• facebook
  • rss
  • Bije dla dwóch narodów

    dodane 03.06.2015 00:00

    – Jestem szczęśliwy, że to się udało! – mówi Gerhard Labsch.

    Nowa Wieś k. Międzyrzecza to miejscowość ze średniowiecznym rodowodem. Pośrodku wsi stoi kościół pw. św. Anny datowany na 1758 rok. To na jego wieży przez długie lata wisiał ważący 380 kg dzwon z inskrypcją: „O Rex glorie, veni cum pace” (z łac. O Królu chwały, przyjdź z pokojem), który doskonale pamięta poprzednią świątynię.

    – Dzwon został odlany w 1523 roku. Jest tylko o trzy lata młodszy od dzwonu Zygmunta na Wawelu w Krakowie – tłumaczy ks. Adam Lewandowski, proboszcz tutejszej parafii pw. Wniebowzięcia NMP w Sokolej Dąbrowie. – Został zarekwirowany z wieży w 1942 roku z przeznaczeniem na potrzeby produkcji zbrojeniowej. Ówczesny proboszcz ks. Anaklet Grüsse nie chciał się na to zgodzić i korespondował w tej sprawie z władzami powiatowymi, ale bezskutecznie. Dzwon na szczęście nie został przetopiony. Po zakończeniu wojny ks. Grüsse odnalazł go na wielkim cmentarzysku dzwonów koło Hamburga i sprowadził do katolickiej wspólnoty w Biederitz k. Magdeburga, gdzie wtedy duszpasterzował – kontynuuje. Pewnie dzwon wisiałby dalej na prowizorycznej, stalowej dzwonnicy w Biederitz, gdyby nie dawny mieszkaniec Nowej Wsi, dziś 87-letni Gerhard Labsch. – Byłem dzieckiem, gdy zabierano nasz dzwon. To było bardzo smutne wydarzenie – wspomina pan Gerhard, który postanowił poruszyć niebo i ziemię, aby dzwon wrócił na swoje miejsce. Proboszcza i wiernych parafii pw. św. Augustyna w Magdeburgu nie trzeba było namawiać. – Jak tylko Rada Parafialna dowiedziała się o historii tego dzwonu, od razu uznała, że zabytek powinien wrócić na swoje dawne miejsce – tłumaczy norbertanin o. Andres Struck, proboszcz tamtejszej parafii. Wcześniej trzeba było załatwić niezbędne formalności. – Było ich wiele, można by książkę napisać. Trzeba było zdobyć nie tylko zgodę biskupa, ale też niemieckiego ministerstwa kultury – tłumaczy prof. Alfons Erle, przewodniczący Rady Parafialnej w Magdeburgu. Tłumaczem i koordynatorką działań ze strony polskiej była Renate Piechotta, która na stałe mieszka w Niemczech, a na weekendy przyjeżdża do Nowej Wsi. Po przetransportowaniu do Polski dzwon ustawiony został w przedsionku kościoła, aby każdy wchodzący mógł go obejrzeć. – Oficjalna uroczystość przekazania zabytku odbędzie się już 26 lipca w czasie odpustu ku czci św. Anny. Później dzwon zawiśnie ponownie, po ponad 70 latach, na tutejszej wieży – uśmiecha się miejscowy proboszcz. Strona niemiecka nie tylko zatroszczyła się formalności, ale wzięła na siebie koszt renowacji dzwonu oraz jego transportu do Polski. – Ten dzwon połączył nasze dwa narody. Razem musimy dbać o pokój na świecie, żeby już nigdy nie było wojny – mówi ks. Struck. Radości z powrotu dzwonu nie kryją mieszkańcy. – Na początku nie dowierzaliśmy, że to dojdzie do skutku. Ale po wizycie w Magdeburgu przekonaliśmy się, że to jest możliwe. To piękny gest – przyznaje Grzegorz Grabarek, przewodniczący miejscowej Rady Parafialnej. – Wydaje mi się, że to będzie początek dobrej współpracy między naszymi parafiami. Zawsze chętnie gościmy dawnych mieszkańców, którzy przyjeżdżają zobaczyć swoje rodzinne strony. Dbamy o niemieckie groby. To nic nadzwyczajnego, to przecież normalne – dodaje Małgorzata Musiałowska.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół