• facebook
  • rss
  • Bez internetu i makijażu

    dodane 05.05.2016 00:00

    Aneta i Bogusław Wadeccy mówią, dlaczego pielgrzymują całą rodzina do Rokitna i co im to daje.

    Krzysztof Król: Jak to się stało, że poszli Państwo na pielgrzymkę powołaniową do Rokitna?

    Aneta: Namówił nas najstarszy syn Patryk, ale przyznam, że nie trzeba było bardzo przekonywać. Choć przyznam szczerze, że mieliśmy obawy, bo braliśmy ze sobą małe dziecko, Lenka wtedy miała dwa lata. To był taki strach bardziej organizacyjny, jak sobie damy z tym radę, ale obawy okazały się zupełnie niesłuszne.

    Bałam się, czy dojdę, byłam w trakcie leczenia rwy kulszowej, ale udało się! Zdecydowaliśmy się pójść, bo modlitwa o powołania jest bliska naszemu sercu. W tym roku idziemy po raz czwarty. Bogusław Wadecki: Niestety, jest coraz mniej powołań w naszej diecezji, a z naszej parafii nie było jeszcze powołania i nad tym bolejemy. Oczywiście nie załamujemy rąk, ale przede wszystkim idziemy do Rokitna w tej intencji. To ksiądz proboszcz zaszczepił w nas i wielu parafianach miłość do pielgrzymowania po powołania.

    Co daje Państwu taka pielgrzymka?

    A.W.: Jak człowiek raz poszedł, to już go ciągnie. Na pewno ten czas daje nam dużą satysfakcję. Oczywiście jest zmęczenie i czasem coś boli, ale najważniejsze jest to, że dla naszej rodziny to są prawdziwe rekolekcje w drodze. W ogóle moim marzeniem w życiu było iść pieszo do Częstochowy, i to dzięki pielgrzymce powołaniowej poszłam po raz pierwszy w ubiegłym roku na Jasną Górę. Dzięki tym około 100 km do Rokitna uwierzyłam, że dam radę. Jednak wiara czyni cuda. B.w.: Nie szukajmy wymówek, że nie mamy czasu, ale po prostu pójdźmy do Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej. Pielgrzymowanie to sprawdzenie swojej wiary, poświęcenie czasu dla Boga, dla ludzi, dla rodziny. Jest czas na refleksję, na poważne rozmowy, na zabawę, ale też na ciszę. A.w.: Warto na chwilę zostawić codzienność i rzeczy przyziemne. Na pielgrzymce nie trzeba robić makijażu, myśleć o praniu czy problemach w pracy, ale skupić się na tym, co istotne w życiu. To trzy dni na świeżym powietrzu bez telewizora, internetu, ale za to z rodziną, drugim człowiekiem i Panem Bogiem.

    Dlaczego warto pójść do Rokitna pieszo po powołania?

    A.W.: Dziś możemy swobodnie korzystać z sakramentów, ale niestety, kapłanów jest coraz mniej i może nadejść taki moment, że będziemy mieli utrudniony dostęp do Mszy św. czy spowiedzi. Dlatego módlmy się, żeby nie zabrakło kapłanów, ale też sióstr zakonnych, bo to osoby duchowe prowadzą nas do Boga. Niestety, coraz więcej młodych ludzi boi się zdecydować na tę drogę, bo przytłacza ich ten świat, ale oni potrzebują naszej modlitwy i ofiary. B.w.: Idźmy dać świadectwo! Pokażmy, że jesteśmy chrześcijanami, nie wstydzimy się naszej wiary i że kapłaństwo to olbrzymia wartość.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół