• facebook
  • rss
  • Gdzie Matka, tam i dom

    dodane 23.06.2016 00:00

    Któż z nas nie zna ikony Matki Bożej Nieustającej Pomocy? Co środę w wielu kościołach słychać: „O Matko Nieustającej Pomocy/ z największą ufnością przychodzę dzisiaj/ przed Twój święty obraz,/ 
aby błagać o pomoc Twoją”.

    Nie inaczej jest w zielonogórskiej parafii właśnie pod tym maryjnym wezwaniem. W centralnym punkcie kościoła znajduje się tu wierna kopia obrazu Matki Bożej Nieustającej Pomocy sprowadzona z Rzymu. Zacznijmy jednak od początku! Oryginał, stworzony prawdopodobnie w VIII w. przez mnicha S. Lazzaro, trafił na Kretę, a potem do Rzymu, do kościoła pw. św. Alfonsa Liguoriego. Stamtąd pod koniec XIX wieku wysłano na cały świat 2270 jego kopii. Jedna z nich trafiła w 1896 roku do kościoła w Karabczyjowie na Bukowinie, a później, z wysiedlaną po wojnie ludnością, przyjechała do Zielonej Góry.


    Pojechali 
ze swoją Matką


    Historię obrazu, na podstawie materiałów zebranych przez proboszcza ks. Krzysztofa Skokowskiego, opisał parafianin Andrzej Chrzanowski, który napisał książkę „Z Bukowiny do Zielonej Góry – Historia ikony na tle losów ludzkich”. Z niej dowiadujemy się, że obraz zawisł w kaplicy powstałej z inicjatywy Romana i Emilii Krzysztofowiczów. Z ikoną było świadectwo autentyczności. Oto jego fragment: „…wiarygodnie stwierdzamy, że ten obraz Najświętszej Dziewicy Maryi wiernie oddaje dawny cudowny oryginał czczony pod wezwaniem »Nieustającej Pomocy« będący niegdyś w kościele św. Mateusza przy Merlana w Mieście (Rzymie), a obecnie odbierający cześć w nowym miejscu u św. Alfonsa Marii Liguoriego”. 
Polacy zapewne do dziś czciliby Matkę Bożą na Bukowinie, gdyby nie II wojna światowa. Życiu zagrażała nie tylko okupacja niemiecka i sowiecka. Polaków prześladowali też banderowcy z UPA. „Mieszkali w Karabczyjowie Dancewiczowie, małżeństwo od dawna związane z folwarkiem Krzysztofowiczów. Dancewicz był stelmachem w majątku, a jego ojciec był tam kiedyś zarządcą. Żona Dancewicza, pani 
Leontyna, dowiedziała się wcześniej o zamierzonym skrytobójczym ataku na wieś. Na przekór wszystkiemu, pokonując strach przed okrutnymi konsekwencjami i śmiercią, wyniosła z kaplicy obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy, niektóre sprzęty liturgiczne i wszystko to ukryła” – pisze pan Andrzej Chrzanowski. 
W końcu jednak trzeba było opuścić rodzinne strony. Transport wyruszył 21 sierpnia 1945 roku z Waszkowic. W bydlęcych wagonach ruszyli w nieznane. „Dniem i nocą, ze stukotem kół, oddalali się od ukochanej Bukowiny, nie wiedząc, że tym razem wyjeżdżają na zawsze. Razem z nimi wyruszyła w tę podróż Matka Boża Nieustającej Pomocy z karabczyjowskiej kaplicy, ukryta przez panią Dancewicz w kocu. Wśród uratowanych z rabunku zwierząt i ubogiego dobytku, wśród bólu i niewygód jechała Matka Boża, jak wtedy, przed prawie dwoma tysiącami lat, kiedy uchodziła z Dzieciątkiem przed Herodem. Poddawała się woli Bożej, tak jak ludzie, którzy opuszczali rodzinne strony. Trzeba było pokonać strach, zwątpienie, ból. Tak bardzo potrzebowali teraz Jej nieustającej pomocy” – pisze Andrzej Chrzanowski.


    Powierzajcie
życie Matce


    Na Jędrzychowie nie było kościoła, ale po usilnych prośbach mieszkańców udało się uzyskać zgodę na urządzenie kaplicy. Na ten cel wyznaczono budynek po dawnej niemieckiej restauracji, który wymagał remontu i adaptacji. Do pracy nikogo jednak nie trzeba było namawiać.
Kaplica najpierw działała jako filia i Mszę św. odprawiali tu księża z parafii pw. św. Jadwigi. Tutejszy biskup Wilhelm Pluta osobną parafię powołał dopiero 24 czerwca 1980 roku. Wcześniej opiekunami tutejszych wiernych byli: od 1961 roku – ks. Leszek Gościmiński, a od 1974 roku – ks. Alojzy Graczyk. Po śmierci tego drugiego kolejnym proboszczem został ks. Leon Andrys, a od 1993 roku po dziś dzień parafią kieruje ks. Krzysztof Skokowski, który rozpoczął budowę kościoła. To w nim w 2009 roku zawisł obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy, czczony do dziś przez wielu parafian. 
W tym roku odbyła się nawet dziękczynna pielgrzymka do sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy do Rzymu, gdzie znajduje się cudowna ikona. – Dla wielu osób w parafii kult Matki Bożej Nieustającej Pomocy jest żywy. Zachęcam młode pokolenie i nowych parafian, aby powierzali swoje życie Matce Bożej – mówi proboszcz ks. Krzysztof Skokowski.


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół