• facebook
  • rss
  • Świeccy zapalają do duszpasterstwa

    dodane 13.03.2014 00:15

    O nauce słuchania, kaplicach dojazdowych i papieżu Franciszku z ks. Pawłem Ptakiem rozmawia Krzysztof Król.

    Krzysztof Król: Jak to się stało, że pojechał Ksiądz na misje?

    Ks. Paweł Ptak: Moja przygoda z misjami rozpoczęła się podczas rekolekcji ignacjańskich. Był rok 2005. Byłem wtedy wikariuszem w parafii Macierzyństwa NMP w Zbąszynku. To właśnie podczas tych rekolekcji ku mojemu zaskoczeniu usłyszałem wezwanie do wyjazdu poza granice ojczyzny. Na początku misje kojarzyły mi się tylko z Afryką. Podczas pobytu w Boliwii z okazji święceń biskupich ks. Krzysztofa Białasika, polski biskup pracujący w diecezji Santa Cruz powiedział mi, żebym poświęcił najpiękniejsze lata mojego życia misjom... Myślę, że od tego czasu moje serce zostało ukierunkowane na misje w Ameryce Południowej. Po kilkumiesięcznej formacji misyjnej i nauce języka hiszpańskiego w Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie udałem się na misje.

    Dokąd Ksiądz pojechał?

    Pierwszym krajem była Boliwia. Po prawie roku pracy mój entuzjazm misyjny osłabł i wróciłem do Polski, myśląc, że misje nie są dla mnie... Ale serce nie dawało spokoju i po zgodzie bp. Stefana Regmunta po raz drugi wyjechałem na misje do Ameryki Południowej. Tym razem do Argentyny. Tam miejscowy biskup skierował mnie do parafii św. Michała Archanioła w Cerro Azul, mającej 19 kaplic i kościół parafialny. Zanim objąłem nową parafię, była ona przez około 9 miesięcy bez proboszcza, tylko na sobotę i niedzielę przyjeżdżał ksiądz z sąsiedniej diecezji, żeby sprawować Mszę św. Po kilku dniach dołączył do mnie ks. Mirek Żadziłko i przez półtora roku pracowaliśmy razem.

    A co Ksiądz obecnie robi?

    Po trzech i pół roku pracy w Cerro Azul biskup skierował mnie do miasta Posadas, gdzie jestem proboszczem. Jestem od roku w parafii Chrystusa Króla, która obejmuje siedem kaplic i kościół parafialny. Dodatkowo jestem kapelanem w szkołach podstawowej i średniej oraz kierownikiem duchowym i spowiednikiem w Wyższym Seminarium Duchownym w Posadas.

    Co jest specyfiką Kościoła w Argentynie?

    Kościół w Argentynie ze wzglę- du na brak księży jest wspólnotą, w której dużą rolę odgrywają świeccy. 22 i 23 lutego wraz z 40-osobową grupą świeckich liderów z parafii uczestniczyliśmy w rekolekcjach, planując pracę duszpasterską na 2014 rok. Każda kaplica ma swoich liderów – katechistów, nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. oraz animatorów innych grup parafialnych. Wspólnota działa często bez księdza. Katecheza przyparafialna związana z przygotowaniem do sakramentów jest prowadzona przez osoby świeckie, często przez młodzież. Moim zadaniem jest troska o nieustanną formację katechistów. Brak odpowiedniej liczby kapłanów w Argentynie wpływa na brak rozwiniętego życia sakramentalnego, ale jest jednocześnie impulsem do większego zaangażowania świeckich w życie Kościoła. Czasami sobie myślę, że bycie proboszczem w mojej parafii przypomina trochę pracę wizytatora... Przynajmniej raz na dwa tygodnie wizytuję każdą z siedmiu kaplic. Sprawuję Msze świętą i daję możliwość do skorzystania z sakramentu pokuty, a także dowiaduję się o życiu we wspólnocie danej kaplicy.

    Co dały Księdzu misje?

    Kiedy wyjeżdżałem na misje, byłem nastawiony na dawanie, tzn. na pracę duszpasterską, w której to JA nauczam i to JA przybliżam ludzi do Chrystusa. Po kilku tygodniach zacząłem się uczyć od ludzi – przede wszystkim oddania Kościołowi. Bycie katechistą jest misją, za którą nie otrzymuje się żadnego wynagrodzenia. Zrozumiałem, że to ja uczę się dużo od nich. Bycie księdzem pośród takich ludzi ułatwia oddanie się Chrystusowi i wzmaga chęć współpracy w duszpasterstwie. Uczę się także słuchania. Ludzie świeccy często mają wspaniałe pomysły duszpasterskie. Tutaj, w Argentynie, gdzie spotyka się wiele sekt, w duszpasterstwie trzeba szukać wciąż nowych pomysłów, projektów. Szczególnie w pracy z młodzieżą, ale nie tylko.

    Mija rok od wyboru papieża Franciszka, który pochodzi z Argentyny, i trudno nie zadać pytania, jak ludzie wspominają ten dzień.

    Pamiętam 13 marca 2013 roku. Wraz z proboszczem sąsiedniej parafii i dyrektorką szkoły średniej oczekiwaliśmy na ogłoszenie imienia nowego papieża. Nie mogliśmy uwierzyć. Potem widziałem łzy w ich oczach i niedowierzanie. Po kilku minutach otrzymałem bardzo dużo SMS-ów wyrażających radość i nadzieję: radość z wyboru papieża Argentyńczyka i nadzieję, że tego nie zmarnujemy.

    Jakie wyzwania duszpasterskie stoją teraz przed Księdzem?

    W najbliższych tygodniach rozpoczniemy w parafii odwiedziny rodzin: grupa świeckich będzie wizytowała rodziny mieszkające na osiedlu, modląc się z domownikami, dzieląc się słowem Bożym. W ten sposób przygotują grunt na przybycie kapłana do danej rodziny. Chcemy dotrzeć do rodzin oddalonych od Kościoła i przybliżyć im orędzie Ewangelii przez obecność, modlitwę i orędzie Chrystusa.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół