• facebook
  • rss
  • Wiemy, że to ma sens

    Katarzyna Buganik

    |

    Zielonogórsko-Gorzowski 17/2016

    dodane 21.04.2016 00:00

    Kiermasze, przedstawienia, zbiórki mydła i bandaży –  to tylko kilka akcji, które udało się przeprowadzić kołu misyjnemu z Sulechowa.

    Ich mottem są słowa: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię” (Mk 16,15). Swoje zadanie starają się wykonywać sumiennie i odpowiedzialnie. Włączają się w różne akcje charytatywne i misyjne, ale ich głównym celem jest wsparcie sierocińca w Tanzanii.

    Zaczęło się spontanicznie

    Koło misyjne w Sulechowie powstało w listopadzie 2012 roku z inicjatywy uczennic klasy piątej Zespołu Szkół nr 3. Z pomocą wychowawczyni Doroty Paluszak, katechetki Krystyny Zamolskiej oraz księdza Henryka Wojnara, proboszcza parafii pw. św. Stanisława Kostki w Sulechowie, grupa rozpoczęła swoją działalność. – Zaczęło się zupełnie przypadkowo. Przyjechała do nas siostra Cecylia Bachalska ze Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Najświętszej Maryi Panny Królowej Afryki i opowiedziała o pracy na misjach. Uczniowie bardzo się tym zainteresowali i zaczęli wspólnie tworzyć koło misyjne. Najpierw dziali sami, później ja zostałam opiekunką grupy – tłumaczy Krystyna Zamolska. – Początkowo to były proste czynności, jak np. wykonywanie bransoletek czy ozdób na kiermasz oraz akcja „Kolędnicy misyjni”. Z czasem jednak angażowaliśmy się coraz bardziej. Przygotowaliśmy m.in. przedstawienie jasełkowe, spotkanie kolędowe czy zbiórkę bandaży i mydeł. Dziś organizujemy wiele wydarzeń charytatywnych, takich jak np. kiermasze aniołkowe, walentynkowe czy na Dzień Nauczyciela – bo każda okazja jest dobra, by pomagać – dodaje opiekunka koła. Swoje misyjne dzieło wspólnota już na samym początku swojego istnienia zawierzyła Matce Bożej Cierpliwie Słuchającej z Rokitna. Grupa systematycznie jeździ też do Domu Rekolekcyjnego „Jackówka” w Paradyżu na dni skupienia, podczas których mali misjonarze modlą się i formują we wspólnocie.

    Konkretna pomoc

    Grupa ma także jasno określony cel – pomoc dzieciom z Tanzanii. To konkretne zadanie, które stało się priorytetem dla grupy, pomogła wyznaczyć pochodząca z Tanzanii siostra Anafrida Biro, która odwiedziła koło misyjne. To ona podpowiedziała misjonarzom z Sulechowa, by pomagali sierocińcowi w Hedaru-Same. – Pomagamy dzieciom z Afryki. Mamy z nimi kontakt mailowy. Przysyłamy sobie zdjęcia, dowiadujemy się, co u nich słychać. Kiedy raz wysłaliśmy pieniądze, opiekun dzieci w Tanzanii kupił im nowe ubrania i przysłał ich zdjęcie w tych właśnie strojach. Takie wiadomości bardzo nas cieszą. Wiemy, że to, co robimy, ma sens – opowiada Krystyna Zamolska. Grupa jest bardzo zgrana i zaangażowana w to, co robi. Uczniowie wiedzą, że pomaganie innym jest ich obowiązkiem i nie mogą zawieść swoich podopiecznych. By pomóc dzieciom z Tanzanii, wspólnota zorganizowała też większe akcje, m.in. Kolędowe Spotkanie z Małym Księciem, jasełka i przedstawienie „Opowieść wielkanocna” w Sulechowskim Domu Kultury. – Sami wykonujemy przedmioty na kiermasze, pieczemy ciasta i sprzedajemy to, by zarobione pieniądze wysłać dzieciom z Tanzanii. Tego pomagania uczymy też naszych młodszych kolegów i koleżanki. Kiedy się spotykamy, jest bardzo fajnie, bo robimy razem coś dobrego. Kiedy przygotowujemy jakąś akcję, sami robimy plakaty i zachęcamy naszych kolegów do włączania się w te wydarzenia. Kiedy widzimy efekty naszej pomocy, np. na zdjęciach czy w e-mailach, i wiemy, że nasi rówieśnicy się rozwijają i dzięki nam dorastają w godnych warunkach, to bardzo nas cieszy – tłumaczą Ania Zamolska, Weronika Grajnert, Wiktoria Dmytruk i Zosia Gromiec. – W kole misyjnym jestem od dwóch lat. Tutaj się integrujemy i mamy dużą satysfakcję, że pomagamy innym. Mimo że jest to dodatkowy obowiązek, czuję się spełniona. Chociaż nie znam osobiście dzieci z Afryki, to wiem, że mają niewiele, i dlatego bardzo chcę im pomóc – dodaje Laura Chmiel. W działalność koła na stałe zaangażowanych jest kilkanaście osób. Grupa ma jednak wielu sympatyków, którzy zawsze chętnie pomagają. – Kiedy koło misyjne potrzebowało wokalisty do występu, zgłosiłem się i tak spontanicznie dołączyłem do tej grupy. Żeby pomagać, trzeba mieć duże serce i trochę chęci – mówi Jakub Mazurek. – Jestem przyjacielem koła misyjnego i bardzo popieram, podziwiam jego działalność. To fajna rzecz, że można pomóc dzieciom z Afryki, dlatego ja również biorę udział w różnych akcjach, które organizuje koło, i dokładam się do zbiórek z mojego kieszonkowego – dodaje Tobiasz Chmiel.

    Pomysł na życie

    Działalność charytatywna to dla koła misyjnego element codziennego życia. Zarówno uczniowie, jak i ich opiekunka nie wyobrażają sobie, by koło przestało istnieć i działać. Grupa angażuje się również w ogólnopolskie akcje, jak np. „Puszka dla maluszka” organizowaną przez Fundację „Redemptoris Missio”, zbiórkę bandaży i środków opatrunkowych dla Afryki oraz akcję „Podaj mydło” dla Kamerunu i Indii. – Pomagamy innym, okazujemy miłosierdzie i nie oczekujemy nic w zamian. Cieszymy się, że możemy pomagać. Nie wyobrażam sobie, żebym nie angażowała się w działalność koła misyjnego. To jest tak niesamowite i daje wiele energii do życia. Kiedy kończy się jedna akcja, ja już myślę o następnej. To mój pomysł na życie – mówi Krystyna Zamolska.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół