• facebook
  • rss
  • Zboże nie rośnie samo

    dodane 14.08.2014 00:15

    – Kochamy ziemię, bo od zawsze ją uprawiamy. Tak robili nasi dziadkowie, rodzice i my to kontynuujemy. Jak chce się żyć, to trzeba pracować – mówią państwo Curzydłowie.

    Celina i Józef Curzydłowie od 40 lat wspólnie prowadzą gospodarstwo rolne w Wielkiej Wsi, która należy do parafii św. Wojciecha w Kargowej. Oboje kilkadziesiąt lat temu przyjechali na Ziemie Zachodnie z gór, z okolic Limanowej. – Kupiliśmy to gospodarstwo. Najpierw było tylko 8 ha, a teraz jest 37. Ziemię podzieliliśmy i przekazaliśmy dzieciom: synowi i córce, ale nadal im pomagamy i pracujemy w gospodarstwie – mówią małżonkowie.

    Zdrowe i swoje

    Oprócz pól uprawnych, na których sieją zboża, m.in. kukurydzę, żyto, jęczmień i pszenicę, mają też łąki, sad i ogród. W sadzie owocowym rosną jabłonie, grusze, czereśnie, wiśnie, śliwki i brzoskwinie. W ogrodzie nie brakuje różnorodnych warzyw, takich jak marchew, ogórki, pomidory czy kapusta. Wszystko jest smaczne i zdrowe, bo siane i sadzone dla siebie. – Kiedyś sadziliśmy po 3 ha ziemniaków, a teraz mniej. Żeby sprzedawać, trzeba mieć dużo, potrzebna jest też sortownia. Kiedyś wszystko można było sprzedać, teraz ludzie kupują gotowe, spakowane w sklepie. Dziś np. mleko czy ser muszą spełniać unijne wymogi – mówi pan Józef. – Kiedy owoce dojrzeją, to sami nie damy rady ich zjeść. Prosimy, by ktoś je wziął za darmo, ale nie ma chętnych, dlatego oddajemy jabłka, gruszki czy czereśnie dla potrzebujących, do Caritas – dodaje pani Celina. Państwo Curzydłowie wspominając dawne czasy, zauważają, że kiedyś było o wiele ciężej, bo utrzymanie na roli wymagało ogromnego wysiłku i pracy ludzkich rąk. – Kiedyś pracowało się końmi i prostymi maszynami. Żeby nakarmić zwierzęta, trzeba było nosić im pokarm wiadrami, dziś są maszyny i udogodnienia – mówią gospodarze. – Mamy kombajn, pług, ciągniki, agregat uprawowy i siewny, ale praca rąk też jest, bo trzeba nakarmić zwierzęta, uszykować opał na zimę, naprawić sprzęt – dodaje pan Józef.

    Cały rok

    Rolnik nie pracuje tylko latem, przy żniwach, a zboże nie rośnie samo. Wszystko wymaga ogromu pracy we wszystkie cztery pory roku. Celina i Józef Curzydłowie hodują również zwierzęta. Mają krowy, świnie, kaczki, gęsi i kury. – Praca rolnika trwa przez cztery pory roku. Ziemię trzeba użyźnić, wywieźć na pole obornik. Przygotować zboże do siewu. Później trzeba zaorać, zasiać, opryskać i skosić oraz wymłócić. Potrzeba dużo pieniędzy i pracy – tłumaczy pan Józef. – Zimą też nie brakuje zajęć. Trzeba m.in. nakarmić zwierzęta, przywieźć paszę, jechać do kopca po kiszonkę – dodaje pani Celina. Chociaż lata i urodzaj bywają różne, to gospodarze nie narzekają na swoje zajęcie i na opłacalność rolnictwa. – Kiedy jest dobry rok, czyli z hektara wysypie trzy czy cztery tony zboża, to sprzedaż się opłaca. W tym roku zboże dobrze posypało, ale były też lata, kiedy zebraliśmy tylko 30 ton z całego pola, czyli tonę z hektara – mówi pan Józef. – Nie umiemy żyć bez pracy. Trochę się odpocznie, wypije kawę i robi się dalej. Zawsze trzeba się modlić i prosić Pana Boga, by zasiać i szczęśliwie zebrać, a potem też podziękować za wszystko – dodaje pani Celina.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół