• facebook
  • rss
  • Zawierzyli życie Bogu

    dodane 29.08.2013 00:15

    – Ludziom wierzącym jest łatwiej trzeźwieć. Jedną ręką chwytają Pana Boga, drugą AA i nie ma trzeciej ręki, która chwyciłaby za kieliszek. Niewierzący ma jedną rękę pustą – zauważa Stanisław Szuflak z Duszpasterstwa Trzeźwości.

    Problem alkoholizmu dotyka wiele osób, grup społecznych, małżeństw, rodzin. Duszpasterstwo Trzeźwości, które powstało ponad dwadzieścia lat temu w Rokitnie, jest wspólnotą, która pomaga uzależnionym i współuzależnionym. Jedną z najbardziej znanych form ich spotkań są rekolekcje trzeźwościowe, od których w Rokitnie wszystko się zaczęło. – Na pierwszych rekolekcjach było kilkadziesiąt osób. Z czasem liczba uczestników się zwiększała. Przyjeżdżam z mężem do Rokitna od ponad 20 lat i od tylu lat nie ma u nas w domu alkoholu. Wspólnie udało nam się pokonać nałóg – mówi Lidia. – Rokitno to wyjątkowe miejsce, tu uczyliśmy się żyć na trzeźwo. Jeżeli się kocha małżonka i ma się determinację, by podjąć zmagania z alkoholizmem, to z pomocą Bożą się udaje.

    Rodzina, która daje siłę

    Wspólnota pomaga, bo przez żywe świadectwa głoszone podczas mityngów czy modlitwy osoby uzależnione otrzymują ogromne wsparcie i mobilizację do porzucenia alkoholu na zawsze. – Nie piję 23 lata. Byłem wysportowany, uprawiałem lekkoatletykę, ale w pewnym momencie życia poczułem, że nie mam sił. Nie czułem, że jestem mężem, ojcem i dzieckiem dla własnych rodziców. Na początku chciałem nie pić tylko przez rok, ale później były kolejne lata bez alkoholu i tak jest do dziś – mówi Krzysztof. – Jedynym lekarstwem dla alkoholika jest niepijący alkoholik i jego świadectwo. Wychodzenie z nałogu nie jest łatwe, ale warto przetrzymać kryzys, bo życie bez alkoholu jest piękne – uzupełnia. Do Rokitna przyjeżdżają alkoholicy z różnym stażem abstynencji i choć nie piją przez lata, nie wyobrażają sobie życia bez wspólnotowych spotkań. – Mam 72 lata. Nie piję 21 lat. Pochodzę z rodziny patologicznej. Żyłam bez zasad, moralności i bez Pana Boga. Chciałam popełnić samobójstwo, wyszłam na ulicę i spotkałam człowieka, który zaproponował mi spotkanie we wspólnocie. Kiedy powiedziałam, że mam problem z alkoholem, dostałam brawa i usłyszałam słowa: „Dobrze, że jesteś” – wspomina Maryla. – Dziś wiem, że jestem potrzebna innym. Mam wielu przyjaciół. Przez alkohol nie zostałam matką, jestem wdową, ale mam ogromną rodzinę – wspólnotę. Jestem dumna, że się zmieniłam – dodaje.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół