Nowy Numer 8/2018 Archiwum

Przystanek zbawienie

Peregrynacja symboli ŚDM. Kościoły, uczelnie, szkoły, a także dom dziecka, szpital, więzienie i poprawczak – to miejsca, do których dotarły znaki Światowych Dni Młodzieży. 


Gorzów Wlkp., Drezdenko, Strzelce Krajeńskie, Sulęcin, Paradyż, Świebodzin, Rokitno, Międzyrzecz, Rogoziniec, Zbąszynek, Babimost, Krosno Odrzańskie, Starości, Słubice, Gubin, Torzym, Zielona Góra, Nowa Sól, Sulechów, Kożuchów, Żary, Żagań, Głogów, Lubsko, Głogów, Wschowa, Jakubów, a nawet Guben i Frankfurt nad Odrą – to miejscowości na trasie peregrynacji znaków Światowych Dni Młodzieży, która odbyła się od 21 lutego do 5 marca.


Po co to wszystko? – W naszym życiu spotykamy się z różną formą zaproszeń. Są zaproszenia osobiste, listowne, telefoniczne, mailowe. Zaproszenia, którym towarzyszą piękne karty. Dzisiaj spoglądamy na zaproszenie na Światowe Dni Młodzieży do Krakowa, które jest bardzo wymowne. Po pierwsze to zaproszenie od św. Jana Pawła II i papieża Franciszka. Krzyż i ikona Matki Bożej. Oba znaki zapraszające mówią o służbie, o ofierze, o cierpieniu. Oddają prawdę wpisaną w misję Zbawiciela świata – mówił bp Tadeusz Lityński w sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Świebodzinie, które stało się jednym z przystanków krzyża i ikony Światowych Dni Młodzieży.


Coś jest w tym zwyczajnym krzyżu


Przystankiem znaków ŚDM były szkoły i uczelnie. – Dzisiejsze spotkanie to przede wszystkim promocja Światowych Dni Młodzieży. Chcemy więc przekazać ideę święta młodych, pobudzić ich do wyjazdu do Krakowa, ale przede wszystkim zachęcić do osobistych poszukiwań duchowych. Dlatego oprócz części informacyjnej będzie też część modlitewna – mówił ks. Waldemar Grzyb w auli PWSZ w Gorzowie Wlkp. – Zachęcam gorąco do wyjazdu do Krakowa. Dlaczego warto? Aby spełniła się w naszym życiu obietnica, którą kiedyś dał papież Jan Paweł II, że każdy, kto przyjedzie na Światowe Dni Młodzieży, spotka osobiście Chrystusa – dodał z uśmiechem. 
Choć aula nie pękała w szwach, przyszło sporo młodzieży. I absolutnie tego nie żałują. – To, że tutaj jesteśmy, to była bardzo spontaniczna decyzja. O spotkaniu dowiedziałem się od księdza w szkole. Aczkolwiek przyznam, że było dużo przeciwności, aby tutaj dotrzeć. Samochód nie chciał jechać, sprawdziany w szkole, ale jakoś się udało. Od początku tego spotkania chodziło mi po głowie, żeby podejść i dotknąć krzyża. Jak ksiądz powiedział, że można, to naprawdę ucieszyłem się. Ten krzyż wydaje się zwyczajny, ale gdy do niego się podejdzie to staje się wyjątkowy, coś w nim jest. Przecież modliły się przy nim miliony osób na całym świecie – powiedział nam Aleksander Haułba. A na koniec rzucił: – Jadę na pewno do Krakowa!


Zielony kolor pasuje do drzewa krzyża


Przystankiem znaków ŚDM było więzienie i poprawczak. Na krzyż i ikonę czekało tu kilkunastu więźniów ubranych w jednakowe zielone stroje. – Was dziś ten krzyż wnosiło czterech, a On po biczowaniu, cierniem ukoronowaniu i najrozmaitszych formach upokorzeń dźwigał krzyż sam po ulicach Jerozolimy – mówił w międzyrzeckim Areszcie Śledczym bp Paweł Socha i dodał: – A potem przybity do krzyża, umarł na nim. „Tak Bóg umiłował świat, że Syna swojego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”. Jako stary biskup mogę wam powiedzieć: nie ma możliwości rozwoju człowieka i zwyciężania zła dobrem bez wysiłku, bez krzyża, bez miłości ofiarnej.
Także za kratkami była modlitwa. Nie wszyscy zdecydowali się podejść do krzyża i ikony. Kto jednak zdobył się na taką odwagę, nie żałował. – Jestem głęboko poruszony tym spotkaniem. Modliłem się o wolność i za moją rodzinę. Mam nadzieję, że jak wyjdę za 2 lata i 8 miesięcy, to już nigdy nie wrócę do więzienia. Chcę być wolny – mówił Michał.


Tam Boża miłość będzie się rozlewać


Przystankiem znaków ŚDM były oczywiście też kościoły.
– Czasami wydaje się nam, że krzyż to rzeczywistość, o której trzeba mówić tylko ludziom chorym i starszym, a tak naprawdę wielu młodych doświadcza krzyża i przeróżnego cierpienia w swoim życiu. Kiedy mówię o krzyżu młodym ludziom, to staram się podkreślać, że krzyż nie jest znakiem hańby i beznadziei, ale znakiem nadziei i największej miłością – powiedział klaretyn o. Marcin Kowalewski, który dał koncert z rockowym zespołem „Fragua” w kościele pw. św. Jana Chrzciciela w Międzyrzeczu. – Jak zachęcić młodych do wyjazdu? Kluczem jest słowo wspólnota. O tym można czytać, można to zobaczyć w telewizji, ale przeżyć to osobiście i być w tłumie milionów ludzi, którzy razem się modlą jest czymś, czego nie da się opisać. To trzeba przeżyć – dodaje. 
Tej wspólnoty w Krakowie chce doświadczyć gimnazjalistka Alicja Tarnowska z Międzyrzecza. – Dziś dotknęłam krzyża. Bije od niego wielka moc i ciepło. Można przy nim poczuć prawdziwą miłość Boga. Warto było tu dzisiaj przyjść – mówi rozpromieniona i dodaje: – Oczywiście jadę do Krakowa bo chcę się pomodlić za wszystkich młodych ludzi. Chcę też zawierzyć swoje życie Panu Jezusowi. Myślę, że nie ma co się zastanawiać i trzeba jechać. Każdy, choć raz w swoim życiu, powinien przeżyć coś takiego, doświadczyć miłości Boga we wspólnocie młodych ludzi. Tam Boża miłość będzie się rozlewać. Szkoda byłoby to zmarnować. Czyli nie ma co się zastanawiać. Jedziemy do Krakowa!•
Relacja i galerie ze wszystkich miejsc peregrynacji można znaleźć na: zgg.gosc.pl.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy