Chory do chorego

kk

|

Gość Zielonogórsko-Gorzowski 25/2022

publikacja 23.06.2022 00:00

Rokitniańskie sanktuarium 15 czerwca wypełniło się kolorem żółtym symbolizującym radość życia, choć pielgrzymom, którzy przybyli, nie brakuje na co dzień cierpień i trudności.

U boku Matki Bożej stoi Syn. Jego chcą słuchać. U boku Matki Bożej stoi Syn. Jego chcą słuchać.
Krzysztof Król /Foto Gość

Pielgrzymka chorych, niepełnosprawnych i służby zdrowia do sanktuarium Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej ma już długą tradycję. W tym roku odbyła się po raz 35. Dlaczego osoby chore tak upodobały sobie Rokitno?

– Ostatnio zapytałem w szpitalu chorego, co jest dla niego najtrudniejsze w chorobie. Odpowiedział mi: „Proszę księdza, w pewnym momencie traci się wiarę”. Zapytałem: „Wiarę w co?”, a on: „Wiarę w siebie!” – mówi ks. Tomasz Duszczak, diecezjalny duszpasterz chorych i służby zdrowia. – Ta pielgrzymka jest przyjazdem po wiarę, bo gdzie indziej, jak nie tu, u Mamy, można tę wiarę odzyskiwać. Doświadczenie choroby jest bardzo trudne, bo jest to zmaganie z własną słabością. Docieramy tu, żeby u boku Matki Bożej usłyszeć Jej Syna, który kieruje do nas zawsze słowo pełne miłości, oraz pokrzepić się. Sanktuarium jest miejscem wybranym przez Boga i gromadzą się tu osoby chore, aby prosić o wiarę w siebie, o siły do dźwigania ciężaru swojego krzyża, trudności dnia codziennego. Ale także, aby odkryć powołanie do wspólnoty, bo to jest niesamowicie ważne, by w doświadczeniu choroby odkryć, że nie jestem sam – dodaje.

Do Pani Cierpliwie Słuchającej przyjechało ok. 450 osób. To głównie podopieczni Domów Pomocy Społecznej, Warsztatów Terapii Zajęciowej oraz członkowie wspólnoty Centrum Ochotników Cierpienia. – Spotykamy się u Matki Bożej, aby podziękować za cały rok, za to, że nasza wspólnota dalej się rozwija – wyjaśnia Lucyna Żółkiewska, odpowiedzialna w diecezji za Centrum Ochotników Cierpienia. – Jest to wspólnota osób, które doświadczają różnego rodzaju trudności, nie tylko choroby czy niepełnosprawności. Przeżywają to z Jezusem i Maryją, nie są cierpiętnikami, nie użalają się nad sobą, ale łącząc swoje cierpienie z cierpieniem Jezusa, ofiarują je w intencjach Kościoła, różnych osób, które nie umieją sobie radzić z własnym bólem, a także o nawrócenia grzeszników. Założyciel tego dzieła bł. Luigi Novarese powiedział kiedyś: „Chory do chorego poprzez brata zdrowego”. Centrum Ochotników Cierpienia to wspólnota, która skupia też osoby zdrowe, abyśmy mogli dotrzeć do siebie ze słowem pocieszenia i nadziei. Żeby pokazać drugiemu człowiekowi, że nie jesteśmy tylko biorcami i beneficjentami, ale też sami możemy wiele dać społeczeństwu oraz Kościołowi – mówi.