• facebook
  • rss
  • O powstawaniu Kościoła

    dodane 24.10.2013 00:15

    „Konsekracja, czyli uroczyste poświęcenie kościoła i ołtarza, zalicza się do najważniejszych aktów liturgicznych” – czytamy w rytuale. Taki obrzęd dokona się 27 października w kościele Miłosierdzia Bożego w Głogowie.

    Dlaczego to takie ważne? Ponieważ świątynia to miejsce, „gdzie gromadzi się wspólnota chrześcijańska, aby słuchać słowa Bożego, zanosić modlitwy błagalne, wielbić Boga, a przede wszystkim sprawować sakramenty, i gdzie przechowuje się Najświętszy Sakrament Eucharystii, jest szczególnym obrazem Kościoła, Świątyni Boga, zbudowanej z żywych kamieni” – czytamy dalej w rytuale.

    Budowa i duszpasterstwo

    Początków nowej parafii należy szukać w 1987 roku. Wtedy ówczesny ordynariusz bp Józef Michalik powierzył ks. Januszowi Idzikowi misję tworzenia parafii. Misji o tyle niełatwej, że ani świątyni, ani plebanii na głogowskim, jak również powstającym osiedlu Piastów Śląskich jeszcze nie było. Równolegle z pracami projektowo-budowlanymi rozpoczęła się praca duszpasterska. – Katechez dla 1200 dzieci z pobliskiej szkoły podstawowej uczyłem najpierw w pomieszczeniu wynajętym na zapleczu poczty, a potem za zgodą spółdzielni mieszkaniowej w sali klubowej. Tam były nie tylko lekcje religii, ale też inne działania duszpasterskie dla dzieci – wspomina ks. Idzik. – Od Wielkanocy w 1988 roku rozpocząłem już odprawianie Mszy św. co niedziela na placu, bezpośrednio obok którego trwały wstępne prace budowlane. Rok później powstała parafia. Z tamtego okresu pamiętam wielkie zaangażowanie i troskliwą, wręcz ojcowską opiekę ks. prał. Kutzana oraz ogromny entuzjazm mieszkańców i zaangażowanie w budowę kościoła – kontynuuje. Lista zaangażowanych w budowę kościoła przez małe „k” i wielkie „K” zapewne jest długa. Do dziś wielu mieszkańców angażuje się w życie parafii. Wśród nich jest małżeństwo Krystyna i Władysław Serafinowie. Ona należy do róż Żywego Różańca i prowadzi koło Radia Maryja. On natomiast należy do męskiej róży i jest nadzwyczajnym szafarzem Komunii św. Oboje czują się odpowiedzialni za swoją parafię, pomagając jej własnymi siłami i niejednokrotnie wsparciem finansowym. – Dlaczego? To nasza parafia i czujemy się za nią odpowiedzialni – mówią zgodnie małżonkowie.

    Przytulisko i ewangelizacja

    O prawie 25-letniej historii można by pisać naprawdę wiele. Można by wymienić różne daty, wydarzenia i inicjatywy, jak chociażby Festiwal Piosenki Religijnej z okazji Dnia Matki, który w tym roku odbył się po raz XXI. Warto na pewno wspomnieć o jednym z dzieł. – Jeszcze za pontyfikatu Jana Pawła II zaczęto mu stawiać pomniki. On powiedział, że cieszyłby się bardziej z żywych pomników. Dlatego przygotowując się do Wielkiego Jubileuszu Chrześcijaństwa w 2000 roku, postanowiliśmy stworzyć przytulisko dla bezdomnych mężczyzn, które prowadzimy do dziś – wyjaśnia proboszcz. W Żukowicach k. Głogowa, bo tam mieści się przytulisko, jest miejsce na 80 osób. Bezdomni mają zapewniony nie tylko nocleg i wyżywienie, ale także opiekę lekarską, terapeutyczną i duchową. – Wielu osobom nie udaje się wyjść z bezdomności, ale niektórym tak. Sukcesem jest także to, jak panowie przestają pić i żyją w trzeźwości – wyjaśnia kierownik Tomasz Matuszak. Najważniejsze wyzwanie duszpasterskie to, podobnie jak w innych parafiach, dotarcie z Ewangelią do ludzi, którzy już nie chodzą do kościoła. Od pół roku członkowie najstarszej z czterech wspólnot neokatechumenalnych razem z proboszczem odwiedzają ludzi w domach i ewangelizują. Ewangelicznie dzielą się na dwuosobowe grupy i idą do mieszkań z Pismem Świętym w ręku. – Reakcje są różne, ale na ogół ludzie chętnie z nami rozmawiają. W trakcie spotkań dzielimy się swoim doświadczeniem Boga – opowiada Waldemar Frąckowiak, odpowiedzialny za najstarszą wspólnotę.

    Może szkoła albo hospicjum

    Leokadia Karwat od początku istnienia parafii angażuje się w jej tworzenie. Obecnie odpowiada m.in. za wspólnotę dla intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa oraz prowadzi kronikę parafialną. – Dziś już mamy prawie wszystko, czyli przepiękny kościół urządzony z wielkim smakiem, więc łatwo i wygodnie „wpaść” w niedzielę do niego na Msze św. Na tym nie można jednak poprzestać – zauważa pani Leokadia. – Wcześniej, kiedy ksiądz proboszcz mówił nam, że powinniśmy stawać się aktywnymi katolikami, to wydawało nam się, że wiecznie coś wymyśla. Dziś wiem, że zachęcał i zachęca nas, abyśmy z „katolików kibiców” przekształcili się w ludzi odpowiedzialnych za Kościół – dodaje. Świątynia jest dokończona, ale proboszcz już nieśmiało myśli o przyszłości. – Obok kościoła jest plac, na którym mogłoby powstać jakieś dzieło, np. przedszkole, szkoła, dom seniora albo hospicjum – mówi proboszcz.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół