komunii, a córka do sakramentu bierzmowania. Zaufałam Bogu i pomyślałam, że On wie, co robi – dodaje. Kiedy ksiądz proboszcz ogłosił w parafii taką możliwość, pani Dorota nie od razu postanowiła z niej skorzystać. – Jednak po pewnym czasie dopadła mnie niepewność co do przyszłości, ale przede wszystkim myśl, że mój syn ma już 10 lat i najwyższy czas, aby dostąpił tej pięknej łaski, jaką jest przyjęcie Pana Jezusa do serca. Zaczęłam modlić się do Ducha Świętego o światło – wyjaśnia mieszkanka Chociul.

– Moje myśli w tej pandemii były nawet takie, że może nie dożyję do września, a chcę być w tym wyjątkowym dniu z moim synem. Zapewne wynikało to z tego, że miałam raka. Co prawda minęło już pięć lat od czasu choroby, ale jestem w grupie ryzyka. Od czasu choroby inaczej już myślę o życiu. Żyję dniem dzisiejszym, nie planuję i oddaję wszystko Bogu – dodaje. Dzięki modlitwie pani Dorota utwierdziła się w przekonaniu, że to właściwy czas na Komunię syna. – Zawsze tłumaczyłam Stasiowi, że Pierwsza Komunia Święta to nie prezenty, to nie impreza. Mówiłam: „Najważniejsze jest Twoje spotkanie z Panem Jezusem, podczas którego poczujesz w sercu, jak On Cię kocha”. Jeszcze przed pandemią prosiłam Boga, aby prezenty nie przesłoniły mu tego najważniejszego dnia – opowiada mieszkanka Chociul. – I stało się tak, jak się stało. Będzie w tym dniu skromnie, bez prezentów, będą mama, tata, siostra i dwie babcie. Prezenty oczywiście będą, ale jakiś czas po Komunii Świętej, żeby syn nie skupiał się na nich w tym wyjątkowym dniu. Przecież największy prezent to bliskość Pana Jezusa – dodaje.

Pani Dorota jest w kontakcie z katechetką i księdzem proboszczem. Staś jeszcze przed pandemią zdał cały materiał. Przed nim teraz próba spowiedzi. – Poza tym w domu realizuję program z synem przesłany przez panią katechetkę. Tłumaczę synowi to, czego nie rozumie. Oczywiście też modlimy się – wyjaśnia pani Dorota.

Pandemia to niezwykle trudny okres dla każdego, ale pozostanie w domu przyniosło też pozytywne owoce. – Ten czas zbliżył nas w rodzinie. Przez to zamknięcie w domu nastąpiło wyciszenie i mamy większy szacunek dla siebie nawzajem. Człowiek zaczął bardziej doceniać bliskie osoby, jest czas na refleksję – zauważa pani Dorota. – We mnie osobiście dużo się zmieniło. Nie przejmuję się drobiazgami, które wcześniej wydawały mi się bardzo ważne. Oddaję Bogu moje sprawy i moich bliskich, a także nasze zdrowie. Ufam Bogu i Jemu zawierzam rodzinę, wszystkie, nawet najdrobniejsze sprawy. Tego też uczę dzieci – dodaje.