• facebook
  • rss
  • Duże serca małych misjonarzy

    dodane 17.10.2013 00:15

    Koła misyjne w diecezji. Duchowa adopcja serc, wsparcie finansowe i modlitewne dzieł misyjnych to tylko kilka z zadań, jakie podejmują dzieci z kół i ognisk misyjnych.

    Koła misyjne to zwykle szkolno-parafialne grupy liczące od kilkunastu do kilkudziesięciu uczniów. Mali misjonarze zaangażowani są w Papieskie Dzieło Misyjne Dzieci, którego zadaniem jest m.in. pomoc dzieciom z różnych kontynentów, wsparcie misjonarzy, a także zaangażowanie w problemy i potrzeby lokalnej społeczności. W diecezji zielonogórsko-gorzowskiej istnieje kilkanaście kół i ognisk misyjnych m.in. w Grębocicach, Świebodzinie, Kwielicach, Kotli, Nowej Soli i Osowej Sieni.

    Uczymy się być misjonarzami

    Osowa Sień i Dębowa Łęka to niewielkie miejscowości oddalone o kilka kilometrów od Wschowy. Do Koła Misyjnego „Mali Pomocnicy” w Szkole Podstawowej w Osowej Sieni należy blisko trzydziestu uczniów. – Spotykamy się dwa razy w tygodniu. Jest grupa młodsza z klasy II i III oraz starsza z klas IV–VI. Są również dzieci, które z powodu dojazdów nie mogą uczestniczyć w zajęciach, dlatego w domach wykonują rozmaite rzeczy na nasze kiermasze i w ten sposób dołączają się do naszych działań – wyjaśnia Joanna Rambolińska, katechetka i opiekunka koła. – Koło istnieje drugi rok i dopiero się uczymy być misjonarzami. Pomagają nam w tym ksiądz proboszcz Zbigniew Garbarek, rodzice i dziadkowie dzieci – dodaje. Uczniowie podejmują rozmaite akcje, których celem jest wsparcie dzieł misyjnych, m.in. kiermasze świąteczne i akcję Kolędnicy Misyjni, podczas, której w święta Bożego Narodzenia odwiedzają osoby chore i samotne. Zebrane fundusze przekazują na potrzeby PDMD. – Rocznie udaje nam się zebrać ok. 3 tys. zł, z czego część wpłacamy na potrzeby naszego koła. W krajach afrykańskich nasze 200 zł to duże pieniądze, za które można sponsorować naukę konkretnej osoby– mówi katechetka. Na zajęciach koła misyjnego dzieci poznają historie życia swoich rówieśników z innych kontynentów, przygotowują ozdoby na kiermasz, które często później kupują za swoje kieszonkowe. Ponadto zbierają znaczki i stare telefony, bo koło współpracuje z Pallotyńską Fundacją Misyjną Salvatti, pomagającą najbardziej potrzebującym w różnych krajach świata, gdzie działają pallotyńscy misjonarze, m.in. w Kolumbii, Kongu i na Wybrzeżu Kości Słoniowej. A co same dzieci? – Na kole jest fajnie. Widziałam na zdjęciach dzieci z ciemną skórą, bez ubrań i my pomagamy tym dzieciom, żeby byłe szczęśliwe – mówi Estera Krystkowiak z kl. III. – Chcemy, żeby dzieci żyły tak, jak my, żeby miały ubrania, jedzenie i przybory szkolne. Pomagając im, przekazujemy też radość – dodaje Aleksandra Kij.

    Podarować serce

    W Publicznej Szkole Podstawowej nr 6 w Świebodzinie początkowo istniała szkolno-parafialna grupa Promyki Maryi, która w swojej działalności miała misyjne akcenty, tj. pomoc dzieciom z  Zambii poprzez zbieranie przyborów i słodyczy. Od trzech lat wspólnota przekształciła się w koło misyjne, które nie tylko należy do PDMD, ale włącza się również w akcje charytatywne na terenie szkoły i parafii pw. Miłosierdzia Bożego. – Ideą koła jest nie tylko pomoc misjom, ale również uczenie dzieci empatii i wrażliwości na potrzeby drugiego człowieka, często swojego kolegi czy koleżanki – mówi Jolanta Kwiecień, opiekunka koła. Dzieci mocno angażują się w potrzeby misji. Uczniowie nie tylko organizują kiermasze i zbiórki, ale też aktywnie uczestniczą w życiu parafii, m.in. prowadzą Różaniec misyjny, przygotowują liturgię podczas Niedzieli Misyjnej, a także przedstawiają inscenizacje. – Przygotowujemy przedstawienie „Dzieci wszystkich kontynentów” na Niedzielę Misyjną. Ja mam rolę dziecka z Afryki. Bardzo kocham Pana Jezusa i chcę pomagać innym – mówi Aleksandra Jokiel z kl. II c. – Pomaganie nie jest trudne i nie wymaga wielkiego wysiłku, trzeba tylko innym okazać swoje serce – dodaje Paweł Rurda. Podczas zajęć dzieci poznają życie swoich rówieśników i starają się im pomagać nie tylko finansowo, ale i modlitwą. W zrozumieniu realiów życia na innych kontynentach pomagają misyjne czasopisma i filmy opowiadające o działalności Papieskiego Dzieła Misyjnego Dzieci. – Robiliśmy lalki dla chorych i potrzebujących dzieci w Czadzie, a nasi koledzy w szkole je kupowali. Źle mi, kiedy ktoś ma gorzej niż ja, dlatego pomagam. Teraz robimy różaniec misyjny – mówi Maja Okuniewska z kl. V c.

    Najważniejsza jest dla nas Aliane

    W Szkole Podstawowej w Kotli działa Koło Misyjne M², co oznacza miłość do siebie i do drugiego człowieka. Najważniejszym zadaniem małych misjonarzy jest duchowa adopcja serca 17-letniej Aliane z Rwandy. Koło wspiera ją finansowo i modlitewnie od 10 lat. Systematycznie wpłacane pieniądze przeznaczane są na kształcenie i potrzeby życiowe dziewczyny. – Chcę, żeby inne dzieci miały tak jak ja. Wysyłamy pieniądze na książki i zeszyty dla dziewczynki. Ona pisze do nas listy, w których dziękuje nam za pomoc. Czytając je, czujemy satysfakcję i cieszymy się, że możemy ją wspierać – mówi Jakub Stanaszek. Kołem opiekują się Henryka Bylebył i Elżbieta Baczyńska. – Nie skupiamy się tylko na PDMD, ale rozszerzamy swoją działalność na lokalne akcje. Mamy dzieci z kilku parafii: głogowskiej kolegiaty, Krzepielowa i Kotli, dlatego nasze działania podejmujemy w kościołach, szkole i na terenie gminy – wyjaśnia Elżbieta Baczyńska.

    Uczniowie z misyjnego koła pomagają również chorym dzieciom. Jedną z akcji pomocowych jest zbiórka zakrętek, polegającą na konkursowej rywalizacji międzyklasowej z nagrodami oraz wsparcie Hospicjum Domowego we Wrocławiu, a także pomoc rodzinnym domom dziecka podczas akcji Góra Grosza. – Zbieramy również znicze, przybory i artykuły spożywcze, które są zawożone na Kresy. Pomaganie daje radość – mówi Julka Karbowińska. – Chcę pomagać dzieciom z innych kontynentów i bardzo mi się to podoba. Osoba, która należy do koła misyjnego, nie może być chciwa, ale powinna być chętna do pomocy – dodaje Krysia Hyżak.

    Modlitwa i chęć pomocy

    W Szkole Podstawowej w Grębocicach, gdzie pracuje siostra Celina Torończak, istnieje parafialno-szkolne ognisko misyjne skupiające dzieci m.in. z Grębocic i Kwielic. Dzieci podobnie jak w innych grupach podejmują zadania pomagające misjom, ale przede wszystkim wspierają duchowo i finansowo przydzielonego im misjonarza ks. Mirosława Żadziłkę, pochodzącego z diecezji zielonogórsko-gorzowskiej. – Koło misyjne jest pewnego rodzaju szkołą życia dla dzieci. Uwrażliwiają się one na swoje środowisko lokalne, ale uczą się też współpracy między sobą, troski o rówieśników i tolerancji. W ogniskach misyjnych realizujemy różne projekty. Opieką i naszą pomocą są objęte nie tylko dzieci katolickie, ale różnych wyznań z krajów misyjnych – wyjaśnia s. Celina. Aby założyć i prowadzić koło misyjne, nie trzeba być księdzem czy siostrą zakonną ani nawet katechetą. – Animatorem może być każdy, kto ma chęć pomagania innym. Najważniejsza jest modlitwa za misje i misjonarzy. Istotna jest również współpraca z proboszczem i zebranie grupy dzieci oraz wprowadzenie ich w ideę dzieła misyjnego. Ostatnim krokiem do założenia koła czy ogniska misyjnego jest nawiązanie kontaktu z sekretariatem Papieskich Dzieł Misyjnych Dzieci w Warszawie – mówi siostra.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół