• facebook
  • rss
  • Redaktor wydania

    ks. Marcin Siewruk

    |

    Zielonogórsko-Gorzowski 37/2015

    dodane 10.09.2015 00:00

    Po wojnie kościelny z Maszewa bał się, czy nowi mieszkańcy nie zabronią mu przechodzić ścieżką przez podwórko, najkrótszą drogą do kościoła.

    Przypominają się komiczne sceny z filmu „Sami swoi”, spory i kłótnie, ale w Maszewie było całkiem inaczej. Młodzi gospodarze pozwolili chodzić kościelnemu przez podwórko i to był początek zaangażowania w pomoc we wspólnocie parafialnej, trwającą ponad 50 lat (s. VIII). Na innej ścieżce, liczącej ponad 1000 km, a wiodącej do Santiago de Compostela można spotkać wspaniałych ludzi. Można też odkryć taką cząstkę samego siebie, o której nie mieliśmy bladego pojęcia, że istnieje, ale przede wszystkim najważniejszą osobę, samego Boga (ss. IV–V). Wysokie płoty, mury odgradzające od sąsiadów dają złudne poczucie bezpieczeństwa, a prawdziwe szczęście jest w otwartej przestrzeni, pod wielkim dachem nieba.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół